Kosmos  / News

Gdzie zwykły łazik nie może, tam DuAxela poślemy. Jemu niestraszne strome zbocza marsjańskich kraterów

Podjeżdżamy łazikiem na krawędź marsjańskiego krateru. Zdjęcia dna wskazują, że znajdują się tam niezwykle interesujące głazy. Problem jednak w tym, że między łazikiem a głazami znajduje się strome zbocze. Jeżeli nie uda się znaleźć żadnego bezpiecznego zjazdu, nie dostaniemy się do nich. Tak przynajmniej było dotychczas. DuAxel może jednak zmienić wiele w robotycznej eksploracji przestrzeni kosmicznej.

Łaziki marsjańskie i księżycowe ludzie wysyłają w przestrzeń kosmiczną od dziesięcioleci. Od samego początku łaziki i ich sposób przemieszczania się po powierzchni innych ciał niebieskich jest mniej więcej taki sam.

Zmieniają się jedynie rozmiary łazików (od Sojournera wielkości zdalnie sterowanej zabawki, po Curiosity wielkości samochodu dostawczego) oraz instrumenty, w które są wyposażone. Wszystkie jednak poruszają się tak samo – na metalowych kołach, które przez całe lata muszą wytrzymywać ocieranie się o ostre kamienie i głazy na planetach, na których jeszcze nikt żadnej drogi nie wybudował. Z tego też powodu inżynierowie misji muszą z dużym wyprzedzeniem precyzyjnie planować trasę, omijając wszystkie przeszkody między łazikiem a kolejnymi celami podróży, a mimo to wiele miejsce pozostaje nadal poza zasięgiem łazików.

Na scenę wjeżdża DuAxel

DuAxel to zupełnie nowe i świeże podejście do kwestii przemieszczania się po powierzchni Księżyca czy Marsa. Jest to łazik w rzeczywistości składający się z pary dwukołowych łazików. Według projektu w razie potrzeby łazik opuszcza swoje nadwozie, umieszczając je na powierzchni, a następnie dzieli się na dwa elementy. Tylna część DuAxela pozostaje na miejscu, a przednie dwa koła wraz z osią oddzielają się od niego. Przez cały czas ruchomy element za pomocą liny połączony jest do głównej części łazika i może w swobodnie opuszczać się po stromych zboczach w celu zbadania interesujących obiektów znajdujących się w miejscach, w które zwykły łazik nigdy nie byłby w stanie się dostać.

Dzięki takiej budowie łazik jednocześnie korzysta z konstrukcji czterokołowej, która doskonale się sprawdza podczas pokonywania dużych odległości w terenie, oraz konstrukcji dwukołowej, która znacząco poszerza zakres miejsc, do których łazik jest w stanie dotrzeć i dostarczyć instrumenty badawcze. Według Issy Nesnas, technologa z JPL, DuAxel potencjalnie może być wykorzystany do badania trudniej dostępnych terenów na powierzchni Księżyca, Merkurego, Marsa czy też księżyców lodowych takich jak Europa czy Enceladus.

Historia Axela

Sam pomysł stworzenia łazika, który składa się z dwóch niezależnych elementów, sięga lat dziewięćdziesiątych. Pierwsze projekty mówiły o dwóch lub nawet trzech łazikach, które mogłyby łączyć się ze sobą w swego rodzaju pociągi i transportować większe ładunki na większe odległości.

RSL w regionie Sirenum Fossae na Marsie. Zdjęcie wykonane przez sondę Mars Reconnaissance Orbiter 30 marca 2015 r. Krater na zdjęciu ma średnicę 1 km. Źródło: NASA

W 2006 r. kiedy satelity dostrzegły na zboczach niektórych kraterów okresowe „wycieki” ciekłej wody (RSL - recurring slope linae), zespół zajmujący się łazikiem postanowił sprawdzić, czy możliwe jest stworzenie modularnego łazika, w skład którego wchodziłby element, który można by było opuścić na zbocze podczas tych wycieków. Zwykłe łaziki takie jak Opportunity czy Curiosity nigdy nie byłyby w stanie zbadać tych miejsc ze względu na zbyt duże nachylenie tych zboczy sięgające nawet 30 stopni.

Z tego też powodu Nesnas wraz ze swoim zespołem postanowiła stworzyć wersję łazika, od której mógłby na linie odczepiać się dwukołowy łazik Axel, który następnie mógłby opuszczać się po stromym zboczu krateru czy ścianach kanionów, dostarczając instrumenty badawcze bezpośrednio do interesujących fragmentów zbocza.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst