Kosmos  / News

Albo będzie dobrze, albo będzie efektownie. Już za kilka godzin startuje nowa rakieta Elona Muska

Picture of the author
1125 interakcji
dołącz do dyskusji

W końcu! Po tylu miesiącach intensywnego rozwijania projektu już za kilka godzin, o godzinie 15:00 polskiego czasu, rozpocznie się relacja z próby lotu rakiety Starship na wysokość 12,5 km. Oglądaj razem z nami.

To przełomowy punkt dla całego projektu Starship. Jeszcze rok temu cały projekt był w powijakach. Na przestrzeni ostatnich 12 miesięcy widzieliśmy jednak najpierw nieśmiałe (i nieudane) próby tankowania zbiornika rakiety paliwem, potem pierwsze próby uruchomienia silnika. W końcu, gdy udało się opanować zarówno tankowanie jak i uruchamianie silników Raptor, SpaceX wykonał dwa krótkie loty próbne na wysokość dosłownie 150 metrów.

Widok kolosalnego i masywnego silosu łagodnie unoszącego się za pomocą jednego silnika, aby po chwili łagodnie wylądować, był naprawdę imponujący.

Starship leci na 12 km

Od drugiego lotu wiadomo było, że pora teraz na coś bardziej odważnego. Po licznych opóźnieniach spowodowanych „delikatnie mówiąc” napiętym grafikiem lotów innych rakiet SpaceX, dzisiaj ma dojść do próby lotu Starshipa na wysokość 12 kilometrów. Do tego lotu Starship SN8 otrzymał już stożkową osłonę na szczycie (dzięki czemu nie będzie przypominał silosu na zboże).

Jeśli się uda, to przed rakietą świetlana przyszłość

Docelowo Starship będzie w stanie wynieść ludzi w przestrzeń kosmiczną daleko poza orbitę Międzynarodowej Stacji Kosmicznej, tj. na Księżyc, a z czasem nawet na Marsa. Do tak odległych lotów będzie on jeszcze wymagał dodatkowego członu o nazwie Super Heavy. Taki Super Heavy Starship będzie największą rakietą w historii. Przy 120 metrach wysokości będzie o 10 metrów wyższy od rakiety Saturn V, która wynosiła astronautów na Księżyc pół wieku temu. Docelowo Starship będzie wyposażony w sześć silników Raptor, a Super Heavy w dodatkowe 30.

Ewolucje w powietrzu

Starship SN8, który dzisiaj podejmie się pierwszego lotu wyposażony został w trzy silniki Raptor. Celem dzisiejszego lotu jest przetestowanie wspólnej pracy trzech silników oraz ocena aerodynamiki całego pojazdu podczas nietypowego manewru odwrócenia w locie przed lądowaniem. Mówiąc krótko po osiągnięciu maksymalnej wysokości, silniki zostaną wyłączone, a rakieta zacznie opadać swobodnie ku Ziemi. Po osiągnięciu określonej wysokości silniki Raptor uruchomią się ponownie i spróbują ponownie ustawić rakietę w pionie do lądowania.

Warto jednak pamiętać, że jak to zwykle w przypadku „pierwszej próby”, wiele może pójść nie tak i lot może zakończyć się w płomieniach. Przedstawiciele SpaceX zaznaczają jednak, że sukces tego lotu będzie mierzony nie tylko udanym lądowaniem, a przede wszystkim ilością danych zebranych podczas lotu. Zresztą kolejny prototyp SN9 jest już gotowy w razie czego.

Jeżeli jednak wszystko pójdzie zgodnie z planem, wcale nie zdziwiłbym się, gdybyśmy już w 2021 r. zobaczyli Starshipa na orbicie. SpaceX ponadto przygotowuje Starshipa jako jeden z systemów, który miałby dostarczyć astronautów na Księżyc w 2024 r. Póki co nie wiadomo, czy NASA zdecyduje się zlecić przygotowanie lądownika właśnie SpaceX. Swój projekt przygotowują także firmy Blue Origin oraz Dynetics. Decyzja o wyborze ostatecznego wykonawcy w najbliższych tygodniach.

Dzisiaj jednak trzymamy kciuki za Elona i jego Starshipa.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst