RTV  /  Recenzja

Brawo LG, Nano913 to znak powrotu do formy - recenzja

Picture of the author

Nie byłem fanem linii telewizorów LCD od LG. Nie mogłem uwierzyć, że firma tworząca tak znakomite telewizory OLED ma tak duże problemy ze starszą technologią. LG Nano913 sprawia, że natychmiast przestaję wątpić w sens tej linii.

LG OLED TV to linia, którą mogę polecać w ciemno. Co generacja to niemal perfekcyjny produkt, o drobiazg lepszy od poprzedniego. A najbardziej zaawansowane modele UHD LCD w portfolio LG, dziś znane jako LG NanoCell? Tu było dużo gorzej. Świetny system operacyjny i znakomite algorytmy korekcji obrazu starały się wyciągać co tylko możliwe z matryc IPS, przy których LG tak się upiera. IPS-y zapewniają świetne kąty widzenia – niestety kosztem wielu innych parametrów obrazu, w których zazwyczaj lepsze są matryce VA.

Dlatego gdy do domu przyszła paczka z LG Nano913, otwierałem ją bez przesadnego entuzjazmu. Nie wierzyłem, że ten produkt mi się spodoba. Spodziewałem się, że testy będą polegać na narzekaniu, że moje filmy, gry i seriale oglądam w niższej jakości obrazu, niż jestem do tego przyzwyczajony. Na pewno się już domyślacie, z tej nieporadnie budowanej narracji, że byłem bardzo zaskoczony. I bardzo na plus. No ale po kolei.

Inżynierowie LG walczyli z problemami nieznanymi konkurencji. Chcieli sprawić, by matryce IPS oferowały jakość godną porównania z matrycami VA. Czy wygrali?

Moja niechęć do telewizorów LCD od LG wynikała, jak wspominałem wyżej, z wybranej przez producenta technologii. Podobnie jak telewizory QLED Samsunga, telewizory NanoCell pokryte są powłoką z tak zwaną kwantową kropką, a więc z nanocząsteczkami korzystnie wpływającymi na reprodukcję kolorów. Połączenie matryc IPS i Quantum dot zapewniło telewizorom LCD od LG bardzo dobrą reprodukcję kolorów i świetne kąty widzenia.

Niestety mocno cierpi na tym kontrast. Matryce IPS sprawiają wrażenie, jakby wyświetlany obraz znajdował się za delikatną mgłą – czernie są ciemnoszare, biele nie są wyraziste. Wszystko jest aż do przesady stonowane, i to nie tylko w ten fajny, naturalny sposób. Kontrast to fundamentalny parametr obrazu. Nic nie pomoże, jeżeli matryca nie zapewnia go na stosownym poziomie.

Zanim odkryjemy czary-mary w obrazie NanoCella, najpierw chwila o wyposażeniu i konstrukcji.

Testowany przeze mnie Nano913 to część linii Nano (NanoCell). Wypożyczony model miał 55-calową przekątną ekranu. Jest dość smukły jak na telewizor LCD tej klasy. Wyposażono go w cztery złącza HDMI, z czego dwa w wersji 2.1. Nie będzie więc żadnego problemu z wykorzystaniem pełni mocy PlayStation 5 i Xboxa Series X – można nawet podłączyć obie konsole równocześnie. Dodatkowo jeden z portów 2.0 został rozszerzony o obsługę eARC, co gwarantuje zgodność z pełnią funkcji najnowocześniejszych systemów kina domowego i soundbarów. Brawo. Zestaw złączy uzupełniają USB, AV-in, antenowe i Ethernet.

Telewizor nie sprawia wrażenia drogiego. Uważam to co prawda za całkowity nonsens i rzecz niewartą wspomnienia – wszak telewizor stoi na nodze albo wisi na ścianie, ale sprzęt jednak sprawia wrażenie plastikowego. Tworzywa, z jakich jest wykonana obudowa, nie należą do najlepszego gatunku. Wzruszam na to ramionami, ale wiem, że dla niektórych z jakiegoś względu jest to istotne.

Do telewizora dołączony jest mój ulubiony pilot. LG Magic Remote jest dla mnie niezmiennie wzorem ergonomii i wygody. Doskonale leży w dłoni, wszystkie przyciski są bardzo łatwo wyczuwalne i znajdują się w zasięgu palca, a funkcja wskaźnika znacząco ułatwia nawigację po interfejsie telewizora.

WebOS to niezmiennie wzór.

To zabawne, ale dostawcy dużych platform, tacy jak chociażby Google ze swoim Android TV, nadal nie są w stanie zbudować tak wygodnych systemów smart TV, co Koreańczycy bazujący na swoich autorskich pomysłach. Samsungowy Tizen i webOS od LG to wzory do naśladowania. Przy czym w mojej ocenie propozycja od LG jest jeszcze lepsza.

webOS jest niezwykle szybki i lekki, błyskawicznie reaguje na polecenia z pilota. Obsługuje też w pełni polską mowę naturalną. Nie trzeba więc przeklikiwać się przez menu ustawień, by coś poprawić – przykładowe przyciemnij obraz wypowiedziane do pilota załatwia sprawę. Podobnie jak pokaż mi filmy z Bruce’em Willisem.

Interfejs jest kolorowy i czytelny, a oferta aplikacji na webOS-a jest w zasadzie kompletna – wszystkie VOD których używam oferują aktualne wersje swoich apek na telewizory LG. Użyteczna może być też funkcja sterowania urządzeniami smart home – choć tego mogę się tylko domyślać, moje pralka, kuchenka czy domofon są niezmiennie dumb.

No dobra, dość. Czekaliście przecież na to. Oceniamy jakość obrazu i dźwięku w LG Nano913.

Na początek przytemperuję nadzieje co poniektórych. LG Nano913 w zestawieniu z dowolnym topowym telewizorem z matrycą VA w walce o jakość obrazu przegra. Ale przecież Nano913 nie jest pozycjonowany jako topowy model. To sprzęt dla osoby, która na razie nie jest gotowa wyłożyć mnóstwo gotówki na OLED-a. A w starciu ze średnio-wysoką klasą konkurencji z matrycami VA, Nano913 może wyjść zwycięsko.

Za ogromną poprawę jakości obrazu odpowiada zaprojektowany zupełnie na nowo i – jak zapewniali inżynierowie LG – bardzo skomplikowany system podświetlenia full-array. Zniknęły szarości, zniknęły nienasycone kolory. Obraz prezentuje się bardzo przyzwoicie, bardzo często radząc sobie bezbłędnie z generowaniem czerni czy ze szczegółami w ciemnych scenach. Nie zawsze się to udaje – ale przecież i matryce VA nie działają perfekcyjnie.

Wspomniane podświetlenie w tandemie z autorskimi algorytmami rekonstrukcji obrazu sprawiają, że NanoCella – a przynajmniej modelu Nano913 – nie muszą się już bać entuzjaści oglądania filmów w wysokiej jakości. Bez wątpienia są na rynku lepsze modele, w tym od LG, ale też i sporo droższe. Postęp, jaki się dokonał przez ostatnie kilkadziesiąt miesięcy w laboratoriach LG jest wręcz porażający. Nano913 pod względem jakości obrazu to bardzo dobry telewizor.

Pomaga mu też zgodność z Dolby Vision (w tym Dolby Vision IQ, czyli trybem uwzględniającym dodatkowo warunki oświetleniowe w salonie). Produkcji w usługach VOD w tym formacie nie brakuje, a bardzo on pomaga w tuszowaniu niedoskonałości każdej matrycy. Mile widziany jest też Filmmaker Mode – czyli tryb, w którym wszystkie mechanizmy poprawiające obraz ponad wizję twórcy filmu są wyłączane, gwarantując realizm i brak sztuczności. Choć tryb ten jest opcjonalny – miłośnicy nasyconych barw i superpłynności nadal mogą korzystać z takich trybów, jak Żywy.

Nie ma też żadnych problemów z odwzorowaniem szybkiego ruchu. Mechanizm określany przez LG jako TruMotion 200 działa zaskakująco sprawnie. Niezależnie czy włączymy upłynnianie czy też pozostaniemy przy częstotliwości odświeżania sygnału źródłowego, problem smużenia się czy gubienia obiektów nie występuje.

To również telewizor nastawiony na graczy. Nie tylko za sprawą złącz HDMI 2.1, ale również dzięki obsłudze ALLM (automatyczne przełączanie się w Tryb Gry), VRR i G Sync (możliwość synchronizacji pracy matrycy z układem graficznym konsoli, co poprawia płynność) oraz HGiG (automatyczna kalibracja trybu HDR w grze). Input lag na tym telewizorze w zasadzie nie istnieje – utrzymuje się na poziomie nieco ponad 10 ms.

Dźwięk? Standard, czyli znośnie. Wbudowany system dźwiękowy ma czelność nawet określać się jako zgodny z Dolby Atmos. W rzeczywistości jest po prostu poprawny, wystarczający dla mało wymagającego widza. Entuzjaści dobrze wiedzą, że nawet najtańsze kolumny czy soundbar okażą się dużo lepsze od modułów audio w niemal wszystkich telewizorach, w tym tych bardzo drogich. Nano913 nie wyróżnia się tu ani na minus, ani na plus.

Fajnym dodatkiem są słuchawki LG Tone Free HBS-FN4, które dodawane są do telewizora. Promocja jest ograniczona czasowo – tylko do końca miesiąca i obowiązuje tylko w sieci Media Expert. Jak na słuchawki douszne radzą sobie całkiem nieźle z filmami i grami wideo. No a przecież możemy je też sparować je z telefonem i cieszyć się jakością zapewnianą przez projektującego ten model Meridiana. Przy okazji zwróciłbym też waszą uwagę na model HBS-FN6 – posiada etui UVnano, usuwające podczas ładowania bakterie znajdujące się na słuchawkach.

Jestem pod ogromnym wrażeniem. Nano913 sprawia, że godne uwagi telewizory LG to już nie tylko OLED-y.

Ten system podświetlenia – jeżeli to faktycznie on odpowiada za tak ogromną poprawę w jakości obrazu w NanoCellach – to coś niesamowitego. Z bardzo przeciętnych telewizorów – kiepski obraz nadrabiający w formie świetnego systemu czy dodatkowych funkcjach – stały się bardzo sensownymi alternatywami na średniej półce cenowej. Przynajmniej Nano913, którego testowałem.

Przyzwoita jakość obrazu i dźwięku, obsługa najnowszych standardów, unikalne funkcje dla graczy, świetny pilot, Dolby Vision i Filmmaker Mode i wygodny system smart TV. Gdzie jest haczyk? W cenie. Nie to, by było drogo – Nano913 w wersji 55-calowej kupimy za 6,2 tys. zł, tyle kosztują sprzęty tej klasy. No ale, no właśnie, w tej cenie są jeszcze inne produkty od innych producentów.

Szkoda, bo atrakcyjna cena ostatecznie przekonałaby sceptyków wątpiących w dokonany przez inżynierów LG progres. Na szczęście w tej kwocie kupimy porządny sprzęt bez żadnych godnych wspomnienia braków i z wieloma w miarę unikalnymi zaletami. Zakup zdecydowanie godny polecenia.

Nie przegap nowych tekstów. Obserwuj Spider's Web w Google News.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst