Tech  / Recenzja

#TECHTATA Z dzieckiem na rowerze: testujemy przedni fotelik rowerowy Thule Yepp Mini

Jaki fotelik rowerowy wybrać? Lepiej sprawdza się wersja na tył, czy na przód? Mocowanie na kierownicy, czy na ramie? Dziś poszukamy odpowiedzi na te pytania, a przy okazji sprawdzimy w praktyce popularny fotelik Thule Yepp Mini.

#TECHTATA to cykl, w którym technologicznym okiem przyglądamy się sprzętom przeznaczonym dla rodziców i dzieci. Dzisiejszy test przeprowadzam z moją córką, Hanią (19 miesięcy).

W ubiegłym roku Mateusz Nowak przeprowadził test porównawczy fotelika rowerowego i przyczepki dla dziecka. Ten materiał zapadł mi w pamięci i wracałem do niego kilkukrotnie, zwłaszcza w ostatnim czasie, kiedy sam po raz pierwszy stanąłem przed wyborem akcesorium, które pozwoli mi jeździć z córką na rowerze.

Fot. Mateusz Nowak

Cały koncept przyczepki rowerowej bardzo do mnie trafia, ale widzę tu wiele kompromisów. Przyczepka jest duża, dość problematyczna w użytkowaniu (zwłaszcza w mieście), musiałbym wydać na nią kilkukrotnie więcej niż na dobry fotelik, a przy tym nie miałbym żadnej gwarancji, że taki sprzęt spodobałaby się mojej córce. Postanowiłem zacząć od mniej inwazyjnej opcji, czyli fotelika.

Fotelik na rower: mocowany na tył czy na przód?

Fot. Mateusz Nowak

Od początku zakładałem, że kupię standardowy fotelik montowany z tyłu roweru. Bardzo spodobał mi się przedstawiony przez Mateusza model Hamax Siesta, który ma możliwość zmiany kąta nachylenia w dość dużym zakresie. Po konsultacjach ze znajomymi i innymi rodzicami postanowiłem jednak przyjrzeć się ofercie fotelików montowanych z przodu roweru. To był strzał w dziesiątkę.

Fotelik montowany na przód ma wiele zalet:

  • dziecko widzi to samo co rodzic, więc wspólna jazda jest ciekawsza i bardziej angażująca,
  • w efekcie dziecko dużo wolniej się nudzi, więc jest mniejsza szansa na to, że zaśnie,
  • jeśli jednak zaśnie, natychmiast to zauważymy, mając dziecko przed sobą,
  • w trakcie jazdy mamy pełną swobodę w rozmawianiu z dzieckiem,
  • otulamy dziecko swoim ciałem, co zwiększa bezpieczeństwo,
  • możemy jechać z plecakiem.

Fotelik montowany z przodu ma też swoje wady:

  • jest przeznaczony tylko dla małych dzieci, najczęściej do 15 kg lub do trzeciego roku życia,
  • niektóre modele wymuszają na rodzicu nieco inną, mniej wygodną pozycję za kierownicą, z kolanami rozstawionymi na bok,
  • montaż niektórych fotelików nie jest możliwy na rowerach górskich,
  • dziecko nie jest chronione przed wiatrem i owadami (choć są opcjonalne osłony przed wiatrem, podobne do owiewek w motocyklach).

Foteliki montowane z przodu są równie bezpieczne jak te montowane z tyłu, więc biorąc wszystko po uwagę, zalety przedniego fotelika moim zdaniem znacznie przewyższają wady.

Bardzo przemawia do mnie fakt, że można rozmawiać z dzieckiem i kontrolować, czy maluszek nie robi się senny. Nie raz zdarzało mi się widzieć dziecko śpiące na tylnym foteliku, z głową bezwładnie podskakującą na krawężnikach. Absolutny koszmar!

Do tego bardzo przemawia do mnie możliwość jazdy z plecakiem, do którego mogę zabrać wodę, przekąski dla dziecka, zapasowe ubranko, czy pampersa. Dzięki temu mogę wybrać się rowerem w dłuższą podróż.

Fotelik na przód: mocowany do kierownicy czy do ramy?

Sposób montażu fotelika jest bardzo ważną cechą odpowiadającą za komfort jazdy i bezpieczeństwo całego zestawu. Przed zakupem warto poświęcić chwilę temu zagadnieniu.

Fot. Thule

Zdecydowana większość przednich fotelików rowerowych jest mocowana do mostka kierownicy. Przykręcamy do niego na stałe niewielki uchwyt, po czym fotelik można wpinać do uchwytu bez żadnych narzędzi. Przy takim montażu fotelik z dzieckiem porusza się tak, jak kierownica roweru. Kiedy skręcamy koło, fotelik podąża za nim.

Zalety tego rozwiązania to prostoty i nieinwazyjny montaż, a także bezpieczeństwo. Potencjalną wadą jest fakt, że po zamocowaniu fotelika ruch kierownicy jest nieco ograniczony przez podnóżki. W bardziej sportowych rowerach taki montaż może mieć też wpływ na skrócenie żywotności amortyzatora.

Fot. WeeRide

Drugi typ montażu polega na mocowaniu fotelika do ramy, a konkretnie do szyny umieszczonej nad górną rurą ramy roweru. Zaletą tego rozwiązania jest fakt, że daje ono najlepszy rozkład mas na rowerze. Dodatkowo możemy regulować położenie fotelika, by znajdował się bliżej siodełka lub bliżej kierownicy.

Są jednak też wady i to potencjalnie poważne. Przy takim montażu kierownica porusza się niezależnie od fotelika, co może powodować niebezpieczne sytuacje. Przy upadku lub bardzo ostrym zakręcie kierownica może z dużą siłą uderzyć w kolano dziecka. To ekstremalna sytuacja, ale nie jest przecież niemożliwa.

Szybki research pokazuje, że w kwestii przednich fotelików rowerowych rodzice najcześciej polecają trzy firmy.

Są to foteliki firm Weeride, Bobike i Thule Yepp Mini. Warto wyjaśnić kwestię nazewnictwa tego ostatniego. Yepp był czołową holenderską marką fotelików dziecięcych, a w 2016 r. został przejęty przez szwedzką grupę Thule.

Zacznijmy od fotelików Weeride. Początkowo podobały mi się najbardziej, głównie z uwagi na fakt, że mają pięciopunktowe pasy bezpieczeństwa i podpórkę na rączki i głowę dziecka. Niestety foteliki mocuje się na ramie, do czego nie jestem przekonany. Dodatkowo po przeanalizowaniu instrukcji okazało się, że fotelik Weeride nie jest kompatybilny z moim rowerem, więc odpuściłem ten pomysł.

Drugim polecanym producentem jest Bobike, który był faworytem mojej żony. Foteliki tej firmy są bardzo ładne i praktyczne, a do tego mocuje się je na wsporniku kierownicy. Niestety większość fotelików tej firmy ma trzypunktowe pasy bezpieczeństwa, co w mojej opinii kompletnie przekreśla to rozwiązanie. Pięciopunktowe pasy są tylko w jednym, największym, najdroższym i najbardziej topornym modelu Exclusive Mini Plus.

Trzecie polecane rozwiązanie to Thule Yepp Mini. Te foteliki są trochę droższe od rywali (choć bez żadnych ekstremów, bo mówimy o kilkudziesięciu złotych różnicy), ale teoretycznie mają wszystko: pięciopunktowe pasy bezpieczeństwa z gumowymi osłonkami, bezpieczny system zatrzaskiwania pasów, system montażu na wsporniku kierownicy, wentylowane siedzisko, uchwyt do trzymania dla dziecka oraz możliwość dodania owiewki chroniącej przed wiatrem.

W przypadku Thule Yepp Mini obawiałem się tylko jednego. Nie miałem pewności, czy fotelik będzie kompatybilny z mostkiem a-head stosowanym w rowerach górskich. Jako że przed zakupem miałem możliwość wypożyczenia fotelika, postanowiłem sprawdzić go w praktyce, żeby rozwiać swoje wątpliwości, a przy tym - mam nadzieję - doradzić sporej części czytelników.

Thule Yepp Mini - montaż fotelika rowerowego.

Z dzieckiem na rowerze: testujemy przedni fotelik rowerowy Thule Yepp Mini
Do fotelika trzeba przykręcić podnóżki i uchwyt na ręce.

Do testów przyjechał do mnie fotelik Thule Yepp Mini w kolorze białym. Człon „Mini” oznacza, że jest to przedni fotelik, w odróżnieniu od montowanego z tyłu „Maxi”. Fotelik na oficjalnej stronie Thule kosztuje 439 zł, a u dystrybutorów znajdziemy go za niespełna 370 zł.

Thule Yepp Mini jest zapakowany w zaskakująco mały karton. W środku znajdziemy siedzisko, podnóżki, pałąk do trzymania dla dziecka, uchwyt na kierownicę, instrukcje i śrubki wraz z narzędziami.

Tak wygląda całość po skręceniu. Wymaga to dokręcenia tylko dwóch śrubek.

Thule Yepp Mini jest wykonany z grubego, lecz elastycznego tworzywa sztucznego, rozciągniętego na metalowym stelażu. Montaż podnóżków i pałąka sprowadza się do dokręcenia dwóch śrubek. Całość jest zaskakująco lekka, choć jednocześnie sprawia dobre wrażenie w kwestii jakości.

Kluczowym elementem jest uchwyt mocowany do wspornika kierownicy. W przypadku Thule Yepp Mini zamocujemy go do klasycznego (wąskiego) wspornika o średnicy 20 - 28 mm, a także do wspornika typu a-head o średnicy 28,6 mm. To oznacza, że fotelik jest kompatybilny z całym przekrojem różnych typów rowerów, od typowo miejskich, przez crossowe i trekkingowe, po MTB w najróżniejszych odmianach.

Najważniejszy element montażowy, czyli uchwyt na wspornik kierownicy.

Mam rower MTB i obawiałem się, że pojawi się problem w montażu uchwytu do wspornika a-head. W instrukcji fotelika przeczytałem, że uchwyt wymaga dwóch centymetrów wolnego miejsca na wsporniku, a w moim przypadku było to dokładnie 2 cm, bez żadnego zapasu. Taką odległość zapewniały łącznie pierścienie służące do regulacji wysokości kierownicy. Na szczęście okazało się, że w moim rowerze montaż jest możliwy bez żadnych dodatkowych adapterów.

Mostek w moim rowerze przed montażem uchwytu fotelika...
...i po montażu uchwytu. Tylko ten element jest dokręcony na stałe.

Thule Yepp Mini ma kilka ciekawych rozwiązań w kwestii montażu i bezpieczeństwa jazdy.

Wspornik fotelika jest na stałe przykręcony do kierownicy, ale fotelik możemy w łatwy sposób zakładać i zdejmować.

Rower z zamontowanym fotelikiem.

Pod siedziskiem znajduje się podwójna blokada składająca się z przycisku i przesuwnego elementu, więc nie da się wypiąć fotelika przypadkowo. Musimy wcisnąć oba elementy jednocześnie.

Najpierw wciskamy czerwony przycisk, później przesuwamy szarą dźwigienkę. Poniżej widać też okrągły metalowy zamek na kluczyk.

Fotelik opcjonalnie można też zabezpieczyć dołączonym do zestawu kluczykiem. To rozwiązanie daje poczucie bezpieczeństwa, kiedy podczas wycieczki musimy na chwilę zrobić przerwę i zostawić rower, np. przed sklepem. Po zamknięciu zamka na kluczyk mamy pewność, że nikt nie odepnie fotelika od roweru.

Pięciopunktowe pasy bezpieczeństwa z podwójnym systemem blokady.

Jak wcześniej wspomniałem, Thule Yepp Mini ma pięciopunktowe pasy bezpieczeństwa. Sama klamra pasów ma podwójne zabezpieczenie przed otwarciem wymagające użycia dwóch rąk. Nie ma możliwości, by z takim zamkiem poradziło sobie małe dziecko.

Gumowe nakładki na pasy sprawiają, że nic się nie ślizga.

Pasy w górnej części mają gumowe nakładki, które stawiają opór na ubraniu dziecka. Daje to pewność, że pasy nie zsuną się z ramion. Sprawdzałem to rozwiązanie zarówno na cienkiej bluzce jak i na śliskiej kurteczce i faktycznie, pasy zawsze trzymały się ramion. Dodatkowo pięciopunktowe mocowanie sprawia, że bioderka są przytrzymywane pasem, więc dziecko nie może kręcić się w foteliku.

Wysokość podnóżków reguluje się bez narzędzi.

Podnóżki są regulowane na wysokość bez użycia narzędzi. Do tego stopy dziecka zabezpieczamy gumowymi paskami.

Akcesoria do fotelika Thule Yepp Mini: czy warto kupić osłonę przeciwwiatrową i poduszeczkę?

Do fotelika Thule Yepp Mini można dokupić opcjonalną osłonę przed wiatrem. Tej niestety nie dało się zamontować na moim rowerze ze wspornikiem a-head. Zakres regulacji był niewystarczający i po montażu osłona nie zasłaniała całej głowy dziecka, lecz kończyła się na wysokości ust.

Tym samym jeździłem bez osłony i uważam, że ten element nie jest niezbędny. W końcu nieco starsze dzieci jeżdżą własnymi rowerami bez żadnych osłon. Podczas jazdy rzadko przekraczałem prędkość 20 - 22 km/h, a prędkościomierz pokazuje średnią w okolicach 16–17 km/h. Przy takiej rekreacyjnej jeździe wiatr nie sprawia problemów. A jeśli mocno obawiasz się meszek, można rozważyć okularki dla dziecka.

Thule ma też opcjonalny uchwyt zakładany na pałąk. Spodziewałem się, że będzie to miękka poduszeczka, ale w praktyce ten element jest wykonany z niezbyt przyjemnej w dotyku - ale za to wodoodpornej - gumy. Uchwyt zwiększa powierzchnię, na której dziecko może trzymać ręce, a do tego w jakimś stopniu poprawia bezpieczeństwo, choć to raczej tylko psychologiczne odczucie.

Moja córka wolała jeździć bez uchwytu. Wydaje mi się, że problemem było to, że po zamontowaniu uchwyt nieco się ruszał w przód i w tył, nie dając poczucia bezpiecznego podparcia rąk. Hania wolała trzymać się rączkami siedziska. Z kolei po zdjęciu uchwytu dziecko chętniej trzymało się rączkami cienkiego pałąka wbudowanego w fotelik.

Jak jeździ się z Thule Yepp Mini - perspektywa rodzica.

W momencie pisania tekstu mamy przejechane wspólnie z Hanią już ok. 250 km w foteliku Thule Yepp Mini. Jeździliśmy po ścieżkach rowerowych w mieście, po utwardzonych ścieżkach leśnych, jak i po piaszczystych alejkach w parkach. Były to raczej spokojne, rekreacyjne trasy, bez żadnych ekstremów. Największą trudnością terenową były ścieżki pełne korzeni.

Jazda z przednim fotelikiem to coś wspaniałego, jestem absolutnie oczarowany takim środkiem transportu. Wspólna jazda jest znacznie ciekawsza od spacerów z wózkiem lub hulajnogą, a do tego daje niesamowite poczucie bliskości i dobrze spędzonego czasu.

Jazda z fotelikiem jest dużo wygodniejsza, niż przypuszczałem. Nawet na rowerze górskim, który wymusza mocno pochyloną pozycję, fotelik nie przeszkadza w jeździe. Całość dobrze wpasowuje się między ramiona, klatkę piersiową a kierownicę, dzięki czemu rodzic otula dziecko.

Przy długich trasach kilka razy Hania zasnęła w foteliku, ale miałem poczucie pełnej kontroli nad sytuację. Hania początkowo opierała głowę o moją klatkę piersiową, co dawało mi sygnał, że robi się senna i czas wracać do domu. Raz zdarzyło mi się wracać z zupełnie śpiącą córką (czego nie powinno się robić!), ale nawet wtedy pozycja była bezpieczna. Głowa Hani była dość stabilnie oparta o moją klatkę i ramię, bez tendencji do przechylania się do przodu. Jadąc ścieżką rowerową miałem możliwość asekurowania głowy jedną ręką, więc bez problemów pokonaliśmy w ten sposób krótki dystans.

Początkowo obawiałem się faktu, że fotelik mocno ogranicza ruchy kierownicy. Maksymalny kąt wychylenia zmalał do ok. 45 stopni w obie strony. Okazuje się, że w czasie jazdy nie ma to żadnego wpływu na bezpieczeństwo i komfort, ponieważ ruchy kierownicą są zdecydowanie mniejsze niż wspomniane 45 stopni. Nie miałem żadnych problemów z jazdą, a na mojej trasie były zakręty nie tylko o 90 stopni, ale niekiedy nawet o znacznie większy kąt. Mocowanie fotelika przeszkadzało mi jedynie w garażu, po zakończonej jeździe, przy odstawianiu roweru w konkretne miejsce, co wymagało mocnych skrętów kierownicy.

Podczas szukania fotelika czytałem opinie, że jazda z przednik fotelikiem wymusza konieczność nienaturalnego rozchylania kolan na boki. W moim przypadku nic takiego nie miało miejsca. Przy niektórych manewrach zdarzało mi się dotknąć kolanem fotelika, ale standardowa jazda nie wymagała żadnej zmiany pozycji. Tutaj dużo zależy jednak od typu roweru i wzrostu rodzica.

Największą niedogodnością okazało się wchodzenie na rower. Trzeba znaleźć nowy, nieco inny sposób na zajęcie pozycji. Po kilku jazdach z dzieckiem dość szybko można się tego nauczyć.

A jak wypada kwestia zmiany rozkładu masy na rowerze? Podczas jazdy po płaskim terenie nie czuć żadnej różnicy, natomiast przy wolnych manewrach (wjeździe na krawężnik, precyzyjnym wymijaniu przeszkody) trzeba bardziej uważać, ponieważ rower zachowuje się nieco inaczej niż bez dziecka. Strome podjazdy siłą rzeczy też są bardziej wymagające. Dodam też, że w moim rowerze fotelik nie miał wpływu na działanie amortyzatora przedniego koła.

Jak jeździ się z przednim fotelikiem rowerowym - perspektywa dziecka.

Hania co prawda jeszcze nie potrafi się wypowiedzieć, ale jej reakcje mówią wszystko. Córka od pierwszego dnia testów domagała się wyjścia na rower wskazując rączką na kask rowerowy i mówiąc „brum”.

Najlepszą rekomendacją przedniego fotelika jest fakt, że początkowo Hania płakała za każdym razem, kiedy po jeździe docieraliśmy do bramki przed domem. Podczas każdej jazdy Hania z zaciekawieniem pokazywała rączką innych rowerzystów, czy np. zwierzęta. Na trasach widać było u niej ekscytację, zaciekawienie i po prostu radość, a zadowolone dziecko to zadowolony rodzic.

Podsumowując:

Thule Yepp Mini - zalety:

  • łatwy sposób montażu,
  • pięciopunktowe pasy bezpieczeństwa z osłonkami na ramiona,
  • bezpieczne klamry pasów uniemożliwiające dziecku wypięcie się,
  • przemyślany system wkładania i wyjmowania siedziska,
  • zamek i kluczyk do zabezpieczenia fotelika przed kradzieżą, kiedy musimy zostawić rower w miejscu publicznym,
  • dobra jakość wykonania,
  • możliwość dokupienia akcesoriów: wyściółki kierownicy i słonki przeciwwiatrowej.

Thule Yepp Mini - wady:

  • konstrukcja ogranicza ruchy kierownicą (nie przeszkadza to w jeździe, ale czasem daje się we znaki przy manewrach na parkingu),
  • krótki czas użytkowania produktu (jest przeznaczony dla dzieci od 9 miesięcy do 3 lat, więc w praktyce fotelik posłuży dwa sezony),

Jeśli masz małe dziecko ważące do 15 kg i szukasz fotelika rowerowego, zdecydowanie polecam wariant mocowany na przód roweru. W tej roli Thule Yepp Mini sprawdził się znakomicie i z czystym sumieniem mogę go polecić. Fotelik jest przemyślany, bezpieczny i sprawia mnóstwo frajdy rodzicom i dziecku. Do tego cena jest naprawdę przystępna.

A na sam koniec: pamiętajcie, żeby jeździć w kasku. Załóżcie kask nie tylko dziecku, ale i sobie.

Nie przegap nowych tekstów. Obserwuj Spider's Web w Google News.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst