Tech

Przeglądarki - Maurowie. Windows 8 - rekonkwista

Trudno było oprzeć się wrażeniu, że wraz z popularyzacją internetu na popularności zyskiwały również jego przeglądarki, wciąż jednak będące narzędziem. Potem jednak nastała era Facebooka, Twittera, Gmaila, wreszcie chmury i wirtualnych aplikacji. W tym tempie system operacyjny powoli stawał się nawet jeśli nie zbędny, to dla wielu użytkowników obojętny. 

Jak zawsze przypominam, że wszystko co zaraz przeczytacie to zbiór pewnych tendencji, od których przewidzieć można zapewne wielkie grono wyjątków łącznie z przygodami Waszego szwagra. Pamiętam o tym.

Tym niemniej w tym tempie przenoszenia centrum dowodzenia z pulpitu do Chrome czy Firefoxa, w przeciągu trzech najbliższych lat system operacyjny dla sporej grupy użytkowników biurowych mógłby stać się nawet jeśli nie zbędny, to obojętny. Osobiście uświadomiłem to sobie dopiero w chwili, gdy producenci uruchomili opcję logowania się na swoje konta w przeglądarkach. To zaś sprawiło, że mając pod ręką ten czy inny program do przemierzania sieci, niezależnie od komputera, ba - także na telefonie i tablecie, miałem pod ręką w zasadzie wszystko, co było mi potrzebne do swobodnej pracy w internecie w ramach moich własnych zastosowań. Oglądanie filmów, słuchanie muzyki, edycja dokumentów, kontakty ze znajomymi, praca dla Spider's Web i innych serwisów? Wszystko to w ramach przeglądarki.

Microsoft jednak nie jest taki głupi, na jakiego niektórzy mogliby go malować, a Steve Ballmer podjął chyba pierwsze w oczywisty sposób dobre kroki odkąd objął władzę w największego niegdyś firmie komputerowego przemysłu na świecie. Windows 8 uderza na kilka różnych rynków równocześnie, robi to w głośny sposób, ściąga rozwiązania konkurencji, ale przede wszystkim - myśli perspektywicznie. Bo Windows 8 to nie tylko tzw. Metro UI. To prawdziwa antyprzeglądarkowa rekonkwista?

Co dziś powstrzymuje ludzi przed przesiadaniem się na systemy operacyjne konkurencji? Przywiązanie, siła marki, kompatybilność z programami zwłaszcza. Ale jeśli każdy system operacyjny bez problemu obsługuje przeglądarkę internetową, to taki problem przestaje być istotny.

O tym jak wiele zmieni mocny Windows na rynku telefonów i tabletów, wielokrotnie wspominali już moi koledzy i koleżanka. To będzie prawdziwa rywalizacja trzech wielkich koncernów, choć tam Microsoft jest na razie nawet jeśli nie outsiderem, to tylko beniaminkiem (przepraszam za kolejne futbolowe porównania: beniaminek = drużyna, która dopiero awansowała do jakiejś ligi).

Na komputerach Microsoft wciąż jest liderem i pewnie dłuuuugo jeszcze będzie, zagrożeniem jest raczej kurczący się rynek, choć zupełnie nie zgadzam się z wizjami forsowanymi przez część redakcji, że PC niedługo odejdzie do lamusa. Dlatego warto o niego walczyć, a Windows 8 stanowi wspaniały wstęp do odzyskania serc komputerowców. A nawet jeśli nie serc - ponownego, częściowego uzależnienia od swoich usług.

Metro (które ma wprawdzie nową nazwę, ale wiecie jak jest) to nie tylko interfejs zrobiony pod tablety. To przede wszystkim ogromne narzędzie, kombajn, zarządzający mobilnymi aplikacjami. Jak na razie dość wybiórczo, ale jak żadne inne narzędzie już teraz integruje naszą pocztę, Facebooka, RSS czy Twittera z systemem operacyjnym. Choć warto napomnieć, że wszystkiemu do doskonałości jeszcze trochę brakuje. W dalszej kolejności pojawią się zapewne wirtualne pakiety biurowe czy nawet działające w chmurze programy graficzne. To wszystko jednak kwestia czasu.

Microsoft wręcz wpycha Windowsa 8 nowym konsumentom w okazyjnej jak nigdy cenie. Także dlatego, że zmienia się model zarabiania na systemie. Wszystko za sprawą usługi Sklep funkcjonującej w sporej części na bazie AppStore czy Google Play. To zupełnie nowy Windows z zupełnie nową erą Microsoftu.

Przez kilka ostatnich lat Microsoft, lider, cały czas uciekał. Teraz w końcu przeszedł do kontrataku.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst