Media  / Artykuł

wPolityce.pl puścił klimatycznego fake newsa i nie widzi w tym nic złego. „Tanie i bezwartościowe dziennikarstwo”

513 interakcji
dołącz do dyskusji

Nie wiem, czy znacie serwis wPolityce.pl. To taka prorządowa prawicowa witryna, która ma specyficzny sposób pisania o różnych zjawiskach.

Oto kilka przykładów. Jeśli powiedział coś popierany minister lub prezydent, to powiedział stanowczo. Jeśli wypowiedź pochodziła od polityka opozycji, to była bezsilna i histeryczna. Naukowcy, jeśli mówią coś o zmianach klimatycznych, to działają na rzecz ideologii globalnego ocieplenia. Oczywiście ich badania są zazwyczaj sponsorowane przez lobby klimatyczne.

Serwis wPolityce.pl, założony przez braci Jacka i Michała Karnowskich, ma na pieńku z naukowcami nie od dziś. Gdy Oxford Internet Institute badał media, kategoryzując je pod kątem wiarygodności i tego, czy prezentują wiadomości w sposób zapalny, zaliczył wPolityce do najbardziej niewiarygodnych i przedstawiających „śmieciowe informacje”. Stało się to automatycznie, na podstawie słów kluczowych ich negatywnego wydźwięku w dyskusjach w mediach społecznościowych pod artykułami tego medium.

Reakcja przedstawicieli serwisu była stanowcza. Pisali, że „jesteśmy na celowniku systemu” i porównali badaczy z OII do „naukowców radzieckich”.

Redaktorzy wPolityce.pl są mocno antynaukowi - ale przestają tacy być, gdy naukowiec mówi coś po ich myśli - lub przynajmniej tak im się wydaje. Z entuzjazmem wypowiadali się przykładowo o badaniach, które wskazywały na możliwy wpływ środowiska na występowanie homoseksualizmu - dla portalu chęć udowodnienia, że orientacja seksualna to wybór jest obsesją.

Teraz serwis wPolityce.pl znowu przejechał się na pisaniu o nauce

Pracujący dla portalu doświadczony dziennikarz Grzegorz Górny postanowił wykorzystać badania przeprowadzone pod kierownictwem prof. Paula Palmera z Uniwersytetu w Edynburgu. Palmer jest kierownikiem grupy badań atmosfery ziemskiej, złożonym zarówno z pracowników naukowych, jak i studentów.

Jednym z przedmiotów badań grupy Palmera były naturalne emisje zarówno dwutlenku węgla jak i metanu. Są to zjawiska naturalne - nie mają nic wspólnego z emisjami gazów cieplarnianych spowodowanymi przez człowieka. Mimo to dziennikarz wPolityce postanowił wyciągnąć wniosek taki, jak mu pasowało. Opatrzył swój tekst wielkim nagłówkiem:

Kolejne badania naukowe nie potwierdzają antropicznej teorii globalnego ocieplenia

Górnemu chodziło zapewne o antropogeniczność zmian klimatycznych - antropiczność to coś innego. Podobnie antropogeniczność dotyczyłaby zmian klimatycznych - a nie teorii. Każda teoria na Ziemi jest antropogeniczna - żadne inne zwierzęta ich nie tworzą. Ale mniejsza o to.

Pech chciał, że prof. Palmer śledzi doniesienia prasowe o swoim zespole. I… postanowił odpisać portalowi na Twitterze:

Jeśli zamierzacie pisać o nauce, proszę czytajcie dokładnie publikacje naukowe. Państwa artykuł dopuszcza się nadinterpretacji i wprowadza w błąd czytelników.

Tanie i bezwartościowe dziennikarstwo.

Są to ostre słowa - może zbyt ostre nawet, ale mogę naukowca zrozumieć. Nadinterpretacje i błędne przedstawianie wyników badań naukowych jest niestety obecne w mediach na porządku dziennym. Dzieje się tak zarówno celowo jak i po prostu z niedbałości.

Mimo że prof. Palmer szybko zareagował na Twitterze i wytknął wPolityce błąd, to przez 5 dni redakcja nie poprawiła swojej publikacji i trzyma na stronie fake newsa.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst