Foto  /  Recenzja

Samsung Galaxy S21 Ultra - te zdjęcia naprawdę są ultra. Recenzja aparatu

Samsung Galaxy S21 Ultra - te zdjęcia naprawdę są ultra. Recenzja aparatu
445 interakcji
dołącz do dyskusji

Z Samsunga Galaxy S21 Ultra korzystam już tydzień. To zbyt krótki czas na pełną recenzję smartfona, ale wystarczający do podsumowania możliwości jego aparatu. A jest co podsumowywać.

Samsung Galaxy S21 Ultra ma jeden z najbardziej zaawansowanych aparatów na rynku smartfonów. Samsung ponownie w serii Ultra zawarł swoje topowe technologie, ale tym razem Galaxy S21 Ultra sprawdza się w praktyce lepiej niż ubiegłoroczny model. Niestety nie oznacza to, że Samsung uniknął wpadek.

Samsung Galaxy S21 Ultra ma aż cztery aparaty, w tym teleobiektyw z prawdziwego zdarzenia.

Samsung Galaxy S21 Ultra jest wyposażony w cztery aparaty o nastepujące specyfikacji.

  • Aparat główny: 108 MP, f/1.8, 26 mm, matryca 1/1.33", wielkość piksela 0.8µm, PDAF, Laser AF, OIS;
  • Aparat ultraszerokokątny: 12 MP, f/2.2, 13 mm, matryca 1/2.55", wielkość piksela 1.4µm, dual pixel PDAF, stabilizacja Super Steady;
  • Aparat telefoto 1: 10 MP, f/2.4, 70 mm (powiększenie 3x), matryca 1/3.24", wielkość piksela 1.22µm, dual pixel PDAF;
  • Aparat telefoto 2 (peryskopowy): 10 MP, f/4.9, 240 mm, matryca 1/3.24", wielkość piksela 1.22µm, dual pixel PDAF, OIS.

Jeżeli te cyferki niewiele ci mówią, warto zwrócić uwagę na teleobiektywy. Tym razem Samsung zdecydował się aż na dwa takie obiektywy, przy czym jeden ma krotność powiększenia 2,7x (według materiałów Samsunga - 3x), a drugi ma powiększenie wynoszące aż 9,2x (według Samsunga - 10x). Ten drugi obiektyw jest absolutną rzadkością na rynku smartfonów. Ogniskowe odpowiednio 70 i 240 mm (w przeliczeniu na aparaty pełnoklatkowe), co sprawiają, że mamy do czynienia z prawdziwym teleobiektywem.

Tylko spójrzcie, jak taki zestaw aparatów sprawdza się w praktyce.

Każde z powyższych ujęć pochodzi z kolejnych obiektywów Samsunga Galaxy S21 Ultra. Na żadnym zdjęciu nie ma powiększeń cyfrowych, a więc patrzymy na optyczne powiększenia obrazu. Tak potężny zakres ogniskowych daje niesamowitą swobodę w kadrowaniu.

Patrząc na specyfikację, miałem obawy, że długi peryskopowy teleobiektyw będzie za ciemny i będzie dawał słabą jakość obrazka. W końcu jasność na poziomie f/4.9 wypada bardzo przeciętnie. Spodziewałem się też problemów z samą optyką przy takiej ogniskowej, czyli spadków kontrastu i słabej ostrości.

Samsungowi udało się jednak utrzymać bardzo wysoką jakość zdjęć z teleobiektywów. Co ciekawe, dłuższy teleobiektyw daje wręcz lepszy jakościowo obrazek od krótszego teleobiektywu. Jestem pełen podziwu dla efektów, jakie wychodzą ze smartfona w ciągu dnia. To wielkie osiągnięcie inżynierów.

Wieczorem siłą rzeczy teleobiektywy sprawdzają się gorzej, ale do tego dojdziemy w dalszej części tekstu.

Cyfrowe powiększenia nadal są obecne i nadal nie są dobre, ale tym razem można to wybaczyć.

Jeżeli mamy tak dobry teleobiektyw z optyczną ogniskową 240 mm, to cyfrowy zoom w smartfonie przestaje być istotny. Samsung poszedł jednak za ciosem i ponownie proponuje cyfrowe powiększenia dochodzące aż do 100x. Niestety ponownie sprawdzają się one bardzo przeciętnie.

Odpowiednio: ultraszerokokątny obiektyw, obiektyw standardowy, obiektyw tele 3x, obiektyw tele 10x, cyfrowe powiększenie 30x, cyfrowe powiększenie 100x.

Cyfrowe powiększenia do 30x wyglądają świetnie na ekranie smartfona, ale bardzo przeciętnie na ekranie komputera czy telewizora. Z kolei maksymalny zoom x100 to sztuka dla sztuki. Niestety nadal ma nieakceptowalną jakość.

W Samsungu Galaxy S21 Ultra jest to jednak znacznie mniej dotkliwe niż w poprzedniku, bowiem mamy tu tak potężny zestaw optycznych przybliżeń, że z cyfrowych powiększeń będziemy korzystać znacznie rzadziej lub wręcz wcale.

108 megapikseli. Hit czy sztuczka marketingowa?

Główny aparat Samsunga Galaxy S21 Ultra ma matrycę o rozdzielczości aż 108 megapikseli, jednak domyślnie zapisuje zdjęcia w 12 megapikselach, łącząc dziewięć pikseli w jeden. Całość odbywa się bez jakichkolwiek opóźnień, do tego z naprawdę świetnie działającym automatycznym HDR-em.

Możemy jednak przełączyć się na tryb 108 megapikseli. Zdjęcia mają wówczas rozdzielczość 12000 x 9000 pikseli, a rozmiar pojedynczej fotografii rośnie prawie dziesięciokrotnie – z poziomu ok. 2,7 MB do 25 MB.

Kliknij, aby powiększyć.

Czy warto korzystać z tego trybu? Tak, ale tylko do wyjątkowych zdjęć, w których bardzo zależy nam na szczegółowości. Ta przy 108 megapikselach jest nieporównywalnie lepsza. Do tego zdjęcie jest wyraźnie mniej przetworzone, co widać m.in. po mniejszym wyostrzaniu krawędzi. Dzięki temu fotografia bardziej przypomina zdjęcie z aparatu niż ze smartfona. Przy 108 megapikselach mamy też znacznie większą swobodę przy docinaniu zdjęcia.

Są jednak wady tego rozwiązania. Tak gigantyczna rozdzielczość bardzo uwypukla niedoskonałości optyki smartfona, która siłą rzeczy niedomaga. O ile środek kadru jest wystarczająco ostry, tak krawędzie i rogi na powiększeniu stają się rozmyte.

Pomniejszone zdjęcie 12 MP
Pomniejszone zdjęcie 108 MP. Na miniaturkach zdjęcia z trybu 108 MP wyglądają na mniej ostre, ale w pełnym powiększeniu fotografie 12 MP są często lekko przeostrzone.

Do codziennego fotografowania wybieram standardowe 12 MP, ale widzę zastosowanie dla 108 MP przy zdjęciach krajobrazowych albo kadrach, na których zależy nam najbardziej. Taka fotografia będzie też mniej przetworzona przez algorytmy, dzięki czemu ma znacznie większy potencjał do dalszej manualnej obróbki.

Samsung Galaxy S21 Ultra świetnie sprawdza się nocą, ale najlepsze rezultaty wymagają włączenia trybu nocnego.

Samsung Galaxy S21 Ultra dobrze radzi sobie w zdjęciach nocnych. Poniżej znajdziecie przykłady kadrów na wszystkich optycznych powiększeniach.

Galaxy S21 Ultra rzeczywiście nocą stara się używać fizycznych obiektywów bez udawanych cropów z głównego obiektywu, tak jak robi to np. iPhone. Trzy podstawowe obiektywy dają nocą naprawdę dobre rezultaty, ale długi teleobiektyw ma problemy. Jasność f/4.9 jest słaba, dlatego zdjęcia często wychodzą rozmyte.

Ogniskowa 240 mm w smartfonie musiała być wyzwaniem, więc trudno mieć o to pretensje do Samsunga. Tym bardziej że podstawowy zestaw obiektywów (w tym nawet krótszy teleobiektyw) zupełnie nie boją się nocy.

Powyżej znajduje się porównanie zdjęcia w trybie standardowym i w trybie nocnym. Kliknij, aby powiekszyć.

Smartfon błyszczy jednak najbardziej w trybie nocnym, dostępnym w każdym obiektywie. Czas naświetlania rośnie, często do poziomu kilku sekund, więc ten tryb nie sprawdzi się w spontanicznym fotografowaniu czy przy zdjęciach ludzi. Jest jednak stworzony do wszelkich widoczków. Jakość zdjęć zauważalnie rośnie. Ekspozycja jest lepsza, poprawia się balans bieli, ale największą różnicę widać w kwestii ostrości i szumów. Jeśli tylko możesz, korzystaj nocą z trybu nocnego. Naprawdę warto.

Jak wypada tryb wideo w Samsungu Galaxy S21 Ultra?

Samsung Galaxy S21 Ultra potrafi nagrywać wideo w 8K. Co ciekawe, nie zajmuje ono zauważalnie więcej miejsca od materiału 4K. Jedna minuta nagrania 8K w 24 kl./s (to maksymalna wartość) przekłada się na plik o wadze ok. 585 MB. Dla porównania minutowe wideo 4K w 60 kl/s. zajmuje ok. 530 MB.

Bitrate materiału 8K/24p to ok. 81 Mb/s. Dla materiału 4K/60p jest to ok. 71 Mb/s. Nie dajcie się jednak zwieźć pozorom. Wideo 4K jest zapisywane w standardowym formacie H.264, podczas gdy 8K korzysta z nowszego H.265 (HEVC), który zapewnia około dwukrotnie wydajniejszą kompresję. To sprawia, że słabsze komputery mogą mieć problem z dekodowaniem takich plików, więc taki film odtworzony na komputerze może klatkować. Smartfon nie ma jednak najmniejszych problemów z płynnym odtwarzaniem takich materiałów.

Czy warto zatem nagrywać w 8K? Zaletą tego trybu jest dużo większa szczegółowość i mniejszy stopień przetworzenia filmu. Widać tu ten sam efekt, który występuje przy zdjęciach w trybie 108 MP. Wideo w 8K nie jest sztucznie przeostrzone tak jak materiał 4K, dzięki czemu stanowi lepszą bazę pod dalszą obróbkę.

Niestety sporym minusem trybu 8K jest zauważalnie węższy kąt widzenia obiektywu. Poniżej znajdziecie porównanie, jaki kadr widzi aparat w 4K, a jaki w 8K. Oczywiście w rozdzielczości 8K nie możemy też zmieniać obiektywu na inny, bowiem pozostałe aparaty nie mają dostatecznie dużej rozdzielczości, by dostarczyć jakość 8K (potrzeba w tym celu minimum 33 megapikseli). Wadą jest też gorsza stabilizacja materiału 8K, a także większy rolling shutter. Nie każdemu wystarczą też 24 kl./s.

Tyle widzi aparat w trybie 8K
A tyle w 4K z tego samego miejsca. Widać, że w 8K kąt widzenia jest znacznie mniejszy.

Tryb 4K/60p jest za to dostępny dla każdego obiektywu i sprawdza się naprawdę dobrze. Zaskakuje naprawdę świetna stabilizacja materiału. Ponownie długi teleobiektyw odstaje od reszty, bowiem obraz lubi w nim pływać, ale poza tym Samsung Galaxy S21 Ultra prezentuje świetną jakość filmów. Warto też dodać, że każdy obiektyw ma autofocus.

Co nie spodobało mi się w aparacie Samsunga Galaxy S21 Ultra?

Irytującą cechą okazała się funkcja „poprawy ostrości”. Główny aparat smartfona ma tak dużą matrycę i tak jasny obiektyw, że potrafi całkiem mocno rozmywać tło bazując na samej optyce, bez cyfrowych sztuczek. Czasami chciałem wykorzystać tę właściwość.

Smartfon uznawał jednak, że rozmyte tło należy zwalczać. W efekcie automatycznie uruchamiała się funkcja „poprawy ostrości”, która przełącza obraz z głównej matrycy na matrycę z aparatu ultraszerokokątnego i docina obraz, by miał taki sam kąt jak z głównego aparatu. Efekt? Tło faktycznie jest mniej rozmyte, ale jakość zdjęcia mocno na tym traci.

Automatyczna funkcja poprawiania ostrości daje niższą jakość zdjęcia.
A tak wygląda wymuszony tryb z głównego obiektywu. Jakość jest lepsza, a optyczne rozmycie tła większe.

Co gorsza, z tym efektem spotkałem się nie tylko przy fotografowaniu z bliska, ale też podczas zdjęć architektury. Jest to zupełnie niewytłumaczalne. Zamiast ładnego zdjęcia z głównego obiektywu dostawałem przeciętny crop z ultraszerokiego kąta. Ewidentnie coś jest nie tak z algorytmem zmiany obiektywów. Wydaje mi się, że problem łatwo będzie naprawić aktualizacją oprogramowania, dlatego mam nadzieję, że Samsung pochyli się nad tą kwestią.

Aplikacja jak zwykle stoi na najwyższym poziomie, choć nie uniknięto małej wpadki.

Zacznijmy od wpadki, którą jest nazewnictwo trybu portretowego. W aplikacji kryje się on pod nazwą „pionowe”, co jest wyjątkowo niefortunnym tłumaczeniem angielskiego „portrait mode”. Pomijając ten fakt, aplikacja jest prosta w obsłudze, choć z roku na rok robi się w niej coraz więcej funkcji.

Nie inaczej jest tym razem, bowiem liczba dodatkowych trybów początkowo może przytłaczać. Samsung jak zwykle mocno eksponuje tryb Jedno ujęcie, w którym smartfon rejestruje trochę wszystkiego: krótkie filmiki i zdjęcia z każdego obiektywu. Taka opcja może przyda się niezdecydowanym, ale osobiście wolę mieć kontrolę nad fotografiami.

Nowością jest też tryb Perspektywa reżysera, w którym możemy nagrywać jednocześnie przednim i tylnym aparatem. A jeśli chodzi o audio w trybie wideo, mamy możliwość rejestrowania dźwięku jednocześnie przez mikrofony smartfona jak i mikrofony w podłączonych słuchawkach Bluetooth.

Aparat działa bardzo szybko i nie ma żadnych oznak lagowania. Zdjęcia są wykonywane natychmiast. Jedynym momentem przestoju są fotografie wykonane w trybie nocnym, bowiem lądują one w galerii dopiero po kilku sekundach przetwarzania. Laserowy autofocus tym razem działa bardzo szybko i nie ma problemów z gubieniem ostrości. Trudno też znaleźć jakieś wady kamerki do selfie, która ma aż 40 MP i radzi sobie dobrze nawet nocą.

Pod kątem użyteczności i kultury pracy jest to bardzo dopracowany aparat.

Podsumowując, Samsung wykonał duży krok naprzód.

Podczas fotografowania Samsungiem Galaxy S21 Ultra miałem wrażenie, że Samsung dopracował swoją najlepszą fotograficzną konstrukcję i dodał kilka użytecznych dodatków. Z pewnością nie ma tu rewolucji, ale na obecnym etapie rozwoju chyba nikt jej nie oczekiwał. Już rok temu Galaxy S20 Ultra produkował rewelacyjne zdjęcia, a S21 Ultra delikatnie podnosi poprzeczkę za dnia i dość mocno nocą, szczególnie w trybie nocnym.

Największe wrażenie robi na mnie zestaw obiektywów i ich użyteczność. Jestem bardzo zaskoczony jakością zdjęć na obu teleobiektywach. Za dnia nie odstaje ona poziomem od głównego obiektywu, a to ogromne osiągnięcie.

To wszystko, w połączeniu z wyeliminowaniem drobnych wad poprzednika, przekłada się na najbardziej kompletny aparat dostępny w smartfonie. Samsung odrobił pracę domową. W moim odczuciu Samsung Galaxy S21 Ultra ma obecnie najlepszy aparat na rynku. Nawet jeśli laboratoryjne pomiary i liczbowe oceny DxO wykażą co innego, to w praktyce trudno znaleźć drugi smartfon z tak równym i przewidywalnym obrazkiem z każdego obiektywu, zwłaszcza że mamy tu aż cztery użyteczne obiektywy. Użytkownicy Galaxy S21 Ultra z pewnością będą z niego bardzo zadowoleni.

Etui do smartfona, szybkę ochronną i inne przydatne akcesoria do telefonu kupisz w Sklepie Spider's Web. Znajdziesz tam nie tylko akcesoria do Samsunga 21 Ultra, ale także do Galaxy S21 Plus i Galaxy S21.