Tech / News

MSWiA szuka sabotażysty, który miał namieszać w e-dowodach

Wrogowie Polskiej Wytwórni Papierów Wartościowych nie śpią. MSWiA rozpatruje scenariusz, który mówi, że za błędy w dowodach elektronicznych odpowiadają tajemniczy sabotażyści. 

Aktualizacja: Tekst zaktualizowaliśmy o stanowisko MSWiA. Aktualizacja na końcu wpisu. 

Jeśli patrzeć tylko na zainteresowanie, którym się cieszy, e-dowód okazał się wielkim sukcesem. Ministerstwo z dumą chwaliło się, że w ciągu pierwszych pięciu dni dostało aż 67 tys. wniosków o wydanie nowych e-dowodów.

Niestety, jeśli zwrócimy uwagę na jakość e-dowodów, a nie ich ilość, sprawa ma się nieco gorzej.

E-dowody z błędem w warstwie elektronicznej.

Część dowodów zawiera bowiem błąd. Ich warstwa elektroniczna nie pokrywa się w pełni z tym, co jest widoczne na nadruku. Brakuje nazwiska rodowego oraz imion rodziców posiadacza e-dowodu. Biorąc pod uwagę fakt, że według ustawy wiarygodność danych potwierdza się, porównując obie warstwy i określając ich identyczność, sprawy się nieco komplikują.

Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji ochrzciło ten drobny problemik mianem „nieścisłości formalno-technicznej”. Przedstawiciele resortu właściwie od początku afery uspokajali, że urzędnicy będą honorować wadliwe dokumenty, a ich posiadacze nie są zmuszeni niczego wymieniać.

Wrogie siły nie śpią. W przeciwieństwie do osób odpowiedzialnych za testy w PWPW.

Jak informują źródła Dziennika Gazety Prawnej, czujni przedstawiciele MSWiA rozpatrują scenariusz związany z działalnością sabotażysty.

Wraże siły, którym nie podoba się, że e-dowód realizowany jest we współpracy z Polską Wytwórnią Papierów Wartościowych, miałyby specjalnie namieszać w warstwie elektronicznej dokumentu. Do PWPW została więc oddelegowana osoba, która ma sprawdzić, czy nie doszło tam do sabotażu.

Warto tu nadmienić, że nieścisłość formalno-techniczna nie została wykryta na etapie testów akceptacyjnych prowadzonych przez podległe ministerstwu Centrum Personalizacji Dokumentów. Według dziennikarzy sprawie przygląda się także ABW.

Jedno jest pewne, sprawę trzeba zbadać. Bo, choć jest szansa, że obywatele nie odczują na własnej skórze wyników nieścisłości, to taka wpadka absolutnie nie powinna mieć miejsca. Teorię o sabotażu potraktowałabym raczej jako ostateczność i chwyciła za brzytwę Hanlona.

Aktualizacja

Poniżej publikujemy stanowisko MSWiA, które otrzymała nasza redakcja:

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst