Tech  / Felieton

Czy technologie dehumanizują? O chłopcu, który boi się błękitnego nieba

"Nie lubię już błękitnego nieba. Właściwie teraz wolę szare niebo. Gdy szare niebo się rozjaśnia, drony powracają i żyjemy w strachu." Trzynastoletni Zubair boi się nieba, bo z nieba atakują drony. Bezzałogowe maszyny zabijające cele i przy okazji cywili, kontrolowane przez ludzi siedzących w bezpiecznych miejscach. Ludzi, którzy dzięki technologiom mogą zabijać w zgodzie z protokołami zza ekranu komputerów, nie angażując w to żadnego słabego, człowieczego ogniwa.

Pakistan, Yemen, Somalia, Syria, Afganistan, Irak - dwa do pięciu tysięcy osób zabitych, nie wiadomo dokładnie bo im mniej wiemy, tym lepiej. Z tego co najmniej kilkaset, jeśli nie więcej to cywile. Osoby, które miały pecha znaleźć się w niewłaściwym miejscu w niewłaściwym czasie.

Mówił o tym John Oliver w "Last Week Tonight". Zwrócił uwagę jak Stany Zjednoczone lekko traktują ataki dronami. Oficjele czasem nie wiedzą, kogo zabijają. To Oliver przypomniał przypadek chłopca, który boi się nieba po tym, gdy dron zabił jego babcię pracującą w ogrodzie a jego ranił.

W "The Good Wife" w jednym odcinku przedstawiono sprawę żołnierki, która wysyłała drony do akcji i z powodu błędu zabiła kilkunastu cywili.

Jednak chyba najmocniejszym obrazem bezosobowych militarnych jest ten przedstawiony we właśnie rozpoczętym czwartym sezonie "Homeland". Wprawdzie zamiast drona, który nie doleciałby na czas użyto myśliwców, ale rozkazy wydane zostały w zaciszu bezpiecznej bazy i to pomimo braku szczegółów na temat celu czy cywili przebywających w okolicy. Carrie Mathison zaufała swojemu źródłu, wydała rozkaz, cel został zniszczony a tuż po wybuchu całego budynku jak gdyby nigdy nic świętowano jej urodziny.

Owszem, nie użyto drona, ale chyba głównie dlatego, by potem móc pokazać pilota myśliwca, który gdy dowiedział się, że właśnie zabił niewinnych gości weselnych wpadł we wściekłość i wygarnął Mathison co myśli. Ta usprawiedliwiła się, że przecież goście wiedzieli, że terrorysta który był na weselu był poszukiwanym celem i podjęli ryzyko. Zabijamy dla większego dobra, przypadkowe ofiary się zdarzają i problem w tym, że opinii publicznej nie do końca się to podoba.

Dlaczego piszę o działaniach militarnych Stanów Zjednoczonych na Spider's Web? Co to ma wspólnego z technologiami?

To chyba najbardziej niepokojący przykład tego, jak technologie odrywają emocje i uczucia od rzeczywistości.

Predator MQ1 Type Drone

Dron militarny nie naraża atakującego na żadne straty prócz finansowych. Nie wymaga szkolenia żywych żołnierzy do akcji, jest precyzyjny i nie ma uczuć. Atakujący nie musi nawet umieć walczyć i bać się o własne życie. Dron jest dronem, jakkolwiek to brzmi.

Może dlatego opinię publiczną tak niewiele obchodzą ataki dronami. Jeśli atakowaliby żołnierze, którzy czasem giną w akcji może opinia byłaby bardziej zainteresowana w imię ochrony życia "naszych".

Gdy mówimy o przyszłości i rozwoju technologii często zapominamy o przykrym, dehumanizującym aspekcie nowoczesności, a przecież widzimy go każdego dnia choćby w sieci, tylko w mniejszej skali.

Na przykład komentarze i hejt w internecie. Mówimy "to przecież internet", gdy ktoś wyzywa kogoś od najgorszych czy życzy śmierci. "To internet, tu nienawiść do drugiego człowieka jest normalnością". Do drugiego człowieka, którego przecież często nawet nie znamy, a nawet jeśli znamy to i tak przez internet widzimy go inaczej. Jest gdzieś tam, jego uczucia nie mają znaczenia.

Wina technologii

Technologie dehumanizują rzeczywistość i zmniejszają zdolności współodczuwania. Dronem zabić łatwiej niż zastrzelić z bliskiego dystansu czy nawet zaatakować myśliwcem. Jednak czy to wina technologii jako takiej?

Starożytni Rzymianie słynęli z bycia świetnymi wojownikami. Głównie dlatego, że byli trenowani od małego by nie bać się walki, śmierci i zabijania. Niećwiczony w ten sposób przeciętny człowiek, nawet jeśli w dorosłym życiu wcieli się do wojska będzie miał opór przed zabiciem człowieka gołymi rękami. Dajcie mu broń - nóż, miecz - pójdzie mu łatwiej. Dajcie mu łuk, kuszę czy broń palną - pójdzie mu jeszcze łatwiej. Większy dystans do ofiary i mniejszy wysiłek włożony w atak oznacza mniejszą odpowiedzialność i zaangażowanie oraz wysiłek nie tylko fizyczny, ale również emocjonalny.

Mamy tendencję do niebrania odpowiedzialności za swoje czyny, a gdy nie możemy jej uniknąć przerzucamy ją na inne czynniki. W ten sposób żołnierze tłumaczący się ze zbrodni wojennych bronili się, że tylko wykonywali rozkazy, w ten sposób tłumaczymy się w mniej ekstremalnych sytuacjach. Urzędnik powie, że nie może czegoś zrobić, choć może i po prostu mu się nie chce, "bo biurokracja". Cały system przyznawania kredytów został oparty na algorytmach i obsługujący mogą powiedzieć, że "nasze algorytmy nie pozwalają na przyznanie kredytu". W biurze pracownik powie współpracownikowi, że "to wina szefa/zasad/nawału pracy/chaosu organizacyjnego/pogody/pecha/czegokolwiek innego". Ważne to rozróżnienie - człowiek zwala, słusznie czy niesłusznie, odpowiedzialność na innych czy nawet na byty nieżyjące, maszyny i pojęcia abstrakcyjne.

dron

Często zdarza się, że kierowca który zawinił stłuczce będzie uparcie twierdził, że to nie jego wina, że to druga osoba spowodowała zdarzenie. I co najciekawsze będzie w to wierzył, przynajmniej dopóki jego organizm się nie uspokoi.

Ten ludzki mechanizm obrony przed odpowiedzialnością a co za tym idzie także przed emocjami, wyrzutami sumienia czy przykrymi doświadczeniami jest naturalny - pomaga przetrwać codzienność i traumatyczne momenty. Technologie wprowadzają go jednak na całkowicie nowy poziom.

Od pierwszej dzidy, przez wytworzenie prochu po komputery, systemy namierzania, zdalne rakiety i drony, od biurokracji, która tworzy systemy działające bezuczuciowo, według przemyślanych algorytmów, po same komputerowe algorytmy - technologia odrywa od emocji i uczuć. Jasny, przewidziany wcześniej wynik, brak osobistej odpowiedzialności i łatwość akcji i podejmowania decyzji sprawia, że na własne życzenie, z powodu własnej natury dehumanizujemy się coraz bardziej.

Nie można więc obwiniać samych technologii. To tylko narzędzia, które wytwarzamy sami po to, by ułatwić - czyli zrzucić jarzmo odpowiedzialności, emocji czy sumienia - życie i przetrwanie. A przetrwanie w społeczeństwie informacyjnym, coraz bardziej zglobalizowanym jest przecież trudne. Samo odnalezienie się w tym chaosie wymaga sporego wysiłku.

Płascy ludzie

A co z hejtem w internecie? Czy to też uciekanie przed odpowiedzialnością?

Poniekąd tak. Sama bytność w internecie sprawia, że internauta ze specyficznymi skłonnościami czuje się pewniejszy. Pozbywa się cielesności, staje się zerami i jedynkami, które mogą przybrać dowolną, kontrolowaną w całości formę. Mając świadomość, że w sieci i tak nikt nie będzie ścigał jednej osoby hejter uwalnia się od odpowiedzialności za słowa i atakuje.

hejt hejter internet agresja

A w sieci wszystko jest bardziej płaskie niż w rzeczywistości. W sieciach społecznościowych sprowadzamy się do przefiltrowanych, najczęściej pozytywnie, lepszych wersji samych siebie. Znikają niuanse, znika większość zmysły, często nawet znika kontekst - z trójwymiarowego człowieka stajemy się dwuwymiarowym odbiciem samych siebie.

Ponad 60% przebadanych przez Intel Labs studentów, tak zwanych Millenialsów, uważa że technologie - w ich kontekście internet czy smartfony - jest dehumanizujące. Mimo, że to oni są nieustannie przyklejeni do ekranów smartfonów, tabletów i komputerów. Być może dlatego, że młode osoby czują, że coś je omija, może dlatego że technologie uczyniły komunikację i interakcje międzyludzkie tak łatwe, że teraz oczekują że wszystko będzie łatwe lub nie wystarcza im czysto cyfrowa warstwa połączeń z innymi.

Problem w tym, że sama technologia nie dehumanizuje. Do odczłowieczenia potrzeba człowieka. Na końcu to on - jako jednostka, grupa czy społeczeństwo - decyduje co zrobić z technologią i na ile pozwolić jej wkraść się w rzeczywistość i intymność.

Reakcja łańcuchowa

Pal licho, jeśli są to niezadowoleni z życia studenci w krajach mocniej rozwiniętych. Problem pojawia się, gdy technologie używane są przeciw tym, którzy nie potrafią się przed nimi obronić i to w sposób pełen błędów.

Problem pojawia się, gdy tęgie głowy napędzane przez maszyny - system, biurokrację, komputery i uciekanie od odpowiedzialności - sprawiają, że trzynastolatek zaczyna bać się błękitnego nieba.

*Zdjęcia pochodzą z Shutterstock.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst