Tech

Wideoczaty bez wtyczki do przeglądarki? Microsoft ma lepszy pomysł od WebRTC

Po przeczytaniu tytułu znaczna część z Was jęknęła przed monitorem. Microsoft i otwarte standardy? To przecież nie może skończyć się dobrze. Tyle że pomysł rodem z Redmond - tak po prostu - zapowiada się lepiej.

Microsoft i standaryzacja to jakiś oksymoron. Zgadzam się w pełni z tą krytyką, zwłaszcza, że jest ona nadal aktualna. Co prawda gigant od dłuższego czasu pokornie współpracuje z World Wide Web Consortium (W3C) i widać olbrzymie postępy w Internet Explorerze, ale z drugiej strony mamy przypadek Office’a, który jest wręcz komiczny. Microsoft najpierw siłowo przeforsował swój OXML jako standard ISO, obok ODF, a następnie nie trzymał z nim zgodności w swoim pakiecie biurowym. Dopiero teraz, wraz z premierą Office’a 2013, to się nareszcie zmienia. Po co ten wstęp, nie do końca na temat? Chcę powstrzymać ewentualny przesadzony entuzjazm. Na standardy Microsoftu trzeba patrzyć nieufnie i podejrzliwie.

Ad meritum. Żyjemy w świecie, w którym granica między natywnymi a webowymi aplikacjami coraz bardziej się zaciera. Systemy operacyjne takie jak Ubuntu czy Windows 8 wręcz - po odpowiednim ich oznaczeniu - traktują aplikacje webowe jak natywne. Ma to też ciekawy efekt uboczny: coraz częściej zamiast przełączać się między przeglądarką a aplikacją, do szybkich i prostych zadań uruchamiamy owe aplikacje po prostu w nowej karcie przeglądarki. Nieraz zażarcie „kłócimy się” prywatnie z Ewą nad tym, co jest lepsze: webowe aplikacje czy natywne. W wielu przypadkach ów spór jest jednak bezsensowny właśnie z powyższych względów. Aplikacje webowe mają jednak wciąż wiele ograniczeń. Nie wszystkie zachowania są ustandaryzowane, a co za tym idzie, nie każda przeglądarka jest w stanie je poprawnie obsłużyć. Usługodawcy obchodzą ten problem wtyczkami. Czy to Spotkania na Google+, czy Skype na Facebooku, by poprawnie działały w przeglądarce trzeba zainstalować odpowiednią wtyczkę. W świecie iPada i mody na post-PC nie tędy droga.

CU-RTC-Web

Podałem komunikatory webowe jako przykład, bo właśnie to ów „tajemniczy” (chociaż, jakby się zastanowić, to pewnie większości z was znany) WebRTC ma uporządkować. To szkic open-source’owego standardu na bazie pomysłu firmy Google, który obecnie jest rozpatrywany przez W3C. Jest, delikatnie rzecz ujmując, mocno niegotowy. Idea jest jednak słuszna. WebRTC zakłada ustandaryzowanie komunikacji audiowizualnej tak, by przeglądarki radziły sobie z nią natywnie. Mimo, iż WebRTC jest w powijakach, to co jest już gotowe, jest obsługiwane przez Chrome’a, Firefoxa, Operę, Maxthona i system operacyjny Tizen. Problemów z WebRTC jest jednak sporo. I tak jak Microsoft pracuje nad implementacją WebRTC dla Skype, na wszelki wypadek, to już spory czas temu zaprezentował własny standard. Jego zdaniem, lepszy

Nazywa się on CU-RTC-Web (Customizable, Ubiquitous Real-Time Communication) i ma duże szanse przyciągnąć uwagę W3C oraz IETF (Internet Engineering Task Force), pomimo tego, że pojawił się on dość późno, w momencie w którym obie grupy zdecydowały się rozwijać rozwiązanie Google’a. Problem z WebRTC polega na wykorzystaniu techniki SDP (Session Description Protocol), która nie dość, że jest trudna do implementacji przez webdeweloperów, to jeszcze wciąż nie jest przystosowana do bycia zintegrowaną z przeglądarką. Ktoś może zaprotestować, że przecież sam wymieniłem przeglądarki, które próbują sobie z tym radzić. No dobrze, ale cały mechanizm jest w tak dużych powijakach, że nie jest możliwe, na przykład, nawiązanie połączenia między użytkownikiem Firefoxa i Chrome’a. CU-RTC-Web radzi sobie z tym problemem.

CU-RTC-Web nie jest jednak „łamiącą wiadomością”, Microsoft już ogłosił prace nad nim wiele miesięcy temu. Zgadza się, ale dziś opublikował (link w źródle na dole notki) oprogramowanie (w bardzo wczesnej wersji rozwojowej), które już działa. Co prawda przygotowane zostało tylko dla dwóch przeglądarek, konkretniej dla Internet Explorera 10 i Chrome’a dla OS X, ale to i tak dużo więcej, niż oferuje WebRTC.

Wygląda na to, że Microsoft oferuje narzędzie, które zapewnia większą interoperacyjność niż to od Google’a. To mocny argument dla W3C. Bez wątpienia WebRTC osiągnąłby z czasem ten poziom rozwoju, ale propozycja Microsoftu jest, tak po prostu, bardziej zaawansowana. A przynajmniej takie stwarza pozory. Niestety, Microsoft ma historię o której nie należy zapominać. Na chwilę obecną jednak tylko to uprzedzenie można wysunąć jako argument na obronę WebRTC. Decyzja należeć będzie wyłącznie do W3C.

Źródło: Microsoft

Maciek Gajewski jest dziennikarzem, współprowadzi dział aktualności na Chip.pl, gdzie również prowadzi swojego autorskiego bloga.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst