Tech  / Artykuł

Zanim nastąpi rok Linuksa, może zdarzy się rok... Tizena, bo chyba w końcu doczekamy się jego premiery na smartfonach

Tizen – system, o którym regularnie mówi się, że trafi na rynek już wkrótce, po czym okazuje się, że z takich czy innych powodów jednak do premiery nie dojdzie, po raz kolejny ma być bliski swojego oficjalnego, smartfonowego debiutu. Początkowo nie będzie to jednak zbyt mocne wejście – urządzenie z tym OS pojawi się w sprzedaży jedynie w dwóch krajach. Ich wybór nie jest jednak przypadkowy.

Jeśli informacje podawane przez Wall Street Journal są tym razem zgodne z prawdą, Samsung miałby zaprezentować pierwszy telefon pracujący pod kontrolą tej platformy w ciągu najbliższych tygodni. Jest to o tyle prawdopodobne, że na początku czerwca w San Francisco odbędzie się kolejna odsłona Tizen Developer Conference, podczas której mogą zostać zaprezentowane nowe rozwiązania dla programistów, przeznaczone dla „rynkowej” wersji systemu. Wcześniejsze spekulacje mówiły o premierze przed końcem drugiego kwartału, co zdaje się tylko potwierdzać najnowsze doniesienia.

Pomimo dominacji Samsunga na rynku smartfonów, a także potężnych partnerów w postaci m.in. Intela, zadaniem Tizena w początkowej fazie obecności na rynku nie będzie jednak próba szybkiego wyparcia Androida. Nie bez powodu pierwsze telefony z tym systemem mają na razie trafić do dwóch krajów – Indii oraz Rosji, czyli tam, gdzie szanse na jego sukces są największe.

tizen telefony

Już kilka miesięcy temu smartfony z Tizenem miały na inny rynek – do Japonii. Największy lokalny operator, NTT DoCoMo, ostatecznie doszedł jednak do wniosku, że ze względu na niewielkie zainteresowanie, na razie powstrzyma się ze wszelkimi ruchami związanymi z tą platformą. Podobną decyzję podjął m.in. francuski oddział Orange, również ze względu na fakt, że Tizen w tamtym momencie nie był jeszcze wystarczająco dojrzałą platformą.

Minęło jednak kilka miesięcy, podczas których mogliśmy obserwować (przynajmniej częściowo) jak zmienia się Tizen, wciąż z niecierpliwością oczekując gdzie i kiedy ostatecznie pojawi się w sprzedaży, oraz zastanawiając się, w jaki sposób Samsung planuje stworzyć od podstaw kompletny ekosystem, który byłby w stanie przyciągnąć uwagę klientów.

Dlaczego jednak Indie i Rosja, a nie inne, często większe i bogatsze rynki?

Powody są dość oczywiste. Przede wszystkim koreańska firma na rynku indyjskim jest od wielu lat najpopularniejszym graczem w tym segmencie. Na rynku rosyjskim, według ostatnich danych, Samsung dał się wyprzedzić jedynie Nokii, i tak rezerwując dla siebie prawie 1/3 całej sprzedaży – o wiele więcej niż wszystkie poza tą dwójką firmy. Co ciekawe, według IDC, pod koniec zeszłego roku poprzedni system twórców serii Galaxy – Bada, miał udział większy niż iOS czy Windows Phone i był drugim po Androidzie (choć z ogromną stratą) najpopularniejszym systemem operacyjnym.

tizen

Obywatele obydwu tych krajów, w przeciwieństwie do wspomnianej wcześniej Japonii, gdzie sprzedaż Samsunga jest niewielka i z kwartału na kwartał maleje, nie powinni mieć więc problemu, żeby zaufać koreańskiej marce. Rosję i Indie pod względem sprzedaży telefonów łączy jeszcze coś innego – żaden z tych rynków nie jest jeszcze nasycony smartfonami w takim stopniu, jak większość państw europejskich czy USA. Podczas gdy w ostatnim kwartale w globalnej sprzedaży smartfony stanowią niemal 60% wszystkich sprzedanych „komórek”, w Rosji ten wskaźnik jest o wiele niższy i wynosi około 40%. W Indiach, nawet pomimo trzykrotnego wzrostu popularności smartfonów w ciągu ostatniego roku, miejsca dla nowych produktów i producentów jest nadal sporo.

Biorąc pod uwagę specyfikę obydwu rynków (chociażby Indii, gdzie większość najpopularniejszych telefonów to modele w cenie poniżej 200 dolarów), można oczekiwać jednego - pierwsze urządzenia, nawet jeśli zgodnie z zapowiedziami Samsunga przynajmniej jedno z nich będzie z wysokiej półki - powinny być co najmniej atrakcyjne cenowo. W przeciwnym przypadku cały plan oparcia się na początku na dwóch wschodzących rynkach prawdopodobnie nie miałby nawet najmniejszego sensu.

Czy będzie to jednak mocne uderzenie?

Patrząc na wycofanie się z planów ataku na bardziej rozwinięte rynku (Francja, Japonia), raczej nie powinniśmy się spodziewać niczego szczególnie przełomowego.

Przepełnienie się rynków dojrzałych, na których większość użytkowników posiada już smartfon i na których nawet wspierany olbrzymimi pieniędzmi Microsoftu Windows Phone ma problemy ze zdobyciem satysfakcjonującego udziału, zmusiło Samsunga w pewnym momencie do zmiany podejścia do swojej platformy i poszukania miejsc, w których byłaby szansa przynajmniej trochę rozpędzić Tizena na początek. Udało się znaleźć dwa rynki, gdzie dzięki ogromnej popularności marki oraz nadal postępującej popularyzacji smartfonów, jest to możliwe. Jeśli w ślad za tym pójdzie odpowiednia cena oraz kampania marketingowa, kto wie czy Samsung nie będzie miał szansy na realne rozbudowanie kolejnej gałęzi urządzeń wyposażonych w Tizena, a w przyszłości - stworzenia z nich kompletnego ekosystemu?

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst