Sprzęt  / Felieton

Lubię mieć rację - Windows Phone po 3,5 roku w końcu stał się używalny

901 interakcji
dołącz do dyskusji

Po trzech i pół roku Windows Phone w końcu stał się systemem sensownym. Od trzech i pół roku słuchałam bzdur o tym, że to jedyny system z nowym podejściem do interfejsu, że jego prostota to siła. I że nie potrzebuje upodabniać się do innych systemów, dlatego jest lepszy. Otóż nie.

Windows Phone 8.1 to potwierdza. System ten funkcjonalnością może w końcu konkurować z innymi systemami. Po ponad 3 latach i po steku bzdur, które wykrzykiwali fani WP oraz które próbowali wmówić nam twórcy systemu. Przykro mi, ale to nie czas na nowatorski system, bo nic lepszego, przełomowego i zmieniającego sposób w jaki korzystamy ze smartfonów wciąż nie istnieje.

Gdy już 3 lata temu mówiłam głośno o tym, że w Windows Phone brakuje podstawowych funkcji i ułatwień, spadał na mnie grad jadu od fanów Microsoftu. Chodziło przede wszystkim o codzienne używanie - takie zwykłe i przeciętne, a nie większy obraz systemu mobilnego w ekosystemie usług Microsoftu.

Na argument o tym, że kafelki nie są wygodne i systemowi brakuje centrum powiadomień non-stop słyszałam odpowiedzi, że przecież kafelki to nowy, lepszy sposób interakcji z tym, co dzieje się w smartfonie. Że interaktywne powiadomienia na kafelkach pokazują więcej informacji i sprawiają, że pulpit jest nie tylko zbiorem skrótów.

To, że żeby mieć wszystkie powiadomienia wymagało przypięcia do pulpitu wszystkich aplikacji, co uniemożliwiało orientację w systemie i tworzyło chaos, było nieistotne. Windows Phone podobno nie potrzebował centrum powiadomień.

windows-phone-8-1-5

Teraz system dostał takie centrum. Działa - można ustawić które powiadomienia chce się otrzymywać, ale przy większej ilości informacji z jednej aplikacji zajmują one nawet cały ekran. Na przykład jeśli ma się zainstalowaną aplikację Facebooka i Messengera, to powiadomienia z obu dublują się, a jeśli ktoś podsyła sporo wiadomości, to powiadomienie może być długie nawet na kilka ekranów. Fajnie, że to jest, fajnie, że w końcu Microsoft przyznał, że systemowi przyda się jedno centralne miejsce, w którym można dowiedzieć się co się dzieje, ale trzeba nad nim jeszcze popracować. Android, który zainspirował resztę twórców systemów mobilnych, z wieloma powiadomieniami z jednego miejsca radzi sobie o wiele lepiej, dając możliwość rozwijania ich i wykonania akcji z poziomu paska powiadomień.

Nad paskiem powiadomień pojawiły się też skróty do kilku funkcji. Można je wybrać dowolnie, domyślnie jest to WiFi, bluetooth, tryb samolotowy, obracanie i jasność ekranu. Gdy jakiś czas temu twierdziłam, że w Windows Phone przydałyby się takie skróty i że w Androidzie sprawdzają się doskonale, fani Windows Phone stwierdzili, że WP ich nie potrzebuje, bo lepiej zarządza energią i jest to podejście przyszłości - użytkownika ma nie obchodzić, czy ma włączone WiFi czy bluetooth, on ma korzystać z urządzenia.

Dziś te skróty się pojawiają i bardzo dobrze, bo wiecznie włączone WiFi i automatyczne podświetlenie ekranu zżerają baterię niezależnie od systemu mobilnego. Miło, że Microsoft to przyznał, szkoda tylko, że na przykład skrót do WiFi włącza łączność, ale dotknięcie drugi raz przenosi do ustawień i WiFi trzeba już wyłączyć tam.

to samo powiadomie, dwa różne systemy
to samo powiadomie, dwa różne systemy

Internet Explorer w Windows Phone od początku miał świetnie rozwiązaną jedną rzecz. Pasek adresu na dole a nie na górze nie dość, że jest wygodniejszy zwłaszcza przy coraz większych ekranach, to nie przeszkadza w odbiorze treści tak bardzo, jak pasek na dole. Jednak jako nowoczesna przeglądarka w smartfonie miał jedną, irytująca wadę, która sprawiała, że używanie go było często denerwujące.

Internet Explorer obsługę kart miał w menu. By dostać się do nich trzeba było dotknąć przycisku opcji, potem kart i dopiero wtedy można było przełączać się między nimi. Fani Windows Phone mówili, że to przecież nie przeszkadza, jednak przeszkadzało, zwłaszcza że dziś używa się sieci inaczej niż kiedyś i karty to podstawowe narzędzie zwiększające funkcjonalność internetu.

windows phone 8.1 karty ie

Internet Explorer w Windows Phone 8.1 na szczęście daje możliwość przełączania się między kartami z ekranu głównego. Oszczędza to niby tylko jedno kliknięcie, ale w rzeczywistości skłania do większej aktywności w przeglądarce i jest po prostu wygodne.

Takich usprawnień jest więcej. Tapeta na ekranie głównym, w tle kafelków, to tapeta. Wielokrotnie słyszałam, że w Windows Phone ma nie być tapet, bo to tworzy chaos. Windows Phone dostał klawiaturę, na której można pisać przeciągnięciami palca po literach. Gdy mówiłam, że przydałaby się taka, fani odpowiadali, że klawiatura w WP jest najlepsza i nie trzeba jej swype’a. Przekonywana byłam, że jedna kontrolka głośności do wszystkiego, która powoduje wyciszenie muzyki nawet w słuchawkach, gdy wycisza się powiadomienia, to najbardziej logiczne i wygodne rozwiązanie. Dziś Windows Phone dostał dwa osobne ustawienia głośności, jak w Androidzie.

windows phone 8.1 media volume

Uświadamia mi to i przypomina o kilku ważnych rzeczach.

Po pierwsze, bycie zaślepionym fanem jest słabe. Słabe było oburzenie fanów Apple na smartfony z dużymi ekranami, którzy mówili, że wszystko większe niż 3,5 cala jest zbyt duże, by używać jedną dłonią. Dziś z radością używają czterech cali iPhone’a i czekają na większe urządzenia.

Zbyt często bronimy swoich zakupów i identyfikacji z urządzeniem nie zwracając uwagi na potrzeby innych ludzi, nie potrafimy spojrzeć na funkcje szerzej i bardziej obiektywnie.

Po drugie pokazuje to, jak mocno w lesie był dotychczas Windows Phone pod względem zwykłej, codziennej funkcjonalności.

Po trzecie, i to chyba najsmutniejszy wniosek - zmiany w Windows Phone, moim zdaniem świetne, których oczekiwałam od lat, udowadniają, że Microsoft albo jest powolny, albo miał w nosie użytkowników, albo… chciał stworzyć system, z którym użytkownik wchodzi w interakcje w nowy, innowacyjny i maksymalnie prosty sposób. To tak jak z Windowsem 8 - to miało być coś wielkiego, nowoczesnego, innego i świeżego.

Nie wyszło. Pomysł Microsoftu albo nie wypalił, albo pojawił się zbyt wcześnie.

Okazuje się, że nie da się na razie przełamać przyzwyczajeń “starego” interfejsu - z paskiem powiadomień, z tapetami i dziesiątkami innych, może zagmatwanych, ale potrzebnych do masowego sukcesu szczegółów.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst