Gry  / Artykuł

Koniec z zamulaniem Xboksa. Interfejs Xbox Series X działa błyskawicznie

Ogromnie irytującą wadą Xboxa One był jego interfejs. Nawet nie chodzi o sam projekt – a to, że działa on wyjątkowo ospale. A jak będzie na Xbox Series X? Mam doskonałe wieści.

Właściwie jedynym poprawnie – a wręcz bardzo dobrze – działającym elementem interfejsu Xboxa One jest podręczne menu Przewodnika. To ten boczny panel wywoływany przyciskiem Xbox, w którym znajdują się skróty do gier i najważniejszych funkcji. Jest świetnie zaprojektowany, zawsze pod ręką i działa błyskawicznie. Na tym jednak zakończę litanię ciepłych słów.

Interfejs konsoli Xbox One działa koszmarnie wolno i nieresponsywnie. Prawdopodobnie dlatego, że jak się okazało – tuż przed premierą konsol bieżącej generacji – że PlayStation 4 zapewnia grom istotnie więcej pamięci operacyjnej i zasobów sprzętowych, to w Microsofcie zapewne wybuchła pewna panika. Systemowi operacyjnemu Xboxa One zmniejszono dostępne zasoby konsoli, by te zapewnić grom.

System Xboxa One rezerwuje sobie na sztywno 2 proc. zasobów układu graficznego oraz od 20 proc. do 50 proc. pojedynczego rdzenia procesora Jaguar. Czyli śmiesznie mało, przynajmniej w kwestii CPU. Efekty widać i czuć. Xbox One, nawet po wielu aktualizacjach istotnie poprawiających działanie oprogramowania. Z dwojga złego: to dobrze, że gry mają więcej zasobów, bo one są tu najważniejsze. Nie zmienia to jednak faktu, że obsługa interfejsu konsoli Xbox One – nawet Xbox One X – do najprzyjemniejszych nie należy.

A jak jest z Xbox Series X? Zanim opowiem, ważne ogłoszenie.

Warunkiem wypożyczenia mi konsoli Xbox Series X tak długo przed jej rynkową premierą jest trzymanie się wyznaczonego przez Microsoft harmonogramu publikacji. Na pewne tematy obowiązuje mnie tak zwane embargo informacyjne. W razie wątpliwości: Microsoft nie ma żadnego wpływu na treść naszych materiałów, a wspomniane embargo na wszystkie zagadnienia wygaśnie na długo przed wejściem konsol do sprzedaży.

To jednak oznacza, że w myśl zawartej z Microsoftem umowy mam obowiązek poinformować was, że użyczona konsola pracuje pod kontrolą niefinalnej wersji oprogramowania. Nie mogę jeszcze wam o nim opowiedzieć w szczegółach – a więc przeprowadzić was krok po kroku po jej funkcjach i menu. Microsoft ostrzegał mnie też, że nie będzie trudno odnaleźć bugi w oprogramowaniu konsoli.

W istocie: dla przykładu, obsługa Dolby Atmos jest na dziś mocno skaszaniona – słychać trzaski, kliknięcia, czasem dźwięk na chwile zanika. Zdarza się też – bardzo rzadko – że gry się crashują, czyli zawieszają, a konsola wraca do głównego menu. Nie działa też jeszcze strumieniowanie obrazu z konsoli na PC – stąd w tekście zdjęcia telewizora, zamiast zrzuty ekranowe.

Przed premierą handlową konsoli czekają wedle harmonogramu co najmniej dwie aktualizacje systemu. Jedna jutro, druga tuż przed premierą. I być może coś jeszcze. Wspomniane błędy są spodziewane w testowej wersji oprogramowania i nie mogą – przynajmniej do premiery lub wygaśnięcia embargo – podlegać krytyce. Co jest w mojej ocenie logiczne, oczywiste i zrozumiałe.

Po uruchomieniu konsoli przywita nas stary znajomy. To Windows 10 w wersji dostosowanej pod konsole.

Od strony technicznej, system operacyjny Xboxa One – a więc i Xboxa Series – od samego początku był kawałem doskonałej roboty inżynieryjnej, skrzywdzonej przez zapewnienie temu oprogramowaniu zbyt małej ilości zasobów. Na najniższym poziomie oprogramowania konsoli pracuje hyperwizor wirtualizujacy dwa systemy operacyjne. Pierwszy to XboxOS, a więc środowisko uruchomieniowe dla gier. Drugi to zmodyfikowany Windows 10, który odpowiada za interfejs konsoli i stanowi środowisko uruchomieniowe dla aplikacji.

Platformę tę stworzył od strony projektowej i deweloperskiej legendarny David Cutler. To twórca Windowsa NT, który dziś jest fundamentem wszystkich Windowsów i który zastąpił pamiętające jeszcze czasy DOS-a fundamenty Windowsa 95, 98 i Me. Dzięki takiemu rozwiązaniu na Xboksie możemy błyskawicznie przełączać się między grami, interfejsem a aplikacjami – a od strony deweloperskiej pisanie gier i apek bardzo przypomina pisanie pod znajome twórcom środowisko pecetowego Windowsa – z jego DirectX-em i Universal Windows Platform na czele.

Od strony interfejsu wszystko działa identycznie, jak na Xboksie One. Ekran domowy zapewnia skróty do ostatnio uruchamianych gier i aplikacji, wyświetla też reklamy innych treści z Microsoft Store. Niżej możemy sami sobie przypinać przeróżne bloki tematyczne – przypięte gry, katalog Xbox Game Pass, podgląd tego co robią znajomi i wiele więcej. Zawsze pod ręką dostępny jest Przewodnik z wygodnymi skrótami, które do pewnego stopnia można personalizować.

Najważniejsze – to działa. Błyskawicznie. Od razu. Xbox Series X nie jest ociężałą krową.

W nieodległej przyszłości będę wam mógł pokazać nagranie na wideo jak system reaguje na kliknięcia gamepada. Na razie pozostaje mi relacja słowna – w końcu jest jak trzeba. Xbox One potrafił reagować z nawet sekundowym opóźnieniem na każde przesuniecie joysticka celem zaznaczenia innego elementu. Poszczególne podmenu potrafiły się ładować i po kilka sekund. A czasem wręcz czas ten wydłużał się do sekund kilkunastu – szczególnie po wejściu do Microsoft Store czy katalogu wszystkich naszych nagranych klipów wideo i zrzutów ekranowych.

Xbox Series X działa jak iPad, szybki PC z Windowsem czy coś równie responsywnego. Klik – i już. Czekamy jedynie na odtworzenie króciutkiej animacji – co zresztą, tak jak na Xbox One, można wyłączyć.

Wkrótce, jak obiecałem, opowiem więcej. Na razie zachęcam was do zapoznania się z serią gotowych już materiałów z wrażeń z testów Xboxa Series X. Dodatkowo, już niedługo na youtube’owym Spider’s Web TV pojawi się mnóstwo treści wideo poświęconych właśnie tej konsoli. Xboxa Series X można już zamawiać w przedsprzedaży.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst