Sprzęt  / Artykuł

Policzyli, jak cenę trzyma iPhone i nowy smartfon z Androidem. To jest przepaść

Picture of the author

Co wybrać: iPhone’a czy któryś z modeli z Androidem? To pytanie zadaje sobie wiele osób zmieniających smartfona. Okazuje się, że lepszą inwestycją są telefony Apple’a, bo wolniej tracą na wartości.

Od lat miłośnicy iPhone’ów i Androidów toczą w sieci oraz poza nią zażarte słowne potyczki, które przypominają równie nieśmiertelne, co jałowe dyskusje o wyższości świąt Bożego Narodzenia nad Wielkanocą. Fani z obu obozów próbują podczas tych dysput przekonać siebie nawzajem (a często tak naprawdę siebie samych…), że jedna platforma ma nad drugą ewidentną przewagę. Często gubią przy tym clou: elektronikę powinno dobierać się wedle potrzeb, a idealny smartfon dla każdego, tak po prostu, nie istnieje.

iPhone’y, na których zainstalowany jest iOS, są zamknięte i trzeba się pogodzić z ich ograniczeniami, które zapewniają większą kontrolę nad prywatnością naszych danych. Android, instalowany na smartfonach takich firm jak Samsung, Xiaomi i Huawei, jest otwarty. Można modyfikować go w znacznie większym stopniu i wgrywać na niego oprogramowanie spoza oficjalnego repozytorium. Które podejście jest lepsze? To już zależy, kogo spytać. Są jednak pewne prawdy uniwersalne, które interpretacji nie podlegają, jak np. to, że…

iPhone’y tracą na wartości mniej niż Androidy

Wynika to ze strategii Apple’a, która nie zakłada obniżania cen swoich telefonów ani o centa przez rok od wprowadzenia ich do sprzedaży. Do tego później większość modeli znika z oferty i zastępują je kosztujące podobne pieniądze nowe modele. U resellerów i w innych sklepach z elektroniką obniżki cen starszych sprzętów są z kolei przez pierwsze 12 miesięcy od rynkowego debiutu nowego iPhone’a co najwyżej symboliczne, a i później nie ma co liczyć na to, że kupi się smartfon firmy z Cupertino za faktycznie rozsądne pieniądze (a i tak jest ich już w użyciu na świecie okrągły miliard).

W przypadku Androidów wygląda to zgoła inaczej. Od lat obserwuję ten rynek i z bólem patrzę na to, ze topowe telefony takich firm jak Samsung czy LG potrafią już kilka miesięcy lub wręcz tygodni po premierze kosztować o kilkadziesiąt procent mniej niż w dniu debiutu. To spory problem dla tzw. early-adopterów, którzy kupują nowości, a potem chcieliby telefon wymienić na inny model, gdyż na wolnym rynku używane egzemplarze sprzedawane są za grosze w porównaniu do używanych iPhone’ów, które trzymają cenę bardzo długo.

Ten trend można zaobserwować nie tylko w Polsce.

Do sieci trafiła dzisiaj analiza, która pokazuje, jak prędko różne telefony tracą na wartości na rynku amerykańskim. Dane zebrane przez BankMyCell, na które powołuje się portal The Next Web, wskazują na to, że telefony z Androidem po pierwszym roku tracą 33,62 proc. wartości, podczas gdy iPhone’y dwukrotnie mniej, czyli 16,70 proc. W ujęciu dwuletnim strata wartości się pogłębia, gdyż Androidy można sprzedać za 61,50 proc. mniejszą kwotę niż w dniu zakupu, to iPhone’y w tym samym okresie tracą jedynie 35,70 proc. ceny sklepowej.

W ramach raportu porównano nie tylko zbiorcze dane dotyczące wszystkie iPhone’ów oraz Androidów, ale także konkretnych sztandarowych modeli z 2019 r. od Apple’a i Samsunga, który jest największym producentem smartfonów na świecie. Porównane zostały straty wartości smartfonów iPhone 11 (-12,84 proc.) oraz Galaxy S20 (-34,78 proc.), iPhone 11 Pro (21,31 proc.) i Galaxy S20 Plus (30,59 proc.) oraz iPhone 11 Pro Max (15,96 proc.) i Galaxy S20 Ultra (36,30 proc.). Widać tutaj 2-3 krotną różnicę.

Jeśli chodzi o konkretne marki smartfonów z Androidem, to najgorzej pod tym względem radzi sobie natomiast HTC. Telefony tej tajwańskiej firmy traciły w przeciągu 12 miesięcy średnio ponad połowę swojej wartości (-53,08 proc.). Tak sobie wypadają też sprzęty takich marek jak Motorola (-42,57 proc.), Sony (39,51 proc.) i Google (-38,46 proc.).

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst