Kupowanie smartfona przypomina wyprawę do sklepu obuwniczego
Pamiętacie czasy, gdy zakup telefonu komórkowego był doniosłym wydarzeniem w życiu rodziny, przy którym można było poczuć atmosferę świąt, mimo tego, że kalendarz wskazywał, że mamy na przykład sierpień? No właśnie, o ile nie jest się geekiem, żyjącym tym, co się dzieje w świecie elektroniki użytkowej i nie czeka się w nocy na premierę nowego smartfona czy też nie jedzie po niego za granicę w dniu światowej premiery, to zakup nowego telefonu przypomina wizytę w sklepie obuwniczym i to niestety takim nie najlepszym, a raczej z dużymi brakami w asortymencie...
REKLAMA