REKLAMA

Dziura na kliki, czyli lepszy bot od dziennikarza

The Onion przeszło redesign. Ta największa satyryczna publikacja przenosi się w czasy cyfrowego, internetowego świata i uczy nas, jak podchodzić z dystansem do nowoczesnych mediów. Mediów, których “dziennikarze” to osoby, które wyłapują tłity i posty z reddita czy wykopu i tworzą “artykuły” w oparciu o to, co znajdą na Facebooku, czy Twitterze. Ero botów - nadejdź i zbierz swoje żniwa!

Dziura na kliki, czyli lepszy bot od dziennikarza
REKLAMA
REKLAMA

Za każdym razem gdy słyszę postaci nowych mediów wychwalające internet i jego medialne możliwości, mam ochotę krzyczeć. Ważne Głowy mówią o nowych sposobach na reklamy, które udają zwykłe teksty jakby dla czytelnika jakby tekst opłacony przez firmę X o produkcie firmy X był lepszy, niż tekst o produkcie firmy X pisany niezależnie. Mówią, że liczy się synergia, że każdy może być dziennikarzem.

W tym ostatnim mają trochę racji, o ile bycie dziennikarzem oznacza raportowanie tego, co dzieje się w necie. Wiecie - nowych postów celebrytów czy polityków, afer na fejsie, kłótni na Twitterze, obrazków z sieci i tłumaczenia treści stworzonych przez innych.

REKLAMA
The_Onion_-_America_s_Finest_News_Source

Niestety wiem jak to działa. Wielu dzisiejszych dziennikarzy po prostu tłumaczy teksty obcojęzyczne, czasem zmieniając drobne rzeczy, typu szyk w zdaniu. Niejednokrotnie okazuje się, że w polskich tłumaczeniach roi się od błędów - a to ktoś zapomni, że amerykański bilion to nasz miliard, a to ktoś nie zrozumie kontekstu czy przegnie z dodawaniem własnego słowotwórstwa.

Najlepsze jednak, gdy polscy dziennikarze przepisują amerykańskie teksty tworzone przez dziennikarzy, którzy tematy znajdują na redditcie. Meta-dziennikarstwo!

Już dziś jest mnóstwo publikacji, które walczą o reklamodawców i ruch. Tzw. clickbaity, czyli teksty i tytuły stworzone tak, by przyciągnąć ciekawość i które nie zaspokajają jej (np. Nie uwierzysz, rzeczy które musisz wiedzieć przed śmiercią, X rzeczy, które [listicle]). Bądźmy szczerzy, czy nazwiemy dziennikarzem kogoś, kto tworzy materiał złożony całkowicie z gifów?

REKLAMA

Buzfeed i wszystkie buzfeedopodobne twory radzą sobie jednak świetnie. Buzfeed jest przykładem tego, jak połączyć reklamę z treścią i jak tworzyć wielkie imperium medialne na miarę XXI wieku. Za tytułami i listami stoi analiza słów kluczowych (okazuje się, że ludzie chętniej klikają i dzielą się listą 30 a nie 10 rzeczy), wyczucie mediów i szybkie dostosowywanie się do zmieniającego krajobrazu, świetny zespół sprzedawców oraz pieniądze. Pieniądze, które są w stanie przekonać coraz lepszych dziennikarzy z miejsc takich jak choćby New York Times i podkupować młode talenty z różnych miejsc.

Problem w tym, że oprócz tych sławnych dziennikarskich nazwisk pewnie z połowa redaktorów Buzfeeda za kilka lat przestanie być potrzebna. Big data i podążanie za ruchem sprawi, że za 10-20 lat będziemy czytali informacje pisane głównie przez boty.

REKLAMA

Boty już piszą teksty, głównie po angielsku. Niektóre z nich ciężko odróżnić od tych tworzonych przez ludzi.

Associated Press i Yahoo używają tej samej platformy Wordsmith do generowania tekstów o sporcie czy raportów finansowych niektórych korporacji (np. Apple), swoje dziennikarskie boty "piszące" o finansach, trzęsieniach ziemi czy morderstwach mają też Forbes i inni wydawcy. Powstało kilka firm (m.in. Narrative Science czy Automated Insights), które zajmują się tworzeniem oprogramowania do pisania artykułów i notek, nawet książek. Oprogramowanie “uczy się” na istniejących już tekstach, ludzie mogą decydować jakich wyrażeń i stylu ma używać w zależności od typu tekstu. Im więcej danych, tym lepsze teksty pisze bot.

Na razie problemem jest brak poczucia humoru i słabe rozumienie kontekstu, więc boty nie napiszą czegoś sarkastycznego. Jednak nie ma co się oszukiwać, 'machine learning' stoi na coraz lepszym poziomie a internet to kopalnia danych do studiowania, więc niech nikt nie zdziwi się, gdy za 5 lat boty będą pisać teksty na buzfeedopodobne twory. Przeanalizują co najlepiej się klika i na tej podstawie będą tworzyć kolejne “virale” do szerowania na fejsie.

REKLAMA

Idę o zakład, że już nieraz zdarzyło się, że jakiś polski tłumaczo-dziennikarz przepisał, nawet o tym nie wiedząc, tekst wygenerowany po angielsku przez boty. Meta-meta-dziennikarstwo XXI wieku.

Dziennikarze nie znikną, a przynajmniej ci, którzy wychodzą do ludzi, zbierają materiały i prowadzą śledztwa. Jednak przy szybkości rozwoju dziennikarskich botów do głowy przychodzi mi taka wizja - za 20 lat dziennikarze będą zbierać dane w terenie, a boty na tej podstawie pisać materiały. Bo boty są szybsze i skuteczniejsze. No i roboczogodzina wyjdzie taniej.

REKLAMA

Co ma do tego The Onion?

The Onion zawsze goni i prześmiewa media i trendy. Rok temu The Onion stworzył Clickhole - satyrę na miarę buzfeeda, listicles i clickbaitów.

Clickhole zawsze jest aktualne i zawsze w absurdalny sposób komentuje media interentowe, zaczynając od list, przez quizzy, bezsensowne kłótnie blogerów o nic, a na długich “editorialsach” magazynów kończąc. Tytuły sprawiają, że chce się klikać, treści nie są satyrycznie sztampowe.

REKLAMA

Motto Clickhole? “Każda treść zasługuje na to, by stać się viralem”. Drugie dno Clickhole? Posty i wideo z sieci nie zabiją pustki w tobie. Przekaz - “świat to przerażający śmietnik”.

ClickHole_–_Because_all_content_deserves_to_go_viral

Clickhole z umiejętnością pisania absurdalnych historii, które jednak przez wielu internautów brane są na poważnie, ujawnia poziom internetowych mediów. Skoro historia o tym, że w zabawkach z lat 90 umieszczone były jajeczka gadów, które teraz zaczynają się wykluwać, szerowana jest na fejsie i komentowana jako prawdziwa, to źle to świadczy o nas, odbiorcach i o stanie dzisiejszej informacji i rozrywki. Tak przyzwyczailiśmy się do absurdów i clickbaitów, tak dajemy się na nie nabrać, że głupiejemy do potęgi.

Clickhole to moje ukochane miejsce w sieci, bo w zabawny sposób ukazuje pustkę i bezsensowność tego, co w tonach konsumujemy na fejsach czy innych twitterach.

Podczas gdy wszyscy bierzemy udział w produkowaniu i rozsiewaniu coraz bardziej klikalnych, przyciągających uwagę treści, gdy na własne życzenie powoli pozbywamy się prawa do bycia poinformowanym i zalewani jesteśmy coraz większym absurdem, boty zaczynają pisać teksty, a niegdysiejsi dziennikarze krążą po Facebooku czyhając na nowe posty, które można potem raportować jako newsy i tweety, z których można następnie tworzyć cały tekst dodając tylko kilka komentarzy.

REKLAMA

Może to i lepiej, że boty przejmą ten bajzel. Ironicznie Clickhole przetrwa najdłużej, bo botom ciężko będzie nauczyć się takiego poziomu absurdu i humoru.

Ewa Lalik
Redaktor
REKLAMA
REKLAMA