Ciocia opowiada, że pomogła jej homeopatia? Oto, jak działa efekt placebo
Istnieje kategoria produktów, które można kupić w sklepach internetowych. Choć nie działają, bo nie mają prawa działać, ludzie i tak je kupują i czują ich pozytywne działanie.
Czego uczą nas płaskoziemcy homeopaci i różdżkarze? Recenzja książki „Światy równoległe”
Obrodziło ostatnio książkami popularyzującymi naukę, a przed wszystkim takimi, które próbują wziąć na warsztat twierdzenia pseudonaukowe i różnego rodzaje teorie spiskowe towarzyszące pseudonaukowcom.
Promienie N, kanały na Marsie i pamięć wody, czyli ślepe zaułki nauki
W dyskusjach z czytelnikami pod moimi tekstami często przewija się temat braku zaufania do nauki i niechęci do niej. Istnieje pewne przeświadczenie, że proces naukowy polega na tłamszeniu innowacyjności, a każdego naukowca zmusza się do naciągania wyników badań tak, by pasowały do z góry narzuconego dogmatu.
"U mnie działa" jako dowód, że działa? Nie do końca...
Każda dyskusja na temat homeopatii ma ten moment, w którym pada argument anegdotyczny. Nie chodzi tutaj konkretnie o homeopatię: tą samą regułą kierują się dyskusje na temat zastosowania zdrowotnego czosnku, witaminy C, opasek magnetycznych czy kadzideł.
Czy tak wygląda początek końca homeopatii? Pewnie nie, ale trzymam kciuki
Istnieje prosta zasada, jaką kierują się badający wszelkie zjawiska: wyjątkowe twierdzenia wymagają wyjątkowych dowodów. Jeśli twierdzisz, że jesteś jasnowidzem i potrafisz przewidywać przyszłość, nie wystarczy, że uda ci się przewidzieć następny rzut monetą. Musisz dokonać czegoś bardziej spektakularnego, na przykład bezbłędnie przewidzieć następnych 100 rzutów.
Alkohol na sen dla dziecka, heroina na kaszel, czyli uroki leków bez regulacji
Od lat przyzwyczailiśmy się do tego, że rynek leków jest dość ściśle regulowany. Dlatego produkty, które nie były przebadane klinicznie, nie mają potwierdzonej skuteczności, lub stosowane są jedynie „tradycyjnie”, muszą być sprzedawane jako „suplement diety”. Od tej reguły, również w polskim prawie, istnieje wyłom jedynie dla „leków” homeopatycznych, od których nie wymaga się potwierdzenia skuteczności.
Połknęłam 60 tabletek na ból gardła i nic się nie stało, czyli o nowoczesnej szarlatanerii
Jakiś czas temu członek mojej rodziny skarżąc się w aptece na ból gardła dostał – a raczej zapłacił za niego kilkanaście złotych – „lek”. Celowo „lek” a nie lek, bo tabletki okazały się homeopatyczne. Czyli drogie placebo smakujące sacharozą i talkiem.
Niedawne dyskusje z czytelnikami w komentarzach pokazały, że czasami przydałby się jakiś zestaw metod pomagających w określeniu czy coś jest prawdziwym naukowym doniesieniem, czy też pseudonaukowym zmyśleniem. Czasami pseudonaukowe bzdury brzmią bardzo zachęcająco, lub pisane są tak, że przypominają do złudzenia naukowe wywody, którymi jednak nie są.
Homeopatia - największe oszustwo w dziejach medycyny czy niedoceniony potencjał?
Ostatnio media obiegła informacja o wprowadzeniu homeopatii jako kierunku podyplomowego na Śląskim Uniwersytecie Medycznym. Reakcje były różne. Niektórzy temu przyklasnęli, niektórzy wzięli za spóźniony żart prima-aprilisowy, a jeszcze inni zareagowali oburzeniem. O co w takim razie chodzi z tą homeopatią?