RTV  / Relacja

Telewizyjne nowości Philipsa na 2020 r. to ewolucja w dobrą stronę. A zeszłoroczne modele kupimy taniej

Philips zaprezentował na konferencji prasowej w Amsterdamie nowe modele telewizorów LCD i OLED na bieżący rok. Są bez wątpienia nieco lepsze od poprzedników, jednak paru istotnych nowości nadal brakuje. Przynajmniej zeszłoroczne modele będą tańsze.

Należąca do TP Vision marka Philips zdecydowanie powinna być traktowana jako jeden z technicznych liderów rynku RTV. Co prawda największym atutem wydaje się być opatentowany system rozświetlenia Ambilight, jednak na szczęście producent nie opiera się wyłącznie na nim.

Telewizory tego producenta zdobywają zasłużone nagrody od ekspertów z branży związane z jakością obrazu czy otwartością na nowe technologie. Zdecydowanie uważam, że Philips od dłuższego czasu może śmiało rywalizować z koreańskimi gigantami.

Dlatego też z dużym entuzjazmem przyjąłem zaproszenie TP Vision na konferencję produktową w Amsterdamie, spodziewając się wielu fajnych nowości. Wróciłem z niej bardzo zadowolony, choć prawdopodobnie nie do końca z powodów, o jakich marzyłby Philips. Widziałem bowiem świetne, atrakcyjnie się zapowiadające produkty – w szczególności te z kategorii produktów masowych. Jednak jeżeli chodzi o półkę premium, która szczególnie mnie ciekawi, to mam dobre wieści innego rodzaju: za sprawą nowej generacji OLED-ów Philipsa te starsze będą tańsze. Ale może zacznijmy od początku.

Philips 8505 The One z serii Performance – zapowiada się na świetny wybór dla oszczędnych.

philips telewizory 2020

Philips będzie dalej rozwijał cieszącą się bardzo dużym zainteresowaniem ze strony konsumentów serię Performance. Wysoki popyt na te telewizory jest łatwy do wytłumaczenia: faktycznie spełniają obietnicę oferowania przyzwoitych parametrów dźwięku i obrazu za bardzo rozsądne pieniądze. Na dodatek zawierają – jak wszystkie nowe Philipsy – rozświetlenie Ambilight, bez wątpienia zwiększając atrakcyjność tych urządzeń.

Najnowszy reprezentant linii Performance – model 8505 – będzie dostępny w 43-, 50-, 58- i 70-calowe wersji. Znaleźć go będzie można również w odmianach 8545 (z chromowanym stojakiem), 8535 (z pilotem z klawiaturą QWERTY) oraz 8555 (z oboma powyższymi dodatkami). Sprzęt będzie działał pod kontrolą Androida TV Pie. Nowością względem zeszłorocznej propozycji (model 7304) są lepsze parametry pracy: zwiększono jasność z 350 do 400 nitów oraz pokrycie palety DCI-P3 z 75 proc. do 90 proc.

philips telewizory 2020

Telewizor będzie wyposażony w matrycę 4K DLED z obsługą WCG, Dolby Vision, HDR10+ i HLG, nie zapomniano też o dekoderzez Dolby Atmos. Obecność procesora Philips P5 zapewnia też dostępność philipsowych polepszaczy obrazu, takich jak upłynniacz Natural Motion i skaler Ultra-resolution. Jeżeli linia Performance utrzyma swój pułap cenowy, to wydaje się skazana na sukces – choć oczywiście to nieco myślenie życzeniowe. Oglądałem na tym sprzęcie fragment filmu Mroczne widmo, co trudno uznać za wyczerpujący test – wyglądało to jednak bardzo przyzwoicie.

Philips serii 9 brzmi świetnie jak na swoją cenę. Do modeli 9235 i 9435 nie trzeba będzie kupować soundbara.

43-calowy 9235 i 55- lub 65-calowy 9435 można – w nieznacznie krzywdzącym uproszczeniu – opisać jako linia Performance z dużo lepszym modułem dźwięku, w formie zewnętrznego głośnika w formie soundbara zaprojektowanego przez Bowers & Wilkins. Tańszy i mniejszy model wyposażony jest w 40-watowy moduł 2.1, ten droższy w zgodny z Dolby Atmos moduł 2.1.2.

philips telewizory 2020

I muszę przyznać, że w obu przypadkach ten system dźwiękowy, pisząc kolokwialnie, robi robotę. Mieliśmy okazję posłuchać zarówno fragmentów filmów, jak i muzyki puszczanej na Spotify. Nie jest to oczywiście system który może się mierzyć z potężnym kinem domowym. Jednak tak jak zawsze rekomenduję dokupienie nawet najtańszego soundbara lub kolumn do telewizora, tak w przypadku obu tych modeli nie ma to najmniejszego sensu. Dźwięk jest mocny i klarowny zarówno na wysokich, jak i niskich rejestrach. Symulacja przestrzeni atmosowej jest również realizowana co najmniej poprawnie. Na pewno nie gorzej niż zewnętrzny zestaw audio za kilkaset złotych.

Jestem bardzo ciekawy cen obu modeli, a także dokładniejszych parametrów pracy ich matryc (zakładam że są równie dobre lub lepsze co w serii Performance). Jeżeli cena będzie odpowiednia, a wiele na to wskazuje patrząc na działania rynkowe Philipsa, szykuje się potencjalny rynkowy hit. Na razie wiemy tylko tyle, że 9435 wykorzystuje matrycę ELED zamiast DLED, co powinno zapewnić ciut lepsze efekty.

Czas na linię premium. Philips OLED805 robi niesamowite wrażenie i wzbudza pożądanie entuzjastów. Problem w tym, że dało się to zrobić jeszcze lepiej.

philips telewizory 2020

Na wstępie chciałbym zauważyć, że lekko negatywny ton moich wrażeń z prezentacji nowych OLED-ów Philipsa nie wynika z potencjalnej lichości tych produktów. OLED805 (oraz różniący się od niego stojakiem OLED855) zapowiadają się na jedne z najlepszych telewizorów premium na rynku – szczególnie dla osób, które zainwestowały w zewnętrzny system nagłośnienia. Zmiany względem modelu 804/854 są jednak na tyle niewielkie, że najbardziej z prezentacji nowych modeli cieszą mnie spadki cen tych zeszłorocznych. Pozwólcie, że wyjaśnię.

Telewizor OLED805 jest niemal identyczny względem OLED804. Dziedziczy więc wszystkie jego zalety, takie jak zapewniająca doskonały kontrast matryca OLED czy rewelacyjny układ scalony P5 zapewniający skuteczną obróbkę obrazu – zarówno dla fanów obrazu wiernego zamierzeniom reżysera, jak i miłośnikom wszelkiej jakości ulepszaczy, takich jak upłynnianie obrazu, podbijanie kolorów na bardziej nasycone czy symulacja efektu HDR na materiałach SDR. Telewizor niezmiennie też obsługuje zarówno format HDR10+ jak i Dolby Vision, więc niesławna wojna standardów go nie dotyczy. To rewelacyjny sprzęt. Ale czy coś się zmieniło poza numerkiem w nazwie?

Philips unowocześnił swój układ scalony P5 dla linii OLED, dzięki czemu potrafi on już stosować te same sztuczki, co nowe telewizory LG czy Samsunga – mowa o inteligentnej rekonstrukcji obrazu z niższej rozdzielczości do wyższej przy użyciu algorytmów sztucznej inteligencji. Mechanizm analizuje i rozpoznaje zawartość na ekranie, odpowiednio stosując dodatkowe wyostrzanie, podbijanie kolorów, usuwanie szumów i tak dalej. Philips podszedł jednak do tematu nieco inaczej niż konkurencja.

philips telewizory 2020

Mechanizm SI w telewizorach Samsunga czy LG działa niezależnie od wybranego trybu pracy (kino, żywy, gra, naturalny, itd.). Tymczasem w nowych OLED-ach Philipsa stanowi on osobny tryb pracy, obok pozostałych. Możemy więc wybrać Tryb Kino dla wierności obrazu lub Tryb SI, jeśli chcemy, by (w teorii) był od oryginału lepszy. Jak działa ów mechanizm? Na razie trudno mi ocenić: widziałem wyłącznie demonstracje na materiałach producenta, więc oczywiście wyglądało to świetnie. Jednak dopiero testy na normalnym materiale wykażą jego faktyczną użyteczność. Intuicyjnie zachowuję optymizm: do tej pory ulepszacze Philipsa działały wyjątkowo dobrze, więc i tu rezultatów spodziewam się dobrych.

philips telewizory 2020

Problem w tym, że to jedyna istotna nowość. Na dodatek mało wartościowa dla osób takich, jak ja – które preferują wierną reprodukcję sygnału zamiast cyfrowego plastiku. OLED805 był jednak świetną okazją do wprowadzenia obsługi HDMI 2.1 (w szczególności eARC) i Filmmaker Mode. Niestety, nic z tego. Zapytałem nawet czy możemy się spodziewać aktualizacji oprogramowania, bo w teorii jest możliwe wprowadzenie niektórych funkcji wyłącznie programowo. Niestety, nie mamy na co liczyć.

Philips bardzo wspiera inicjatywę Filmmaker Mode i wprowadzi jej obsługę w przyszłych modelach swoich telewizorów – jak udało mi się ustalić w rozmowie z przedstawicielem filmy. Z kolei eARC jest niepotrzebny, bo i tak wszyscy usługodawcy VOD wykorzystują Dolby Digital+ do kompresji sygnału Atmos, co jest obsługiwane przez zwykły ARC. Dla wyjaśnienia: ARC i eARC to szczególny rodzaj złącza HDMI pomyślany o zewnętrznym nagłośnieniu.

philips telewizory 2020

Powszechny ARC ma za małą przepustowość by wyprowadzić dźwięk formatu Atmos na kino domowe. Przedstawiciel Philipsa przy tym nie mówił nieprawdy: faktycznie Netflix czy Prime Video korzystają z DD+ do przesyłu Atmosa w kompresji stratnej. To jednak oznacza, że podłączając odtwarzacz Blu-ray czy konsolę do gier z obsługą dźwięku Atmos musimy albo zrezygnować z pełnej dynamiki dźwięku w ramach nieskompresowanego Dolby Atmos TrueHD, albo podłączać zewnętrze urządzenia do nagłośnienia zamiast telewizora, wprowadzając niepotrzebną plątaninę kabli i skomplikowaną obsługę całości. Nie zapominajmy też, że telewizor to nie telefon – nie zmieniamy go co trzy lata. A kto wie czy do tego czasu i w VOD nie zaczniemy doświadczać nieskompresowanego dźwięku. Co więcej, istotna część konkurencji wprowadziła już w tym roku do siebie eARC.

No cóż, przynajmniej wejście OLED805 na rynek oznacza spadek ceny niezwykle atrakcyjnego modelu OLED804 – pierwsze obniżki już widać u polskich dystrybutorów.

Jest też telewizor 8K i technologia poprawy obrazu z YouTube’a. Na razie w formie prototypów.

philips telewizory 2020

88-calowy Philips OLED 8K z podświetleniem Ambilight jest już w zasadzie gotowy. Philips jednak nie widzi sensu we wprowadzaniu go na rynek z uwagi na jego bardzo wysoką cenę i brak treści w tym formacie. Uważa wręcz, że to niestosowne wyciągać od klientów tak duże pieniądze w zamian za w zasadzie nic – przynajmniej na dziś. Sprzęt został nam pokazany, jednak w tym roku niemal na pewno nie pojawi się w sklepach.

philips telewizory 2020

Dużo ciekawszym z mechanizmów jest prototypowany algorytm mający usuwać tak zwany banding (patrz wyżej), a więc skokowe przejścia kolorów w skompresowanym materiale wideo. Rezultat robi wrażenie (patrz niżej), choć nie jest jasne kiedy i w jakiej formie trafi do urządzeń znajdujących się w sprzedaży.

philips telewizory 2020

Potencjalne killery w niskiej i średniej półce cenowej i wysoki – choć pozostawiający niedosyt – poziom oferty premium.

Philips szykuje się na mocną ofensywę na rynek masowego klienta. Seria Performance i seria 9 zapowiadają się na produkty bardzo wysokiej – rzecz jasna, w kontekście ich ceny – klasy. Prezentacje producenta pozostawiły na mnie duże wrażenie, zarówno w kwestii obrazu, jak i dźwięku. Musimy jeszcze je zweryfikować w warunkach kontrolowanych przez nas, a nie przez producenta, jednak nie spodziewam się przykrych niespodzianek. A wszystko to, rzecz jasna, z unikalnym Ambilightem.

Również chętnie będę rekomendował zakup philipsowych OLED-ów, mimo postawionych im w tekście zarzutów – dotyczą one jednak dość szczególnie marudnego entuzjasty. Połączenie matrycy OLED od LG Display, najresponsywniej na rynku działającego Androida TV, świetnego układu i rozwiązań programowych z rodziny Philips P5 oraz podświetlenia Ambilight daje w sumie jeden z najlepszych produktów tej klasy na rynku. Tyle że mam nieco wątpliwości w kwestii atrakcyjności opisanego wyżej dodatku SI – a z uwagi na brak innych nowości dokładnie te same cechy reprezentuje model zeszłoroczny. Coraz tańszy aż do wyczerpania zapasów – a wtedy prawdopodobnie i OLED805 stanieje.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst