Tech

Za 5 do 10 lat smartfon zastąpi ci samochód - wizja jak najbardziej realna

Lubię takie śmiałe wizje. Coś co dziś wydaje się wręcz absurdalne, w całkiem niedługim czasie wydaje się być wręcz oczywiste. – Za 5 do 10 lat smartfon zastąpi ci samochód – wypalił jeden z partnerów Google Ventures, Joe Kraus, czym trafił na nagłówki mediów internetowych kochających infortainment.

Nie chodzi nawet o projekt samo-jeżdżących samochodów Google’a, albo przynajmniej nie tylko o nie. Według Krausa, bardziej chodzi o zmianę w zachowaniu człowieka. Zamiast polegać na samochodach, które przemieszczają człowieka z punktu A do punktu B już niedługo po prostu powiemy swojemu smartfonowi gdzie aktualnie jesteśmy i gdzie chcemy się znaleźć. Smartfon załatwi resztę – sprowadzi najbliższy samochód dostępny z iście mobilnej miejskiej wypożyczalni na wzór dzisiejszych wypożyczalni rowerów (odbierz tu i zostaw tam), zapłaci za niego i za pomocą stosownej aplikacji zawiedzie do celu. Oczywiście smartfon, który wcale nie wygląda tak, jak dziś.

Brzmi niedorzecznie?

Jeśli tak, to czy 5 lat przed iPhone’em, ktoś w ogóle wyobrażał sobie, że telefon to główne urządzenie komputerowe człowieka, a nie skrzynka stojąca w domu, czy w biurze? Czy zaledwie 5 lat po premierze pierwszego iPhone’a, który przyniósł najbardziej intymny sposób komunikacji z urządzeniem elektronicznym, czyli za pomocą dotyku, dziwi nas to, że zaczynamy do niego mówić, a on wykonuje nasze polecenia? I czy ktoś z technologicznych geeków wątpi dziś w to, że za 5 lat urządzenia komputerowe będą stanowiły element naszej garderoby bądź też nawet naszego ciała? Dlaczego więc nie mają za nas prowadzić samochodów?

Największe przełomy technologiczne na przestrzeni ostatnich czterdziestu latach rozwoju związane są z nowymi technikami obcowania z urządzeniami komputerowymi. Zanim Steve Jobs zobaczył prototyp interfejsu graficznego Xeroxa i myszki, za pomocą której sterowało się kursorem na ekranie, świat, a z w zasadzie garstka osób, znał jedynie język programistycznych komend. Gdy zobaczył i przeniósł do siebie, to powstał pierwszy komputer osobisty z prawdziwego zdarzenia. Świat nie tylko oszalał na punkcie komputerów PC, ale zmienił się całkowicie.

Gdy iPhone jako pierwszy smartfon z ekranem dotykowym zaintrygował klientów, Nokia i inni ówcześni liderzy ochrzcili go niewypałem – w końcu sami testowali i badali dotyk na konsumentach i wychodziło na to, że ludzie go nie chcą. W 2007 r. Apple ponownie zmienił bieg historii urządzeń komputerowych. To dzięki sukcesowi iPhone’a w 2013 r., rynek zaleją hybrydowe komputery z Windowsem 8 na pokładzie – zdejmowany ekran będzie dotykowym tabletem. Dotykiem obsługujemy dziś lodówki, pralki i kuchenki mikrofalowe Samsunga (najczęściej z poziomu aplikacji na smartfonie), powstają inteligentne domy zarządzane dotykowym ekranem tabletów.

Kolejna rewolucja w kontroli urządzeń komputerowych przyjdzie szybciej. W zasadzie już ją czujemy, choć jeszcze do perfekcyjnego jej wdrożenia daleko. Głos i gesty – nie trzeba być wytrawnym znawcą technologii, by przewidywać, że w niedalekiej przyszłości to właśnie za pomocą tych dwóch sposobów, w połączeniu z technologią poszerzonej rzeczywistości i internetowej chmury będziemy zarządzać urządzeniami komputerowymi. To już się zresztą dzieje – mamy Siri Apple’a, mamy Kinecta Microsoftu, mamy telewizory Samsunga obsługiwane gestem. Nie wszystko działa jeszcze perfekcyjnie, nie wszystko jest na odpowiednim poziomie synchronizacji i współpracy z innymi urządzeniami i usługami, ale kierunek zmian jest wyraźnie czytelny.

Nie brakuje zresztą opinii, że iPhone 5 wygląda w zasadzie tak samo jak iPhone 4 i iPhone 4S, bo to… ostatni taki iPhone jakiego znamy dziś. Przyszły będzie już bardziej zintegrowany z naszym ubiorem i ciałem, i bardziej niż smartfonem będzie towarzyszem i asystentem, z którym kontaktować się będziemy jak z ludźmi. Dzięki nowej rewolucji związanej z obsługą urządzeń komputerowych w kierunku głosu i gestu w połączeniu z poszerzoną rzeczywistości powoli eliminowana będzie konieczność posiadania hardware’u w postaci kilkucalowego ekranu dotykowego. To informacje – zarówno te ze świata realnego, jak i nakładki cyfrowej na niego oraz dane w internetowej chmurze będą podstawą funkcjonowania urządzenia komputerowego. Hardware’em będzie mogło być wszystko – mały kawałek szkła zawieszonego przed okiem (okulary Google’a), naklejany tatuaż na rękę (projekt Nokii), czy mała słuchawka w uchu szepcząca informacje.

Eliminacja hardware’u urządzeń mobilnych jakie znamy dziś na trwałe z kolei zmieni sposób, w jaki kontrolujemy urządzenie komputerowe właśnie w kierunku głosu. Człowiek najczęściej do komunikacji używa języka i to języka w ujęciu werbalnym, głosowym. Sprawy załatwiamy głosem – informujemy innych co sądzimy, mówimy co chcemy zrobić i czego od innych oczekujemy. Nie rysujemy tego, nie dotykamy i coraz rzadziej piszemy – po prostu komunikujemy za pomocą audio wzmacnianym gestami, który z kolei okraszają nas przekaz emocjami. Dlaczego nie mielibyśmy więc w taki sam sposób ‚obsługiwać’ komputery, które kiedyś nazywaliśmy komputerem PC, a dziś nazywamy smartfonami?

Mając to na uwadze zastanówmy się na ile wizja Joe Krausa jest niedorzeczna.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst