Kosmos  / News

Rosja chce wrócić do wyścigu kosmicznego. Jej plany są ambitne... i dziwne

Picture of the author
293 interakcji
dołącz do dyskusji

Szef rosyjskiej agencji kosmicznej Dmitrij Rogozin w trakcie piątkowego wywiadu przedstawił swoją wizję podboju przestrzeni kosmicznej w nadchodzących latach. Jeżeli jego plany okażą się realistyczne, nie będziemy się nudzić w nadchodzących latach.

W ubiegłym tygodniu pierwszy prywatny statek kosmiczny dostarczył astronautów z pokładu Międzynarodowej Stacji Kosmicznej na Ziemię. W ten sposób po niemal dekadzie, w której Amerykanie musieli polegać na rosyjskich statkach Sojuz, w końcu mają swój własny środek transportu dla załóg zmierzających na orbitę okołoziemską i dalej. Statek Crew Dragon został wyprodukowany wspólnie przez NASA i SpaceX.

Jesteśmy w trakcie budowy rakiet zasilanych metanem, które będą w stanie zastąpić dotychczasowe rakiety Sojuz-2

– powiedział Rogozin w rozmowie z RIA Novosti.

Nowa rakieta, podobnie jak Falcon 9, będzie rakietą wielokrotnego użytku. Rogozin jest przekonany, że pierwszy człon rakiety będzie można wykorzystać nawet 100 razy.

Oczywiście przyglądamy się osiągnięciom naszych amerykańskich kolegów, ale nasi inżynierowie nie mają zamiaru dorównać SpaceX, chcą ich prześcignąć

dodał.

Rosjanie nie chcą Crew Dragona, a nowego wahadłowca

Odnosząc się do wodowania Crew Dragona Rogozin postanowił skrytykować projekt Amerykanów.

Samo lądowanie było dość chaotyczne. Ten statek nie nadaje się do lądowania na lądzie – dlatego właśnie Amerykanie postanowili wodować tak jak to się robiło 45 lat temu.

Warto tutaj zauważyć, że przez bardzo długi czas Rosjanie posiadali monopol na wynoszenie astronautów w przestrzeń kosmiczną. Opracowanie Crew Dragona przez SpaceX oznacza zatem utratę przez Rosjan dość dużej części przychodów. Bilet w jedną stronę na pokład stacji kosmicznej kosztował dotychczas około 80 mln dol.

Wahadłowiec Buran

Co może być zaskakujące, Rogozin poinformował, że zlecił już prace mające na celu opracowanie koncepcji nowego rosyjskiego statku kosmicznego. Nie ma on jednak przypominać Crew Dragona, a Burana, wahadłowiec z końca ery Związku Radzieckiego.

Wenus

Amerykanie mają Marsa, Rosjanie mają Wenus

W kwestii badań kosmicznych prowadzonych za pomocą aparatów bezzałogowych, Roskosmos według Rogozina spogląda przede wszystkim w stronę Wenus.

To zawsze była ulubiona planeta Rosjan.

Związek Radziecki jest jak dotąd jedynym krajem, który dostarczył lądowniki na powierzchnię drugiej planety od Słońca.

Powierzchnia Wenus

Jestem przekonany, że Wenus jest dużo ciekawsza od Marsa. To właśnie ta planeta pozwoli naukowcom zbadać skutki efektu cieplarnianego, a tym samym pozwoli nam uniknąć takiego samego losu na Ziemi.

Co ciekawe Rogozin przekonuje, że chciałby, aby Roskosmos we współpracy z Amerykanami lub samodzielnie – zrealizował misję przywiezienia na Ziemię próbek materii z powierzchni Wenus.

To byłby prawdziwy przełom, a my wiemy jak to zrobić

– dodaje.

Finanse: brutalna rzeczywistość

Główną przeszkodą w realizacji powyższych planów są jednak bezustanne cięcia budżetowe, które bezpośrednio zagrażają realizacji ambitnych planów.

Nie wiemy za bardzo jak pracować w takich warunkach. Wszędzie wokół widzimy, że agencje kosmiczne innych krajów zwiększają swoje budżety. Roskosmos także potrzebuje więcej środków

– podsumowuje Rogozin.
przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst