Tech

Najważniejsze w tygodniu: Czy Google podbije rynek nowymi tabletami i smartfonami Nexus?

Na początku tygodnia Google zaskoczył wszystkich i mimo odwołanej konferencji zaprezentował nowe urządzenia na swoim blogu - Nexusa 4, Nexusa 10 i odświeżonego Nexusa 7. Sytuacja jest o tyle ciekawsza, że nowe Nexusy są bardzo przystępne cenowo, zwłaszcza jak na stosunkowo mocne, nowe urządzenia. Co Google chce osiągnąć takim ruchem? Czy warto zastanowić się nad kupnem któregoś Nexusa? Jakie są ich największe wady, a zalety?

Mateusz Nowak: Google w końcu przekonał się do rynku tabletów z Androidem. W ostatnim czasie wydał deweloperom specjalne wytyczne dotyczące tego jak powinny wyglądać aplikacje mobilne przygotowane z myślą o większych ekranach niż te, które mamy w smartfonach. Po sukcesie i dobrym przyjęciu przez rynek tabletu Nexus 7, przyszła pora na jego kolejne wariacje. Doczekaliśmy się wersji 3G i zwiększonej pamięci wewnętrznej. W końcu będziemy mogli kupić wersję 32GB, co bez wątpienia ucieszy wymagających użytkowników.

Doczekaliśmy się również nowego większego Nexusa 10, potocznie nazywanego “brzydalem”. Urządzenie to ma nieziemski ekran o przekątnej 10” i rozdzielczości 2560×1600, co daje nam 299 pikselach na cal. Reszta specyfikacji technicznej też robi wrażenie, ale pewien niedosyt pozostawia brak gniazda kart pamięci.

Nie mam pojęcia dlaczego wszystkie Nexusy zostały wykastrowane i od pewnego czasu Google pozbawia je slotu na kartę micro SD. Do niedawna opcja ta była jednym z wielu atutów, które wyróżniały sprzęt z Androidem od konkurencji takiej jak Apple czy urządzenia z Windows Phone. Jak dla mnie zabieg ten jest niezrozumiały i będę go nadal krytykował przy każdej możliwej okazji.

Kolejnym problemem jest ujednolicenie interfejsu tabletowego z tym smartfonowym. Tak jak przy Nexusie 7 nie przeszkadzał mi czysty Android 4 tak w przypadku 10-calowego tabletu jest on jednym wielkim nieporozumieniem. Dolny pasek, na którym są centralnie umieszczone trzy dotykowe przyciski wygląda komicznie. Gdzie sens, a gdzie logika ja się pytam? Google shame on you!

Maciej Gajewski: Ruch Google jest odważny i podobno dość niebezpieczny. Niektórzy twierdzą, że wręcz szkodliwy. Tyle że szkodliwość odnosi się do podmiotów, które mnie zupełnie nie obchodzą. Już tłumaczę o co mi chodzi.

Odważny i niebezpieczny nie dla samego Google’a, ale dla jego partnerów. Oto bowiem pojawiają się produkty, które same w sobie są niesamowicie tanie. Tak tanie, że z ich sprzedaży nie ma bezpośredniego zarobku, lub marża jest minimalna. To oznacza duży problem dla partnerów Wielkiego G. Oznacza to, że by móc konkurować z Nexusem, muszą włożyć nie tylko więcej pracy w swoje produkty, ale również w ich marketing. Google może być spokojny, to nie jest firma, która żyje z licencji za oprogramowanie czy sprzedaży sprzętu. HTC, LG a nawet Samsung z tego żyją. Google nie. On zajmuje się sprzedażą danych na temat swoich użytkowników. Im więcej osób korzysta z usług Google, tym więcej danych, tym większy zarobek.

To oczywiście rodzi pewne pytania. Co z partnerami? Czy to nie zepsuje rynku? Jak oni będą musieli szukać zarobków, jeżeli dalej chcą kontynuować produkcję urządzeń z Androidem? To ciekawe zagadnienie do analizy z punktu widzenia dziennikarza, blogera czy analityka. Ale tym razem napiszę z perspektywy klienta: a guzik mnie to obchodzi! Dostaję bardzo przyzwoity produkt za względnie psie pieniądze. To tylko i wyłącznie dobra wiadomość. To nie jest moje zmartwienie jak zarobić będzie musiał Samsung. Mam w nosie pomysł na androidowy model biznesowy HTC. Dopóki jest wolny rynek, dopóty nie ma monopolu. Firmy kreatywne przetrwają lub zostaną zastąpione nowymi. Firmy bez pomysłu upadną. I bardzo dobrze!

Moi stali Czytelnicy wiedzą, że zapłacę większą ilość pieniędzy komu innemu. Czemu? Bo wysoko cenię sobie swoje dane. I nie, to nie jest tak, że je chronię za wszelką cenę przed Wielkimi i Złymi Korporacjami. To nie tak. Nexusy są tańsze, a różnicę w cenie płacę danymi. Fair deal. Natomiast Nexusy, w mojej ocenie, wcale nie są lepsze od iPhone’ów czy Windows Phone’ów. Subiektywnie, wolę wręcz produkty Apple’a i partnerów Microsoftu, ale obiektywnie, to podobna liga, tylko target nieco inny. Czy moje dane są warte tyle, ile różnica w cenie? Nie. Ale to jeszcze o niczym nie świadczy. Natomiast czy Android oferuje mi dużo więcej, w zamian za te dane? I to już jest kluczowe pytanie. Ja cenię sobie informacje na mój temat wyżej, niż owe korzyści.

Pamiętaj jednak, drogi Czytelniku, że ja mam zapewne inne niż twoje wymagania wobec smartfonów. Znam dziesiątki osób, dla których Android jest niezastąpiony. A te osoby tylko i wyłącznie skorzystają na tym ruchu Google’a. Będzie dobrze, będzie tanio. A może i konkurencyjne ekosystemy zaczną być bardziej dostępne finansowo. Mam nadzieję, że ceny Nexusów będą inspiracją nie tylko dla producentów smartfonów z Biedronki. Mam nadzieję, że Nokia, Samsung i HTC pójdą za ciosem. Jestem zbyt naiwny? Być może. Ale i tak trzymam kciuki.

Mateusz Nowak: Masz rację Maćku. Google wchodzi ze swoimi tanimi brudnymi buciorami na dywaniki Samsunga, HTC oraz innych producentów. Ale podobny ruch wykonał ostatnio Microsoft i bodajże jedynym producentem, który przedstawił swoje obawy był Acer.

Uważam że my - użytkownicy mobilnych urządzeń - powinniśmy być zadowoleni z tego faktu, że Google stosuje agresywną politykę cenową. W końcu to my wyjdziemy na tym najlepiej. Dobre produkty w niskich cenach i do tego aktualizowane w pierwszej kolejności? Czemu nie!

Maciej Gajewski: Microsoft Surface nie atakuje partnerów w takim stopniu, jak Nexusy. Z punktu widzenia oprogramowania, nie jest traktowany priorytetowo, dzięki spójności ekosystemu. Jest droższy od sporej części produktów partnerów Microsoftu. A na dodatek dostępny raptem w kilku krajach. Partnerzy w oczywisty sposób mogą (w ich mniemaniu) lepiej i taniej. W przypadku Nexusa również, aczkolwiek jest to trudniejsze.

Mateusz Nowak: Nie obawiałbym się tego, że Samsung i HTC będą mieli teraz problemy z nawiązaniem kontaktu z produktami z serii Nexus. Trzeba zwrócić uwagę na to, że Nexusy nigdy nie były najlepszymi smartfonami dostępnymi na rynku. Wychodzą one za rzadko, dlatego cały czas będzie miejsce dla mocarnych HTC One, Samsungów Galaxy S, czy bezkonkurencyjnych w swojej kategorii Galaxy Note'ów.

Maciej Gajewski: Polemizowałbym. Nexus S zamienił się w Galaxy S, najchętniej kupowany smartfon na rynku, mając wspaniałe parametry sprzętowe. Galaxy Nexus to z kolei produkt, który przez długi czas praktycznie jako jedyny oferował Holo Experience. Sprzętowo były może nienajlepsze, ale na czele stawki. Natomiast faktycznie sprzedawały się mizernie. Z dwóch powodów: cena i świadomy brak marketingu. Teraz usunęliśmy cenę, zamieniając ją z przeszkody w zachętę. Reklamy wciąż brak, ale już to wystarczyło, by Nexus 7 sprzedawał się wybornie.

Mateusz Nowak: To fakt, agresywną polityką cenową mogą zdziałać wiele. Ale czy nie będzie nam brakowało miejsca w Nexusie od LG? Obecnie mam Samsunga Galaxy S II 16GB, w którym jest karta 32GB. Do niedawna używałem karty 16GB ale najzwyczajniej w świecie przestała mi wystarczać.

Możliwe, że niebawem LG pokaże bliźniaczy do Nexusa model, który będzie markowało już tylko własnym logo. Jeżeli dorzucą większą pamięć i zewnętrzne karty, może okazać się, że stworzą mocarne urządzenie, które będzie tanie, jak wszystko od LG.

Ewa Lalik: Wczoraj wpadł kompletnie nietechnologiczny kuzyn ze swoją nietechnologiczną żoną. Padło stwierdzenie "kupujemy sobie tego tableta, jak on, Nexus 7? Słyszeliśmy że dobry, no i tani!". Na info, że Nexusy 4 to koszt 300-350 euro "oooo, to też jak będziemy w grudniu w Niemczech kupimy! te wszystkie inne nowe telefony takie drogie". Mówiąc krótko, padłam. Nie wiem, jakim cudem wyniuchali Nexusa 7, ale wybrali. To działa - połączenie tanich na wejściu urządzeń z rozpoznawalną marką działa w jakimś stopniu, ciekawe tylko, na ile.

Mateusz Nowak: Przypomniało mi się jeszcze jedno. Pamiętacie pierwszego Nexusa i jakie było jego zadanie? Ruch ten miał zachęcić innych producentów do tworzenia mocnych urządzeń, które będą mogły nawiązać kontakt wzrokowy z iPhonem. Po kilku kolejnych Nexusach przyszła pora na ostrą rywalizację cenową.

Teraz rzućmy okiem na Microsoft. Stworzył Surface, aby pokazać innym producentom sprzętu z Windowsem 8/RT jak powinny wyglądać nowe tablety. Sytuacja zaczyna się powtarzać? :)

Ewa Lalik: Nie! Pierwszy Nexus miał być w zamyśle smartfonem sprzedawanym przez samego Google'a, subsydiowanym i niezależnym od amerykańskich, lekko krwiożerczych operatorów. Już lata temu Google miał wizję, jednak pod naciskami opów się poddał. To potem doprowadziło do głupich sytuacji, jak np. Galaxy Nexus LTE, który otrzymuje aktualizacje kilka miesięcy później i tym podobne. Jednak Google nie zrezygnował z wizji - myślicie, że dlaczego nie ma Nexusa 4 LTE? Bo operatorzy w Stanach działają w taki sposób, że mają kontrolę nad urządzeniami LTE. Google wolał zrobić krok w tył i uniezależnić się od opów, wprowadzić własną siatkę dystrybucji odblokowanych telefonów i w ten sposób powalczyć o czyste, androidowe "experience". Jednak musiał zaoferować niską cenę, bo za 600 dolarów nikt nie kupiłby googlofona. I Google to zrobił. Tu jest większy plan.

Ba, wiecie, że przy pierwszym Nexusie Google już roztaczał wizję taką, że klienci do wyboru będą mieli wiele telefonów w ramach Nexusów, a dopiero po wybraniu na stronie jeśli chcą, będą wybierali operatora, u którego chcą kupić telefon. No, ale wtedy przecież wszystkie zalety i wady kruczków i ofert u opów byłyby za bardzo widoczne, dlatego ci przeszkadzają, jak mogą.

Piotr Grabiec: Linia Nexus jest dla Google tym, czym dla Apple jest właśnie iPhone, iPad i iPad Mini. Microsoft ma swój Surface, ale brakuje mu własnego telefonu.

Nexus to właśnie sprzęt prosto od producenta oprogramowania, który zawsze będzie miał aktualną wersje systemu i pełne wsparcie. To już nie jest Nexus One, który miał być telefonem dla developerów aplikacji, Nexus to już jest produkt który ma być konkurencyjny. Nie wierzę jednak, że Nexus 4 od LG nawiąże równorzędną walkę z Samsungiem czy HTC. Brakuje jednego: wspomnianej przez Ewę współpracy z operatorami, a bez niej nie można liczyć na sukces wizerunkowy i sprzedażowy. Cena na wolnym rynku nie będzie w żaden sposób interesująca dla klientów przedłużających abonament

Doskonale rozumiem za to usunięcie kart pamięci. Użytkownik nie może się zastanawiać, gdzie zapisze się zrobione przez niego zdjęcie. Czy to będzie pamięć wewnętrzna, czy karta pamięci. Użytkownik nie może się przejmować tym, że pamięć telefonu mu się kończy i ręcznie przenosić aplikacje na kartę. To bez sensu. Inna sprawa, że wszyscy producenci robią nas w jajo licząc sobie po 50 albo 100 dolarów więcej za urządzenia z większa ilością gigabajtów za dane.

Ewa Lalik: Piotrek mam 16 gigabajtów w Galaxy Nexusie i od jakiegoś czasu muszę zajmować się co jakiś czas czyszczeniem pamięci, choćby na zdjęcia. To nie jest fajne. Już wolałabym się pomęczyć z kartą.

Dawid Kosiński: Ja stwierdzam, że gdyby Nexus 7 miał możliwość włożenia karty microSD i działające MHL, byłby najlepszym urządzeniem ever. Używałbym go zamiast typowego kompa, serio. Jest tam AutoCad i Google Docs, więcej nie chcę.

Mateusz Nowak: Ja również wolałem zabawę z kartą. Swoją drogą z kartami bawimy się od lat. Jeszcze za czasów Nokii N70 i E51 przekładałem karty zgrywałem zdjęcia itd. Jeżeli teraz moje 48GB ma zastąpić 8GB + 5GB w chmurze to odbieram taki ruch jako jawne wymuszenie na mnie dokupienia dodatkowych gigabajtów w Google Drive.

Dawid Kosiński: Ja nie narzekam, bo 32GB mi starczą w tabelcie. A ze smartfona zrezygnowałem z chwilą, w której dowiedziałem się o Nexusie 7 3G.

Ewa Lalik: Gigabajty gigabajtami - skalowane zdjęcia z Picasy się na przykład nie wliczają (mam ich ponad 7 gigabajtów). Właśnie, kocham to, że robię focię moim GNexem, a ona pojawia się za chwilę w galerii Nexusa 7. Ale to offtop:)

Piotr Grabiec: Mi też nie przeszkadzały karty pamięci, ale nie wyobrażam sobie tłumaczyć mojej mamie albo siostrze, jak ma używać menedżera plików i aplikacji i dbać o miejsce w pamięci wewnętrznej i na karcie. Idealnym rozwiązaniem byłby Nexus 4 w wersji 64 GB. HTC One X+ już w takiej właśnie występuje (i żadnej innej) więc problem braku wyjścia na karty pamięci jest rozwiązany. Tą drogą powinni iść producenci. Dodatkowe gigabajty to nie są olbrzymie koszta podzespołów, to Apple nam próbuje wmówić że różnica między wersją 16 a 32 GB iGadżetu jest warta kilku stów. Nie mam nic przeciwko rezygnacji z SD pod warunkiem, że producenci dadzą większą pamięć wewnętrzną w cenie dodatkowej karty.

Dawid Kosiński: No ani technologicznie nie kosztuje to dużo. Technicznie też nie. Są to grosze. Jakby chcieli, to każdy smartfon miałby 32GB.

Paweł Okopień: Mnie bardzo ciekawi czy i kiedy Samsung odwróci się od Google - na razie Nexus 4 powstał przy współpracy z LG, ale za to Nexus 10 już przy udziale Samsunga. Na razie smartfony Google nie są zagrożeniem dla konkurencji, ale po sukcesie Nexusa 7 istnieje spora szansa, że tym razem smartfon z czystym Androidem stanie się sukcesem. Czego bardzo mu życzę, bo tylko taka wersja tego systemu ma sens. Warto jednak pamiętać, że tablety są sprzedawane w trochę inny sposób niż smartfony. Mimo, że oferty operatorów nie są atrakcyjne to wciąż odgrywają dużą rolę w popularyzacji konkretnych modeli.

Piotr Grabiec: Jeśli chodzi o gigabajty i ceny sprzętu w najniższej konfiguracji bardzo fajnie opisał to Marco Arment na swoim blogu. Porównał on ceny Surface i iPad i wyjaśnił swoją teorię na temat olbrzymiej ceny tych dodatkowych gigabajtów.

Dawid Kosiński: Wszyscy tutaj rozprawiają o tym, co Google może osiągnąć prezentując nowe Nexusy. Ja wypowiem się trochę nie na temat. Mianowicie powiem, że Google nakłonił mnie do… rezygnacji ze smartfona. Tak, Nexus 4 to bardzo dobry i tani smartfon, jednak ja nigdy nie byłem zwolennikiem tej kategorii urządzeń. Mówię to jako osoba, która przez ostatnie 15 miesięcy przetestowała ponad 70 sprzętów mobilnych. W smartfonach piękne jest to, że są miniaturowymi i funkcjonalnymi komputerami, które się mieszczą w każdej kieszeni. Niestety ich ogromną wadą jest wyjątkowo krótki czas pracy na akumulatorze. Oznacza to, że jeśli zapomnę się i zbyt długo będę oglądał film lub grał, stracę możliwość komunikowania się w najbardziej prymitywny, ale jednocześnie najczęściej używany sposób – za pomocą połączeń głosowych. A na to nie mogę sobie pozwolić z powodu wykonywanej przeze mnie pracy dziennikarza. Choć sam dzwonię mało, to odbieram kilkadziesiąt połączeń dziennie. Nie mogę pozwolić sobie na przestoje w komunikacji.

Czytelnicy, którzy regularnie mnie czytają wiedzą, że moją manią jest minimalizm. Marzy mi się jedno urządzenie zastępujące komputer, smartfon, tablet, konsolę do gier i odtwarzacz multimedialny, oczywiście przy wykorzystaniu odpowiednich stacji dokujących. Czymś takim mógłby być smartfon, gdyby miał właśnie pojemny akumulator. Niestety nawet Motorola RAZR MAXX nie spełniła moich wymagań, bo działała na akumulatorze maksymalnie dwa, trzy dni. Mi marzy się przynajmniej tydzień pracy urządzenia. Oznacza, że muszę zrezygnować z funkcji multimedialnych i wybrać klasyczny telefon, na przykład Samsunga Solid E2370.

Jednak czy na pewno muszę rezygnować z funkcji multimedialnych? Otóż nie. Jako że korzystam z nich rzadziej niż z połączeń głosowych, urządzenie obsługujące te funkcje nie muszą znajdować się cały czas w mojej kieszeni. Wystarczy że będzie w torbie lub plecaku. Jest jednak jeden warunek – sprzęt ten musi obsługiwać łączność 3G. Chodzi tu o wbudowany modem, a nie możliwość podłączenia go. Nie chcę mieć zbyt wielu urządzeń. Odpada też tethering połączenia, gdyż wymaga on znalezienia droższego i mniej wytrzymałego telefonu. Nexus 7 w wersji 32GB rozwiązał wszystkie te problemy. Jest mały, wydajny, tani i spełnia wszystkie moje wymagania. Dlatego Google wydając takie urządzenia powinno zastanowić się nie tylko nad tym, czy wydając swoje urządzenia nie zaszkodzi producentom urządzeń z Androidem, ale też nad tym, czy klienci na pewno potrzebują dużego smartfona i małego tabletu. Ja powiem szczerze, że gdyby nie Nexus 7, zakupiłbym Nexusa 4. Dwóch urządzeń tak podobnych do siebie nie potrzebuję.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst