Tech

Windows 8 już po jailbreaku

Inwestowanie swojego czasu w Windows 8 to okazanie zaufania firmie Microsoft. Windows jest najpopularniejszym systemem na świecie, ale jego najnowsza wersja wzbudza wiele kontrowersji. Mimo to, część deweloperów się skusiła, zwłaszcza, że warunki proponowane przez Microsoft są bardzo korzystne. Dziś mogli poczuć się… rozczarowani.

Windows Store to bardzo spóźniona, ale też bardzo pożądana odpowiedź na (Mac) App Store, Google Play czy Centrum Oprogramowania Ubuntu. To miejsce, z którego użytkownicy mogą w łatwy sposób pobierać i kupować sprawdzone aplikacje i gry. Dzięki centralnemu repozytorium, nie musimy szukać po Sieci plików instalacyjnych i przechodzić przez upierdliwe kreatory instalacji, martwić się o adware i tym podobne. Na dodatek, dzięki niemu, system może synchronizować pobrane / zakupione aplikacje, automatycznie je aktualizować i tak dalej.

Użytkownicy sprzętu Apple i systemów linuksowych uśmiechają się z pobłażaniem, bowiem ten mechanizm znany jest im od dawna. Microsoft o tym wie, dlatego postanowił zachęcić deweloperów bardzo atrakcyjnymi warunkami współpracy. Podział zysków między Microsoftem a deweloperem prezentuje się następująco: 70 procent dochodu trafia do wydawcy aplikacji, 30 procent do Microsoftu. Jeżeli dochód przekroczy 25 tysięcy dolarów, programista od tego momentu będzie otrzymywał 80 procent dochodów. Ma to motywować twórców gier i aplikacji do tworzenia lepszych produktów

Każda aplikacja, przed przyjęciem do Windows Store, jest kontrolowana pod kątem jakości i ewentualnej obecności złośliwego kodu. Procedury testowania są takie same dla wszystkich. Co więcej, deweloperzy mogą to zrobić sami, zanim testami zajmie się gigant z Redmond – udostępnione będą wszystkie narzędzia testujące stosowane przez Microsoft, by programista nie tracił czasu w oczekiwaniu na certyfikat, tylko po to, by się dowiedzieć, że coś jest do poprawy

Microsoft proponuje też własny system reklamowy i transakcyjny, jednak nie zabrania korzystać z rozwiązań konkurencji. W sklepie obecne są, podobnie jak u konkurencji, listy przebojów, najchętniej pobierane, promocje, i tak dalej. Oprócz tego, każda niedarmowa aplikacja umieszczona na Windows Store może być dostępna w bezpłatnej wersji (ograniczona czasowo, lub ograniczone funkcje, lub wersja z reklamami – do wyboru), bez konieczności umieszczania jej jako osobny produkt. Aplikacje są dostępne do indeksowania przez wyszukiwarki internetowe, są też spersonalizowane rekomendacje.

Wydawać by się mogło, że jest idealnie. I faktycznie, w miesiąc po premierze systemu na polskim Koncie Microsoft dostępnych jest już, w momencie pisania tej notki, 12 532 aplikacje. Użytkownicy ze Stanów Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii i innych „rozwiniętych multimedialnie” krajów mają ich do wyboru znacznie więcej. Atrakcyjna forma współpracy i gigantyczna baza użytkowników Windows, którzy prędzej czy później trafią pod skrzydła Ósemki (chyba że uciekną na Maka, ale to inna historia) przekonała deweloperów. Okazali oni zainteresowanie i zaufanie. Niestety, dziś poczuli się rozczarowani.

Jak się okazuje, już kilka dni po premierze Windows 8 dostępne było narzędzie „łamiące” zabezpieczenia Windows 8. Dopiero dziś zwrócił uwagę na to portal BetaNews, dostałem też o tym wiadomość od naszego Czytelnika TemporaryPL.

Na forum My Digital Life znaleźć można aplikację Wsservice_crk. Modyfikuje ona kilka plików systemowych, dzięki czemu bez wysiłku można zamieniać pobrane wersje demonstracyjne gier i aplikacji na pełne wersje za pomocą jednego kliknięcia. Wystarczy pobrać darmową wersję demo, klik klik, i już mamy za darmochę wersję pełną. Możliwe jest też instalowanie aplikacji bez pośrednictwa Windows Store.

Ów proceder ma jednak pewne ograniczenia. Płatna aplikacja, którą chcemy „spiracić”, musi mieć wersję demonstracyjną. Na dodatek po instalacji pirackiej usługi przestaje działać nadzór Windows Store nad aplikacjami, co w praktyce przekłada się na brak możliwości pobierania aktualizacji i poprawek. Że nie wspomnę o tym, że modyfikacja samych plików systemowych również jest ryzykowna: stawiamy na szali stabilność i bezpieczeństwo systemu i naszych danych.

Jailbreak dla Windows 8 był kwestią czasu. Dziwi jednak brak reakcji ze strony Microsoftu. Usterka znana jest od tygodni. Reakcja powinna być błyskawiczna. Nie dlatego, by łapać uciekający zysk z prowizji. Dlatego, że deweloperzy, jak już wspomniałem wcześniej, kuszeni przez Microsoft zaczęli eksperymentować. Tu nie chodzi o prowizję, tu chodzi o zainteresowanie programistów i ochronę ich zysku.

Spodziewam się, że problem zostanie rozwiązany do najbliższego „patch Tuesday”. Jeżeli nie, będę bardzo rozczarowany.

Maciek Gajewski jest dziennikarzem, współprowadzi dział aktualności na Chip.pl, gdzie również prowadzi swojego autorskiego bloga

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst