Nauka  / Artykuł

Ciocia opowiada, że pomogła jej homeopatia? Oto, jak działa efekt placebo

Istnieje kategoria produktów, które można kupić w sklepach internetowych. Choć nie działają, bo nie mają prawa działać, ludzie i tak je kupują i czują ich pozytywne działanie.

Weźmy za przykład bransoletki magnetyczne. W opisie takiego produkty czytamy:

Pro-magnetyczne bransoletki SPORT to połączenie magnesów i materiału emitującego jony ujemne. Opaski silikonowe to łącznie cztery magnesy zorientowane na północ, [o] indukcyjności 1200 Gaussa, skierowane w stronę ciała.

Rozumiecie? Literki składają się w słowa, słowa w zdania, a wszystko razem nie ma sensu, jest tylko papką językową. Wypełniaczem opisu.

A mimo to, ktoś to kupuje i sądząc po opiniach, jest zadowolony. Usłużny algorytm platformy handlowej podpowiada: mogą cię interesować również odpromienniki cieków wodnych (za 80 zł) lub impulsator magnetyczny (za osiemset). Po intensywnym wysiłku z opaską magnetyczną mogą przydać się też przeciwbólowe plastry magnetyczne (chyba pomagają, gdy jesteś Terminatorem).

Jak działa efekt placebo?

Odłóżmy żarty na bok. Zastanówmy się, co jest przyczyną pozytywnego odbioru produktów podobnych do tych opisanych powyżej?

Przyczyna ta istnieje w naszych organizmach i nazywa się efektem placebo. Pochodzi od łacińskiego słowa „podobać się” i oznacza zabieg (np. masaż) lub substancję podawaną pacjentowi, ale niemającą wpływu na stan zdrowia pacjenta. Mimo to, samopoczucie pacjenta ulega poprawie, a różne objawy nieswoiste (typu ból głowy, bezsenność czy zmęczenie), przechodzą.

Medycyna wykorzystuje ten efekt w praktyce. I to nie tak, jak mogą to widzieć przeciwnicy „skostniałej akademickiej medycyny”, czyli medycyny opartą na wiedzy. Po prostu w badaniach skuteczności leków stosuje się grupę kontrolną, której podawane jest placebo (np. tabletki bez substancji czynnej). Prawidłowo przeprowadzone badanie zakłada, że nie tylko pacjent nie wie, co mu podano, ale i badający lekarz nie powinien wiedzieć, co podaje. Tak, efekt placebo nie dotyczy tylko pacjenta - ale i lekarza, który może inaczej oceniać stan pacjenta! Skuteczny lek to nie taki, po podaniu którego pacjent lepiej się czuje, ale taki, który działa skuteczniej niż placebo.

Homeopatia - córka efektu placebo

Istnieje dział pseudomedycyny, który opiera się w całości na efekcie placebo. To homeopatia. Podając krople wody lub kuleczki cukru, homeopaci powodują, że pacjent czuje się lepiej. Efekt jest potężny, ale nie należy go mylić z prawdziwym leczeniem czy terapią. Nie należy też prawdziwego leczenie zastępować wykorzystaniem efektu placebo (słyszycie, homeopaci?). Za efektem poprawy samopoczucia nie idzie zazwyczaj mierzalna poprawa stanu pacjenta (parametrów krwi czy temperatury).

Placebo to nie tylko tabletki - podobny efekt można wywołać podając zastrzyk z soli fizjologicznej, czy używając poważnie wyglądającego, a nic nie robiącego urządzenia (na tym polegają różnorakie terapie magnetyczne). Dlatego też działają wspomniane na początku „atletyczne opaski jonizujące”.

Podobnie jak prawdziwe leki, placebo może mieć różne poziomy skuteczności działania. Zależy to jedynie od tego, jak postrzega je pacjent. Według opisanego w Neurology badania o wiele skuteczniejsze jest placebo postrzegane jako drogie od tego, które zostało przedstawione jako tanie. Oparte na podwójnej ślepej próbie (czyli - lekarz też nie widział co podaje), badanie pokazało, że pacjenci o wiele lepiej reagowali na tabletkę, która „kosztowała” 1500 dolarów, niż na taką, której koszt wynosił 100 dolarów.

Jakimi zasadami rządzi się efekt placebo?

Na przykład dwie tabletki lepiej działają niż jedna, tabletka z nazwą firmy medycznej działa lepiej niż „gładka”, lepszy efekt daje też lek podany przez kogoś w lekarskim fartuchu niż przez „cywila”.

Efekt placebo ma swojego „mrocznego brata bliźniaka” - czyli efekt nocebo. Jest to dokładnie ten sam efekt, ale powodujący pogorszenie samopoczucia. To właśnie dzięki temu ludzie mieszkający w pobliżu masztów nadających sygnał telefonii komórkowej czują się źle - nawet jeśli maszt nie został jeszcze włączony. Gdy zaś działający maszt ukryty jest np. w wieży kościelnej lub w pniu drzewa (co często robi się w Europie Zachodniej), nikt nie zgłasza bólu głowy, wysypek czy bezsenności.

Jak zauważa Brian Dunning, autor podcastu Skeptoid, zrozumienie efektu placebo i jego siły pozwala na zrozumienie sukcesu wielu „alternatywnych terapii”. Dobrze zaprojektowana i dobrze „sprzedana” pacjentowi terapia przyniesie efekt w postaci poprawy jego samopoczucia. Dlatego też wielu szarlatanów przyjmuje formy takie, jak prawdziwi lekarze. Nazywają zatem swoich klientów pacjentami, zakładają lekarski fartuch i proponują „leczenie”. Efekty tego leczenia, tak popularnie wykorzystywane w dowodach anegdotycznych, to po prostu efekty działania placebo.

Nie przegap nowych tekstów. Obserwuj Spider's Web w Google News

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst