Tech

38 ekranów, tajemnicze przyciski - grzechy Androida

Dostałam dzisiaj do testów Huawei’a Ascend P1. O telefonie innym razem, jednak wywołał on we mnie dziwne rekcje. Tzn. nie sam telefon, bo ten sprawia świetne pierwsze wrażenie, a raczej nakłada Emotion UI i to, że ma ona pulpity, ekrany, czy jak to nazwać. Przyznaję, że dłuższy czas z Galaxy Nexusem sprawił, że trochę odzwyczaiłam się od nakładek i tego typu rozwiązań. I bardzo dobrze, bo czysty Android pokazuje, czego nie powinni robić producenci i jakie były onegdaj grzechy Androida, za które został niedoceniony i znienawidzony.

Ascend P1 działa pod kontrolą Androida 4.0.3, a jednak Huawei postanowił cofnąć się w przeszłość. Zamiast trzech ekranowych klawiszy Ice Cream Sandiwich dostajemy kolejno klawisz menu, home i wstecz. Menu! Ten klawisz, z którego zrezygnowało Google, bo był nielogiczny i sprawiał, że użytkownicy nie potrafili dotrzeć do wielu funkcji i odnaleźć się w aplikacjach. Dlatego właśnie Google zrezygnował z tego przycisku na rzecz rozwijanego “dropdown menu” w nowych i dostosowanych do Androida 4+ aplikacjach, i dostosował stare poprzez dodanie przycisku menu na dole koło klawiszy funkcyjnych. Jednak czasem producenci wciąż umieszczają ten bezsensowny przycisk, często rezygnując ze świetnego klawisza do przełączania między aplikacjami. To złe, bo opcje stają się niewidoczne, klawisz menu nie jest dobre opisany, a przełączanie między aplikacjami (przez dłuższe przytrzymanie home) też staje się nagle gdzieś ukryte i mniej wygodne. I, co najgorsze, cały system traci na funkcjonalności…

A pulpity? W czasach Androida 1.6 czy 2.1 to właśnie tym wyróżniano Androida i przedstawiano jako lepszego od iOS. Personalizowane pulpity, możliwość dodawania widżetów… Tylko, że w końcu posunięto się do dziwnego miejsca, w którym lista ekranów pokazywała się po rozciągnięciu ekranu dwoma palcami. Oj, ileż razy nieobyte ze smartfonami osoby prosiły mnie o pomoc, bo “czasem pojawia mi się takie coś i nie wiem o co chodzi”. A to pojawiały się miniatury edycji pulpitów… Niestety, takie rozciągnięcie ekranu często zbyt łatwo wykonać przez przypadek. Poza tym ilu użytkownikom są tak naprawdę potrzebne te opcje wyciągnięte na wierzch? Po co eksponować tak opcje personalizacji, czy po to, żebyśmy codziennie zmieniali zestaw widżetów na 7 ekranach?

Z pozoru takie sprawy mogą wydawać się szczegółami, jednak odgrywają bardzo ważną rolę przy pierwszym kontakcie ze smartfonem. Prostota, a jednocześnie pozostawienie dużych możliwości – o tym zdają się zapominać producenci, tworząc nakładki, które chcą dawać wszystko od razu, milion funkcji za jednym dotknięciem! To nie działa. Niestety. Ciekawe, kiedy w końcu wyjdzie to z mody.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst