Ekologia  / News

Antarktyda znika w oczach. Czapa polarna topnieje, globalny poziom morza rośnie

Mimo wielu lat działań aktywistów, mimo niemal codziennie publikowanych raportów i badań naukowych, ludzkość jak na razie nie spieszy się z ograniczaniem emisji gazów cieplarnianych. Tymczasem na spowolnienie zmian klimatu mamy coraz mniej czasu, co najlepiej widać po lodowcach.

Gazy cieplarniane, takie jak chociażby dwutlenek węgla, stanowią jeden z głównych czynników prowadzących do wzrostu globalnych temperatur na Ziemi. Powolne ogrzewanie atmosfery powoduje z kolei topnienie i kurczenie się lodowców.

Najnowsze badania przeprowadzone przez zespół pracujący pod kierownictwem Sophie Nowicki z Uniwersytetu w Buffalo wskazują, że jeżeli nie przyhamujemy obecnego tempa emisji gazów cieplarnianych, to do 2100 r. globalny poziom morza wzrośnie o aż 38 cm.

Nowicki, która wcześniej pracowała w Centrum Lotów Kosmicznych im. Goddarda w Maryland przyznaje, że najważniejszym czynnikiem regulującym tempo wzrostu poziomu morza jest tempo topnienia lodowców, a to z kolei zależy od zmian klimatu.

Lodowce będą topniały - pytanie: jak szybko?

W trakcie swoich badań naukowcy analizowali, w jaki sposób będą zmieniały się poziomy morza w zależności od różnych poziomów emisji dwutlenku węgla.

Wyniki wyraźnie wskazują, że przy obecnym tempie emisji w ciągu kolejnych 80 lat topnienie lodowców na samej Grenlandii przyczyni się do wzrostu poziomu morza o całe 9 cm. Jeżeli w jakiś sposób uda nam się zmniejszyć poziomy emisji gazów cieplarnianych, to poziom morza wzrośnie jedynie o 3 cm. Proces topnienia lodowców na Grenlandii możemy obserwować niemal na żywo. Zaledwie kilka dni temu informowaliśmy o oderwaniu się od lodowca szelfowego gigantycznej góry lodowej o powierzchni ponad 100 kilometrów kwadratowych. Obserwacje satelitarne pozwoliły ustalić, że owa góra lodowa powoli rozpada się na mniejsze fragmenty, które z czasem także stopnieją.

Jednocześnie na półkuli południowej stopniowe topnienie lodowców może przyczynić się do wzrostu poziomu morza aż o 30 centymetrów, przy czym w przypadku Antarktydy sprawa wygląda nieco bardziej skomplikowanie - Antarktyda Zachodnia przyczyni się do wzrostu poziomu morza o 18 cm do 2100 r. w najbardziej pesymistycznym (ale wciąż realnym) scenariuszu, w którym tempo emisji gazów cieplarnianych będzie przez kolejne dekady takie samo jak obecnie. Szczególnie dużo wody będą uwalniać regiony Morza Amundsena czy Ziemia Wilkesa na Antarktydzie, jako że to właśnie one są najbardziej wrażliwe na zmiany prądów morskich oraz rosnące temperatury wody morskiej.

Powyższe przewidywania są jeszcze bardziej pesymistyczne niż przewidywania dra Toma Slatera z Duńskiego Instytutu Meteorologicznego, o których Tomek pisał trzy tygodnie temu. Slater mianowicie twierdzi, że przy obecnym tempie emisji gazów cieplarnianych poziom mórz i oceanów wzrośnie o 17 cm do końca wieku. Choć to bardzo zła liczba, to wciąż ponad dwa razy mniejsza od najnowszych prognoz opisanych powyżej. Oznacza to jednocześnie, że do końca wieku z powodziami i regularnym zalewaniem rozległych terenów będzie musiało liczyć się kilkadziesiąt milionów ludzi na całym świecie.

Nie przegap nowych tekstów. Obserwuj Spider's Web w Google News.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst