Oprogramowanie  / Artykuł

Miało być, a nie ma. TOP 5 brakujących funkcji w jesiennej aktualizacji Windows 10 Creators Update

160 interakcji
dołącz do dyskusji

Aktualizacja Windows 10 do wersji 1709 jest już udostępniana pierwszym urządzeniom. Niestety, osoby które dawno temu oglądały zapowiedzi i więcej nie interesowały się tematem mogą się poczuć… rozczarowane.

Windows 10 Creators Update oraz jesienna aktualizacja Windows 10 Creators Update nie są czymś, co wywróciło Windows 10 do góry nogami. Zmian jest sporo, są istotne, ale też są w większości zmianami ewolucyjnymi zamiast rewolucyjnymi. Trudno mieć o to pretensje, skoro znaczna część użytkowników protestowała przeciwko ciągłym zmianom. Można mieć jednak o coś innego żal.

Microsoft po raz pierwszy zapowiadając jesienną aktualizację Windows 10 Creators Update pokazał kilka świetnych nowości, z których ostatecznie się wycofał. A dokładniej zapowiedział, że nie wyrobi się z ich opracowaniem do zaplanowanej daty premiery. Oto co nas czeka w przyszłości, a co miało trafić do nas dziś:

Timeline, czyli powrót do przeszłości.

Windows 10 miał nam zaoferować coś podobnego do mechanizmu Historii w większości przeglądarek internetowych. A więc mieliśmy zyskać możliwość przeglądania historii naszych działań. System pamiętałby jakie pliki, aplikacje czy witryny internetowe uruchamialiśmy, pozwalając nam od razu do nich wrócić. Pamiętasz, że dwa miesiące temu otwierałeś arkusz kalkulacyjny z domowymi wydatkami? Szybko znajdziesz to w Timeline, a następnie cofniesz wprowadzone przez siebie zmiany. Co więcej, Timeline miał być niezależny od jednego urządzenia i obejmować wszystkie urządzenia z Windows 10 powiązane z naszym Kontem Microsoft a także urządzenia z Androidem i iOS-em, jeżeli na nich zainstalowaliśmy Cortanę. Dostępność Timeline aktualnie jest zaplanowana na kolejną aktualizację, mającą się ukazać wiosną przyszłego roku.

Chmurowy schowek.

Jak działa Schowek? Każdy to wie. Zaznaczamy jakiś obiekt – tekst, plik, grafikę, cokolwiek – i klikamy Kopiuj. Następnie możemy ten element wkleić w innym miejscu. Miejsce w systemie, w którym przechowywane są kopiowane obiekty nazywa się Schowek. A jesienna aktualizacja Windows 10 Creators Update miała nam go przenieść do chmury. Innymi słowy mieliśmy mieć możliwość skopiowania czegoś na jednym urządzeniu z Windows 10 i wklejenia go na innym. Działałoby to również na Androidzie i iOS-ie, jeżeli mielibyśmy aktywną klawiaturę SwiftKey. Aktualnie ta funkcja planowana jest na wiosenną aktualizację Windows 10.

Edytor wideo z obsługą obiektów 3D.

Systemowa aplikacja Zdjęcia od jakiegoś czasu oferuje funkcję edycji wideo. Zapewne jej jeszcze nie widzieliście, bowiem nowa wersja wykorzystuje API obecne w najnowszej wersji Windowsa, która dopiero dziś jest rozsyłana pierwszym użytkownikom. Edytor ten jest całkiem niezły, jeśli chodzi o łatwe i wygodne narzędzie dla laika, mające zastąpić Windows Movie Makera. Potrafi automatycznie łączyć wybrane zdjęcia i filmy w jeden fajny klip, który następnie możemy łatwo edytować zmieniając kolejność elementów, dodając inne przejścia niż wybrane przez program, tekst czy różne dodatkowe efekty. Sęk w tym, że mieliśmy otrzymać znacznie więcej możliwości. W tym niesamowicie wyglądającą na zapowiedziach analizę przestrzenną materiałów wideo i możliwość dodawania do filmu obiektów 3D. To kolejna z funkcji przełożona na wiosnę.

Skaner 3D.

Ta funkcja miała trafić do aktualizacji Creators Update, ale brakuje jej również w Fall Creators Update. Dlaczego? Prawdopodobnie z uwagi na wygaszanie Windows 10 Mobile. Funkcja ta – a konkretniej, systemowa aplikacja – umożliwiała zamianę naszego urządzenia w skaner 3D. Gdy ją prezentowano, używano telefonu HP Elite x3 z dość marnym aparatem, a mimo tego w szybki i łatwy sposób udało się przenieść fizyczny obiekt do pamięci urządzenia w formie modelu 3D. Pomysł na tę funkcję prawdopodobnie został porzucony i odłożony na półkę z etykietą „może kiedyś…”.

Obsługa aplikacji PWA.

Polacy postawili na przeglądarkę Edge. Jest zmiana w rankingu popularności przeglądarek / Edge

Aplikacje PWA (Progressive Web Apps) to nowy rodzaj aplikacji, który jest jeszcze bardziej uniwersalny od tych UWP (Universal Windows Platform). Są one bowiem niezależne od systemu operacyjnego, zadziałają na każdym z nowoczesną przeglądarką internetową. Są to aplikacje napisane w językach webowych, ale potrafią działać offline i płynnie skalować swój interfejs. Windows 10 po dzisiejszej aktualizacji nie obsługuje aplikacji PWA w innej formie niż karty w przeglądarce Edge (choć można to odblokować grzebiąc głęboko w ustawieniach systemu, tego jednak bym nie zalecał, bowiem funkcjonalność ta nie jest gotowa). Aplikacje PWA trafią do Sklepu Windows i będą natywnie obsługiwane przez Windows 10, ale dopiero po wiosennej aktualizacji.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst