1. SPIDER'S WEB
  2. Foto
  3. Tech

Nie zawsze musisz kupować GoPro. Xiaomi Yi 2 - recenzja Spider’s Web

Xiaomi Yi 2 - najlepsza kamerka za 1000 zł

Xiaomi po raz kolejny udowodniło, że potrafi brać to, co najlepsze z Zachodu, przetwarzać do lepszej wersji i jeszcze sprzedawać taniej. Nie inaczej jest w przypadku nowej kamery sportowej – Xiaomi Yi 2.

Xiaomi Yi 2 w skrócie

  • Sensor: Sony IMX377,
  • Procesor: Ambarella A9SE75,
  • Obiektyw: F2.8, 160 st.,
  • Bateria: 1400 mAh 3.8V,
  • Ekran dotykowy: 2.19 cala (640 x 360, 330PPI),
  • FOV: F2.8 – 155 stopni,
  • Rozdzielczość:
    • 4K (3840×2160) @ 25 FPS
    • 4K Ultra (3840×2160) @ 25 FPS
    • 2.5K (2560×1920) @ 25 FPS
    • 1440 (1920×1440) @ 25 FPS / 50 FPS
    • 1080 (1920×1080) @ 25 FPS / 50 FPS / 100 FPS
    • 1080 Ultra (1920×1080) @ 25 FPS / 50 FPS / 100 FPS
    • 960 (1280×960) @ 50 FPS / 100 FPS
    • 720 (1280×720) @ 200 FPS
    • 720 Ultra (1280×720) @ 50 FPS / 100 FPS
    • 480 (848×480) @ 200 FPS

Doskonały ekran dotykowy

Xiaomi yi2 (10)

Zacznijmy od największej nowości jaka pojawiła się w drugiej wersji Yi - ekranu dotykowego, w który w przypadku GoPro była wyposażona tylko wersja Silver. Ten jest jeszcze większy i bardziej szczegółowy. Reaguje na dotyk bez najmniejszego opóźnienia, a użytkowanie kamery za jego pomocą to prawdziwa przyjemność w porównaniu do konieczności odpalania dedykowanej aplikacji.

Dodanie ekranu czyni z kamery o wiele bardziej uniwersalny sprzęt, oszczędza baterię - tak w kamerze, jak i w telefonie, a także zmienia sposób użytkowania. Wcześniej nie chciało mi się sprawdzać, czy dobrze wykadrowałem zdjęcie, bo było to bardzo czasochłonne. Teraz na bieżąco mogę dokonywać selekcji i w locie zmieniać ustawienia.

Niestety ekran bardzo słabo radzi sobie przy silnym świetle.

Bardzo dobre zdjęcia

Nowy sensor ma może niższą rozdzielczość (12 vs. 16 MP), ale daje zaskakująco szczegółowe jak na tak mały sprzęt zdjęcia. Dość częste są niestety refleksy słoneczne, a także bardzo agresywne działanie algorytmów odszumiających przy słabym świetle.

Kamera jest na szczęście pozbawiona kłopotów z ostrością, które trapiły wiele modeli poprzednika. Trzeba było wówczas samemu rozebrać obudowę i dokręcić obiektyw. Tu jest idealnie od momentu wyjęcia z pudełka.

W trybach dostępne są m.in. zdjęcia seryjne (do 10 zdjęć na sekundę), a także możliwość robienia zdjęć w czasie nagrywania wideo, ale tylko do rozdzielczości 2,5K.

W ustawieniach można wyłączyć efekt rybiego oka tak dla zdjęć, jak i dla filmów. Po lewej widzicie zdjęcie z rybim okiem, po prawej bez.

Filmy są całkiem niezłe, ale do GoPro Black nie mają startu

Filmy można najkrócej ocenić jako przyzwoite. Są dość szczegółowe, a kolory nasycone, dzięki świetnemu zakresowi dynamiki. Niestety widać dużą aberrację i rolling shutter.

Yi 2 umożliwia także kręcenie time lapse'ów, nagrań w pętli, czy slow motion w 120 FPS, ale już tylko w HD.

Moja recenzja wideo, w której nieco na wyrost wychwalam jakość nagrań Xiaomi Yi2.

Niestety bardzo rozczarowałem się stabilizacją obrazu. Jej włączenie powoduje powstanie smug przy każdym ruchu, co czyni stabilizację praktycznie bezużyteczną.

Akumulator starcza na cały dzień

Nagrywanie ciągłe:

  • 4K Ultra: 1 godzina 52,5 min
  • 2,5K: 2 godziny 8,7 min
  • FullHD Ultra: 2 godziny 20 min

Jestem bardzo zadowolony z akumulatora. We wcześniejszym modelu nie było mowy o całodziennej pracy na jednym ładowaniu. Tu udawało mi się bez najmniejszego problemu.

Xiaomi yi2 (1)

Prawie dwie godziny nagrywania w najwyższej rozdzielczości to świetny wynik, bo prawie dwukrotnie dłuższy niż w przypadku GoPro 4 Black. Jeśli komuś jeszcze mało może kupić zapasową baterię, bo można ją bez problemu wymieniać.

Co mi się nie podoba?

Jak dotąd praktycznie przez cały czas wychwalałem nową chińska kamerę, ale na pewno nie jest ona idealna.

Po pierwsze, od czasu do czasu zdarzają jej się dziwne błędy, np. wyświetlanie białego obrazu w trybie zdjęć, podczas gdy tryb filmowania działa bez zarzutu. Zawsze naprawiało mi się to samoczynnie, ale musiałem nieco poczekać.

Po drugie, kamera nie obsługuje kart SD o pojemności 128 GB i większych, co oznacza, że maksimum to 64 GB, na których zmieszczą się tylko 2,5 godziny materiału w 4K.

Po trzecie, na obudowie jest tylko jeden guzik, więc jeśli chcemy przełączyć tryb pracy, to musimy wyjmować kamerę z obudowy.

Po czwarte, choć sama aplikacja współpracująca z kamerą działa bardzo dobrze i w końcu dodano do niej możliwość obracania, to wciąż wszystkie teksty brzmią jak skopiowane z translatora.

Akcesoria

Do testów dostałem również wodoszczelną obudowę. Za każdym razem działała bez problemu. Nie przytrafiło mi się nawet, aby zaparowała od środka.

Xiaomi yi2 (5)

A robienie selfie w odwiedzanych miejscach ułatwiał mi kijek - także produkcji Xiaomi. Bardzo łatwo można rozsunąć, a później zablokować, aby się nie skracał. Kończy się on śrubą standardowej wielkości, dzięki czemu nakręcić można na niego samą kamerę, jak i obudowę.

Xiaomi yi2 (2)

Posiada on także miejsce na pilot, który w kilka sekund łączy się z kamerą i pozwala na zdalne robienie zdjęć i filmów.

Xiaomi yi2 (7)

Mamy nowego króla na rynku kamer sportowych do 1000 zł.

Na rynku robi się coraz ciaśniej. Są tu Sony i TomTom, a niedawno Garmin wprowadził do sklepów ciekawy model Virb Ultra 30, który nie tłumi dźwięków nawet pod wodą. Królowało tu zawsze GoPro, które niestety bardzo wysoko ceni swoje kamery. Najdroższa wersja Black kosztuje 530 euro, nieco słabsza, ale za to wyposażona w ekran Silver kosztuje 430 euro, a najmniejsza Session to już 220 euro. Tymczasem:

Xiomi Yi 2 daje jakość filmów i zdjęć, jak w wersji Silver, za cenę Session.

To świetne połączenie! W Polsce cena kamerki wynosi 999 zł. Jeśli będzie to wasza pierwsza kamerka, to nie pożałujecie wydanych pieniędzy. Jeśli zaś potrzeba wam obrazu jak żyleta, to radzę rozejrzeć się za GoPro 4 Black.

A tu cały film nagrywany Xiaomi Yi2 w FullHD: