Gry  / Felieton

Znamy polskie ceny GeForce’ów RTX 3000. Za 2,5 tys. zł kupimy kartę, przy której Xbox i PS wydają się śmieszne

111 interakcji
dołącz do dyskusji

To się porobiło. Ja, zatwardziały konsolarz, przez długą chwilę rozważałem powrót do grania na PC. Za 2,46 tys. zł kupimy kartę graficzną, przy której moc GPU Xboxa czy PlayStation wydają się śmieszne. Choć oczywiście porównywanie tych platform nie jest takie proste.

No i są. Układy graficzne GeForce z linii 3xxx. Wczoraj Marcin dzielnie relacjonował na żywo ogłoszenia Nvidii, po szczegóły odsyłam was do jego materiału. Bohaterką konferencji była oczywiście karta RTX 3090, za którą zapłacimy skromne 7 tys. zł. No ale to produkt sztandarowy, którego prawie nikt nie kupi – poza entuzjastami.

Moim zdaniem właściwą linią sztandarową GeForce’a niezmiennie jest x080, a więc w przypadku zapowiedzianej właśnie nowej generacji, układ RTX 3080. Za referencyjną kartę z takim GPU zapłacimy niecałe 3,3 tys. zł. Jest jeszcze wersja ekonomiczna, a więc RTX 3070. Ta kosztuje 2,36 tys. zł.

Drogo? No na pewno. Co więcej, ceny te prędko nie spadną. Szybko sprawdziłem na Ceneo i Amazonie ceny kart z linii 2xxx – nie drgnęły. Jestem przekonany, że to niebawem się zmieni. To jednak również pozwala wierzyć, że ceny RTX 3xxx zostaną zachowane aż do premiery przyszłej generacji GPU Nvidii.

Jak się mają PC z GeForce RTX 3000 do konsol PlayStation 5 i Xbox Series?

Wiemy już niemal na pewno, że to całe granie w 8K i śledzenie promieni (ray tracing) na nowych konsolach to trochę bujda – choć wygląda na to, że przynajmniej część gier na Xbox Series i PS5 faktycznie będzie osiągać 120 kl./s. Moc nowych konsol pozwoli głównie na granie w jakości 4K przy 60 kl./s przy wysokiej szczegółowości obrazu, tak zwanych detali. A śledzenie promieni? Na PS5 szczątkowe, wykorzystywane zapewne głównie do drobnych elementów ozdobnych. Xbox Series X jest pod tym względem ciut lepszy – ale bardzo niewiele.

Układ graficzny to oczywiście tylko część sumarycznej mocy obliczeniowej peceta i konsoli. Nie popełniajmy więc częstego błędu i nie zakładajmy, że wydajność graficzna mierzona w TFLOPS-ach decyduje o pełni możliwości sprzętu do gier. PS5 i Xbox Series to również ogromny skok w kwestii jednostki centralnej (CPU) oraz pamięci masowej. Na dodatek sztywna konfiguracja programowa i sprzętowa pozwalają twórcom gier na niskopoziomowe, daleko idące optymalizacje, niemożliwe na pecetach.

Ów skok wydajności CPU w konsolach przyszłej generacji nazywamy ogromnym, bo zestawiamy PS5 i Xboxa Series z PS4 i Xboxem One. Bieżącą generację Sony, Microsoft i AMD wyposażono w żałośnie słaby procesorek Jaguar. Trudno powiedzieć co kierowało inżynierami tych firm – zgaduję, że problemy z chłodzeniem czy chęć zachowania sprawności energetycznej. Przesiadkę na CPU Zen 2 w nowych konsolach będzie więc bardzo odczuwalna dla konsolowców. Posiadacze nowoczesnych układów Core i7 czy Ryzen 7 wzruszą ramionami – że o entuzjastach z jeszcze szybszym CPU nie wspomnę.

playstation 5 kontra pc kontra xbox series x
PS5 (powyżej) i Xbox Series zaoferują zupełnie nową, bardzo wydajną architekturę pamięci

Jest jednak jeszcze jedna innowacja w konsolach, która do pecetów dopiero zacznie trafiać. Jest to zmieniona architektura pamięci, zapewniająca dedykowane procesory do obsługi operacji wejścia i wyjścia danych oraz bezpośrednie połączenie pamięci z układem graficznym, bez pośrednictwa innych układów. Ta innowacja dopiero trafi do pecetów, przynajmniej tych mainstreamowych. Ale… powoli zaczyna trafiać. Jeszcze dziś na Spider’s Web ukaże się tekst o wprowadzeniu DirectStorage do Windowsa i co to w praktyce oznacza.

Cena? Cóż, producenci obu konsol aktualnie grają w najgłupszą grę w cykora, jaką widziałem. Nie wiemy ile mają kosztować nowe Xboxy i PlayStation. Podobno jednak tym razem ma być drogo. Wydaje się wysoce wątpliwe, by Xbox Series S był tańszy niż 2 tys. zł, Xbox Series X i PS5 tańsze niż 2999 zł. No ale to akurat spekulacje – trudno porównywać ceny nowych GeForce’ów z konsolami, których kosztu zakupu w zasadzie nie znamy.

Na dodatek takie porównanie będzie wyglądać ciut inaczej dla każdego z graczy. Gdybym miał kupować PC do gier, musiałbym kupić w zasadzie wszystkie podzespoły i wydać wiele tysięcy złotych. Ale większość graczy stale grających na swoim PC nie będzie przecież wszystkiego wymieniać – zamawiając sobie tylko nowego GeForce’a, by dostać graficznego kopa.

No dobrze, ale możliwości techniczne porównywać to my możemy. No i cóż… po konsolach nie ma czego zbierać. A przecież nawet jeszcze nie weszły na rynek.

Wykorzystywana w przyszłych konsolach architektura graficzna RDNA2 to bardzo udana odpowiedź na GeForce’y RTX 2000. Nie wiemy jeszcze czy i w jakim stopniu ją przewyższająca, natomiast na pewno nowe konsole zaoferują możliwości graficzne na wysokim poziomie. RTX 3000 to jednak nowe rozdanie. Nierzadko bywa, że w efekcie nowa generacja kart graficznych zapewnia kilkunastoprocentowy wzrost wydajności – przy jednoczesnych wysokich cenach. Nie tym razem.

Richard Leadbetter jako jeden z pierwszych dziennikarzy na świecie otrzymał do testów kartę referencyjną RTX 3080. Wybrałem akurat jego, bo to dziennikarz o wyjątkowo szerokiej wiedzy związanej z technologią gier. To jeden z moich autorytetów, ufam mu oraz reszcie redakcji Digital Foundry niemal bezgranicznie, w czym zresztą nie jestem osamotniony. Ten sam Leadbetter twierdzi w poniższym materiale, że nie przypomina sobie takiego skoku generacyjnego w historii branży.

Dziennikarz zbadał gry Doom Eternal, Control, Shadow of the Tomb Raider, Battlefield V, Borderlands 3 i Quake II (wersja z path tracing). Nie odnotował dwukrotnie wyższej wydajności, o czym wspominano na konferencji i czemu mało kto dawał wiarę. Niewiele jednak zabrakło: gry wykręcone na maksa w kwestii rozdzielczości 4K, szczegółowości obrazu i szczegółowości realizacji techniki śledzenia działały na poziomie od 160 do 190 proc. wydajności RTX-a 2080. Przy czym najczęściej było to około 1,8x wydajności. A przecież nowe konsole najpewniej zaoferują nam coś nieco lepszego od 2080. Lub podobnego – trudno powiedzieć. Ale niemal na pewno nie na poziomie RTX 3080 czy nawet 3070.

Pozamiatane? Nie no, oczywiście że nie. Problem w tym, że z konfiguracją sprzętową PS5 i Xbox Series utkniemy na parę lat.

We wprowadzeniu do tego tekstu przyznałem, że przez chwilę poważnie rozważałem powrót po ponad dekadzie do grania na PC. Myśl tę jednak szybko porzuciłem – przypomniałem sobie, czemu przestałem korzystać do komputera jako sprzętu do grania. Powodów jest wiele, ale są bardzo subiektywne. Głównie chodzi mi o to, że w przypadku grania na konsole ciężar strojenia gry pod sprzęt przypada na inżynierów ową grę tworzących – a nie na mnie, gracza.

Nie zmienia to jednak faktu, że Nvidia rozpoczęła next-nextgen gier wideo jeszcze przed nextgenem. Nie mam żadnej wątpliwości, że AMD odpowie na postawione przez konkurenta wyzwanie. Jestem przekonany, że nie upłynie wiele czasu do premiery nowych Radeonów, nieco lepszych lub nieco gorszych od RTX 3000.

Na razie jednak PS5 i Xbox Series, jak wszystko wskazuje, będą zapewniać rozrywkę na poziomie Full HD, 60 kl./s i ray-tracingiem lub UHD w 60 kl./s ze szczątkowym śledzeniem promieni. PC z RTX 3000 śledzenie promieni i 4K przy 60 kl,/s wręcz ustandaryzuje, często celując do jeszcze wyższej jakości. I pewnie, pod koniec dnia i tak liczą się głównie gry – czego dowodzi chociażby ogromny sukces konsoli Switch ze śmiesznym w kontekście PS i Xboxa procesorkiem Tegra – jednak z jakiegoś powodu przynajmniej część z nas regularnie wymienia sprzęt na lepszy. Bo płynność i jakość obrazu przecież też są istotne. A Nvidia wczoraj niemal pod każdym względem wymiotła konkurencję. Spodziewane wysokie ceny Xboxa Series X i PlayStation 5 będzie teraz nieco trudniej wytłumaczyć.

Nie przegap nowych tekstów. Obserwuj Spider's Web w Google News.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst