Sprzęt  / Artykuł

Chińczycy chcą wymyślić aparat smartfona na nowo. Mamy podłączać do niego prawdziwe obiektywy

Picture of the author

Chińska firma Yongnuo ma pomysł na znaczne poprawienie jakości zdjęć ze smartfonów. Kiedy będziemy potrzebować lepszego zdjęcia, do smartfona podłączymy obiektyw od lustrzanki.

Fotografia tradycyjna i mobilna idą dwoma odległymi od siebie torami. Ta pierwsza nadal stawia na fizyczne parametry, czyli na jakość obiektywów i na duże matryce. Ta druga coraz mocniej skupia się na oprogramowaniu, dzięki czemu fizyczna jakość przestaje być najważniejsza.

Yongnuo ma pomysł na połączenie obu tych światów. Czy kojarzycie firmę Moment i ich popularne obiektywy do smartfonów? System mocowania opiera się na etui, do którego można dokręcić niewielkie zewnętrzne obiektywy. Yongnuo chce zrobić coś podobnego, tyle że przy wykorzystaniu obiektywów systemu Canon EF, stosowanych w lustrzankach.

Nowy patent opisuje smartfon wyposażony w jeden dodatkowy element: dużą matrycę formatu Mikro Cztery Trzecie, znaną z bezlusterkowców Panasonica i Olympusa. Taki smartfon mógłby działać zupełnie niezależnie, tak jak każde inne urządzenie tego typu. Mógłby mieć też zupełnie standardowy aparat. Jeżeli chcielibyśmy skorzystać z dodatkowej dużej matrycy, urządzenie wkładalibyśmy do etui, które ma możliwość podłączenia obiektywów Canon EF.

Patent opisuje system transmisji danych, dzięki czemu możliwa byłaby elektroniczna komunikacja obiektywu ze smartfonem, co miałoby zapewnić np. pełen autofocus. W efekcie uzyskalibyśmy jakość zdjęć na poziomie bezlusterkowców. Nawet po podpięciu najtańszego obiektywu 50 mm f/1.8 uzyskalibyśmy rezultaty absolutnie nieosiągalne przy użyciu najlepszych aparatów w smartfonach.

Koncepcja Yongnuo jest słuszna, ale spóźniona o kilka lat.

Gdyby taki pomysł pokazał się na rynku jakieś pięć lat temu, być może historia potoczyłaby się inaczej. Być może dziś najwięksi zapaleńcy podpinaliby duże obiektywy do smartfonów. Obecnie wiemy jednak, że próby stworzenia modułowego smartfona nigdy nie wypaliły, czego najbardziej spektakularnym przykładem jest LG G5, który miał nas czarować modułami - w tym modułami foto - ale okazało się, że nikt nie chce kupować takiego smartfona.

Innym przykładem jest RED Hydrogen, czyli smartfon, do którego również mogliśmy podłączać moduły z prawdziwymi matrycami, a do nich moduły z obiektywami. RED, gigant branży wideo, nie poradził sobie jednak na rynku mobile, a jego konstrukcja w momencie premiery była wybrakowana i przestarzała technologicznie.

Rynek widział też mariaże idące w drugim kierunku. Xiaomi, jeden z liderów rynku smartfonów, próbował swoich sił w stworzeniu bezlusterkowca. Yi M1 Mirrorless Camera istnieje i jest tanim aparatem standardu Mikro Cztery Trzecie. Niestety jest też sprzętem przegrywającym we właściwie każdej kategorii z aparatami Olympusa i Panasonica. Xiaomi nie ma odpowiedniego doświadczenia w segmencie foto.

Dlaczego więc Yongnuo chce wyjść przed szereg i myśli nad autorskim modułowym smartfonem?

Jeszcze kilka lat temu mało kto słyszał o Yongnuo, ale dziś ta chińska firma coraz częściej pojawia się na językach fotografów. Yongnuo zaczęło od akcesoriów foto, takich jak akumulatory i ładowarki. Producent szybko przeszedł do kategorii oświetlenia, a jego lampy błyskowe i LED-owe cieszą się coraz większym powodzeniem, bo oferują przyzwoitą jakość w bardzo niskiej cenie.

Yongnuo przeszedł też do produkcji autorskich obiektywów będących tanimi zamiennikami popularnych szkieł Canona i Nikona. Mimo zapożyczonego toru optycznego jakość optyczna jest gorsza, ale ponownie, w kontekście ceny wypada bardzo dobrze. Yongnuo ma nawet na swoim koncie całego bezlusterkowca z systemem Android na pokładzie.

To wszystko sprawia, że Yongnuo chce spróbować swoich sił w segmencie mobilnym, ale ten rynek jest tak wymagający, tak dynamiczny i skomplikowany, że nie wróżę chińskiej firmie sukcesów. Na obecnym poziomie nie da się wsiąść do tego pociągu z doskoku. Smartfony są dziś grą, w której wygrywa tylko kilku graczy, a reszta corocznie znajduje się pod kreską i musi dokładać do tego biznesu potężne pieniądze.

Yongnuo ma ciekawy pomysł, ale niestety jest spóźniony. Historia pokazała, że sukces fotografii mobilnej bazuje właśnie na tym, że jest ona tak prosta, nieinwazyjna i niewymagająca dodatkowych akcesoriów. Porywanie się na modułowy smartfon na przełomie 2020 i 2021 roku brzmi co najmniej nierozsądnie.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst