Kosmos  / Felieton

Nie samą sondą Juno żyje człowiek. Dwa ważne obiekty kończą swoje misje

5 lipca sonda Juno weszła na orbitę Jowisza. To drugi obiekt w historii, który został sztucznym satelitą gazowego olbrzyma. W naszym Układzie operują też inne sondy bezzałogowe. Wymienić trzeba choćby orbiter Cassini, który eksploruje otoczenie Saturna. Dwie misje dobiegają końca. 30 września pożegnamy sondę Rosetta. Swoje cele zrealizowała również sonda Dawn, krążąca wokół planety karłowatej Ceres.

Rosetta została wystrzelona w kosmos 2 marca 2004 r. Jej celem była kometa 67P/Czuriumow-Gierasimienko, ale w czasie ponad 10 lat lotu sonda przeleciała też w okolicy planetoid Šteins i Lutetia. W sierpniu 2014 obiekt dotarł do właściwego ciała niebieskiego. Najważniejszym jego zadaniem było umieszczenie na komecie lądownika Philae.

Udało się to 12 listopada 2014 r. Niestety ta część misji napotkała na nieoczekiwane problemy. Philae wylądował gdzie indziej niż zakładano i po 57 godzinach przeszedł w stan hibernacji z powodu braku energii. 30 września tego roku przeprowadzone zostanie kontrolowane zejście Rosetty na powierzchnię 67P. Położenie komety można śledzić na stronie Europejskiej Agencji Kosmicznej.

Dlaczego lot Rosetty trwał tak długo? Z prostego powodu. Żadna z dostępnych rakiet nie była w stanie wysłać sondy bezpośrednio do celu. Zanim to zrobiła okrążyła prawie czterokrotnie Słońce i korzystała z asysty grawitacyjnej Marsa i trzykrotnie Ziemi.

Celem Rosetty było m.in. zbadanie właściwości jądra kometarnego, składu chemicznego, cech fizycznych i geologicznych. Tradycyjnie w tego typu misjach głównym zadaniem było dostarczenie kolejnych informacji o ewolucji Układu Słonecznego. Dlaczego? Bo jak przypomina ESA komety pełniły kluczową rolę w rozwoju planet.

Znacznie bardziej spektakularna jest historia innej sondy, której podstawowa misja dobiegła końca kilka dni temu.

Chodzi o Dawn. Została wystrzelona 27 września 2007 r. i przebyła ponad 5,6 mld kilometrów. Jej głównym celem była planeta karłowata Ceres znajdująca się pasie planetoid między orbitami Marsa i Jowisza. Najpierw dotarła w maju 2011 r. w okolice planetoidy Westa i weszła na jej orbitę. We wrześniu następnego roku udała się w kierunku Ceres. 6 marca 2015 r. została sztucznym satelitą tej planety karłowatej, będąc zarazem pierwszym obiektem, który orbitował wokół dwóch ciał niebieskich.

Bilans sondy Świt jest imponujący. Okrążyła Ceres i Westę 2450 razy, przesłała na Ziemię 69 tys. zdjęć, zebrała ponad 132 GB danych naukowych. To ona była pierwszym stworzonym ludzką ręką obiektem, który wszedł na orbitę planety karłowatej.

Podstawowe cele sondy Dawn zostały zrealizowane. Ich zakończenie datuje się na 30 czerwca bieżącego roku. Początkowo NASA rozważała wysłanie Świtu do trzeciego obiektu, planetoidy 145 Adeona. Ostatecznie 1 lipca zdecydowano, że pozostanie na orbicie Ceres. Co ciekawe zespół pracujący przy tej misji był zaskoczony decyzją i był nią zawiedziony. Szefostwo NASA ma jednak zamiar skupić się nad kolejnym punktem programu sondy New Horizons. Obiekt, który 14 lipca 2015 r. przeleciał nad Plutonem kieruje się do planetoidy 2014 MU69, która znajduje się około miliarda kilometrów od planety karłowatej. Dotrze do niej w styczniu 2019 r.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst