Tech  / Felieton

Czy iPhone 12 Pro Max naprawdę jest za duży? Wnioski po trzech dniach użytkowania

iPhone 12 Pro Max od chwili debiutu określany jest wyłącznie synonimami słów „za duży”. Czy tak jest w istocie? Cóż, to zależy.

Przyznam szczerze, że do ostatniej minuty wahałem się, czy zamówić iPhone’a 12 Pro czy 12 Pro Max, zwłaszcza od momentu, w którym wiadomo było, że różnice w jakości aparatu nie są aż tak drastyczne, jak zachwala to Apple. Postawiłem na Pro Maxa, ale nim minął tydzień od startu przedsprzedaży do dostarczenia przesyłki, dotarło do mnie zamówione wcześniej etui - i to był moment, w którym niemal byłem gotów anulować zamówienie.

Postanowiłem jednak poczekać, aż paczka do mnie dotrze i w razie potrzeby skorzystać z przysługującego prawa zwrotu w ciągu 14 dni. iPhone 12 Pro Max przyjechał do mnie w piątek. Wyjąłem go z pudełka, chwyciłem w dłoń i… trochę zgłupiałem.

Tak, iPhone 12 Pro Max jest za duży. Nie, iPhone 12 Pro Max nie jest za duży. Już tłumaczę.

W pierwszym kontakcie iPhone 12 Pro Max sprawia wrażenie naprawdę „Max”. Jest wielki i nie ma co tutaj udawać, że jest inaczej. Nazywanie go „paletką pingpongową” czy „patelnią” wcale nie jest zbytnią przesadą.

Trzeba powiedzieć to wprost: iPhone 12 Pro Max nie jest telefonem, który da się wygodnie obsługiwać jedną ręką. Każda próba sięgnięcia do przeciwległej strony ekranu kończy się koniecznością zmiany chwytu:

Jeszcze gorzej jest przy próbie sięgnięcia w poprzek ekranu - podejrzewam, że nawet koszykarze NBA nie mają tak długich kciuków, by np. ściągnąć belkę powiadomień bez przesunięcia smartfona w dłoni:

Jest to dostatecznie trudne, gdy telefon jest „goły”. Jeśli nałożymy na niego etui, sytuacja ulega dalszemu pogorszeniu. Na powyższych nagraniach iPhone 12 Pro Max jest w etui Spigen Ultra Hybrid i nie ułatwia ono użytkowania telefonu ani trochę (swoją drogą nie polecam, jest bardzo śliskie a przyciski mają niewyczuwalny skok).

iPhone 12 Pro Max nie jest też telefonem, który łatwo schować w kieszeni spodni.

Na cztery pary spodni, do których go dotąd wsadziłem, pewnie siedzi tylko w dwóch - luźnych jeansach i wodoodpornych spodniach do spacerów z psem. W jeansach ze ściętymi kieszeniami boleśnie wżyna się w nogę podczas siedzenia, a do chinosów wchodzi mniej więcej do 3/4, ale w tym przypadku nawet iPhone 11 ledwo się mieścił. Nie polecam też nosić go w luźnych dresach bez wiązania w pasie, bo przy masie 223 g iPhone 12 Pro Max regularnie próbuje te dresy ściągnąć z właściciela (nie pytajcie, skąd wiem).

Kupując taki telefon trzeba mieć na względzie, że nie włożymy go do kieszeni ciasnych spodni. Konieczne są albo przeróbki krawieckie, albo noszenie telefonu w tylnej kieszeni spodni lub wewnętrznej kieszeni kurtki. Dodatkowo trzeba pamiętać, że noszenie tak wielkiego i ciężkiego telefonu w przedniej kieszeni zwyczajnie niszczy materiał spodni.

Z powyższych względów iPhone 12 Pro Max absolutnie nie nadaje się dla pań, zwłaszcza tych, które nie noszą ze sobą torebki zawsze i wszędzie. Wciśnięcie największego iPhone’a do kieszeni kobiecych spodni jest zwyczajnie niemożliwe. Obsługa telefonu drobną dłonią przy użyciu jednej ręki jest zaś jeszcze trudniejsza, niż gdy ma się długie palce. Przedstawicielkom płci pięknej i drobniejszym przedstawicielom płci brzydkiej definitywnie odradzam ten smartfon.

iPhone 12 Pro Max sprawia wrażenie większego, niż jest w rzeczywistości.

Na papierze iPhone 12 Pro Max wcale nie jest największym smartfonem na rynku. Ba, nie jest nawet największym smartfonem, z jakim sam miałem styczność.

Samsung Galaxy S20 Ultra dla przykładu ma wyświetlacz 6,9” i wymiary 166,9 x 76 x 8,8 mm. Jest zatem większy w niemal wszystkich aspektach od iPhone’a 12 Pro Max, który mierzy 160,8 x 78,1 x 7,4 mm.

Pomimo tego, że iPhone jest znacznie smuklejszy od Galaxy S20 Ultra (na papierze) i jest od niego zauważalnie niższy, to z Samsunga korzystało mi się wygodniej. iPhone 12 Pro Max sprawia zaś wrażenie większego, niż jest w rzeczywistości. Wszystko to za sprawą zupełnie płaskiego ekranu i równo ściętych krawędzi. Nie znajdziemy tu żadnych obłości, które ułatwiają chwyt. Samsung bije też produkt Apple'a na głowę, jeśli chodzi o smukłość ramek i współczynnik powierzchni ekranu do obudowy. Ponadto iPhone 12 Pro Max jest szerszy od dowolnego innego smartfona z podobnym ekranem, przez co znacznie trudniej objąć go dłonią. Jak wspominałem, sytuacja pogarsza się, gdy założymy etui.

Kolejną kwestią wymagającą uwagi jest wykorzystywanie telefonu w aucie, w uchwycie samochodowym. Aktualnie korzystam z CarPlay, więc telefon spoczywa w schowku w konsoli środkowej, ale gdybym chciał zmieścić go w uchwycie, którego używałem poprzednio, raczej by się nie udało, gdyż jego maksymalne „rozwarcie” wynosiło 75 mm. Warto mieć to na względzie.

Reasumując: tak, iPhone 12 Pro Max jest za duży. Ale mimo wszystko po trzech dniach muszę powiedzieć, że nie, iPhone 12 Pro Max nie aż tak duży, jak się obawiałem.

Drugiego dnia rozmiar iPhone’a 12 Pro Max powszednieje.

W pierwszym kontakcie iPhone 12 Pro Max szokuje swym ogromem. To wielki, ciężki kawałek elektroniki, któremu pomimo niezaprzeczalnej urody brak jakiegokolwiek wyrafinowania - jest brutalnie wielki, ociosany i toporny.

Ale potem, gdy człowiek zacznie go używać… rozmiar powszednieje.

iphone-12-pro-max-mini-8

Wbrew pozorom nie mówię tego ze względu na trwający efekt wspierania decyzji. Obiektywnie iPhone 12 Pro Max JEST za wielki i zasadniczo odradzam jego zakup. To bez sensu, 12 Pro potrafi 99 proc. tego co Pro Max, a kosztuje mniej i ma bardziej przystępne gabaryty. Tym niemniej jeśli ktoś uprze się, że koniecznie chce największego, najlepszego iPhone’a, to nie powinien się obawiać, że rozmiar będzie nie do przeżycia.

Pomimo pierwotnych obaw bardzo szybko nauczyłem się sprawnie sięgać do wszystkich krawędzi ekranu. Regularnie mam styczność z wielkimi smartfonami z Androidem, więc po krótkim treningu stało się to po prostu naturalne. Nie boję się, że go upuszczę, zwłaszcza że jest doskonale wyważony, a przez to przewidywalny podczas manewrowania nim w dłoni. Sprawdziłem to już w wielu scenariuszach - siedząc przy biurku w domu oraz idąc szybkim tempem przez las. Ani razu nie czułem, że telefon zaraz wyślizgnie mi się z dłoni, choć - jak pisałem wyżej - definitywnie muszę wymienić etui na takie o mniej śliskiej powierzchni i krawędziach, żeby dodatkowo poprawić chwyt.

Problem z kieszeniami obszedłem równie szybko - póki trwa jesień/zima chowam telefon do wewnętrznej kieszeni kurtki lub przedniej kieszeni płaszcza, która mieści iPhone’a 12 Pro Max bez problemu. Być może w przyszłości konieczna będzie wizyta u krawca i przeróbka kieszeni w spodniach (lub zmiana garderoby), ale tym będę się martwił dopiero późną wiosną.

Oczywiście, po roku z 6,1-calowym iPhone’em 11 iPhone 12 Pro Max sprawia wrażenie ogromnego i nieporęcznego. Jednak przywyknięcie do dodatkowych cali to kwestia maksymalnie kilku dni.

A potem człowiek się zastanawia, jak wcześniej mógł żyć z czymkolwiek mniejszym, zważywszy na to, jak wiele przestrzeni na ekranie zyskujemy w modelu Pro Max. Dodajmy do tego absurdalnie dobre głośniki i dwudniowy czas pracy na jednym ładowaniu, i konieczność przyzwyczajenia się do dużych gabarytów przestaje wyglądać jak problem, a zaczyna wyglądać jak uczciwy kompromis.

Czy iPhone 12 Pro Max jest za duży?

Tak, ale nie. Nie, ale tak. To skomplikowane. Na pewno większość konsumentów dla własnego świętego spokoju lepiej zrobi decydując się na któregoś z mniejszych iPhone’ów.

Osobiście po pierwszych kilku dniach z iPhone’em 12 Pro Max mam podobne odczucia jak Mateusz Nowak: jest spoko, ale to ostatni raz, gdy kupuję iPhone'a na premierę. Nawet największy iPhone to po prostu iPhone, przesiadka z jednego modelu na inny praktycznie nic nie zmienia, a przecież przesiadłem się z (pozornie znacznie gorszego) iPhone'a 11. Jeśli jednak mam patrzeć na decyzję zakupową przez pryzmat samego rozmiaru - nie żałuję. Dłuższy czas pracy, lepsze głośniki i nieco lepszy aparat warte były tego kompromisu.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst