REKLAMA
  1. SPIDER'S WEB
  2. Tech

iOS4 debiutuje dziś. Na dziś to nieco przereklamowana aktualizacja

REKLAMA
REKLAMA

Przez ostatnich dni kilka miałem okazję testować wersję golden master najnowszej wersji systemu operacyjnego iPhone’a – iOS4. Na dzisiaj Apple zapowiedział globalną premierę iOS4, więc warto klikać co jakiś czas w uaktualnienia w panelu iPhone w iTunes. Ogólna refleksja na temat szumnie ogłaszanego przez Apple’a nowego oprogramowania jest taka, że? to nieco przereklamowana sprawa.

Trzeba powiedzieć to jasno – w dzień debiutu iOS4 to dużo słabsza aktualizacja oprogramowania iPhone’a niż iPhone OS 2.0 i 3.0 w dniach swoich premier. Przypomnijmy, że 2.0 przynosił przede wszystkim AppStore, a 3.0 kopiuj/wytnij/wklej. Obie aktualizacje przynosiły od razu sporo dobrego. iOS4 przynosi przede wszystkim wielozadaniowość, ale zapomnieć należy o tym, że dzisiaj po aktualizacji cokolwiek zmieni się w sposobie użytkowania iPhone’a. Nie ma po prostu aplikacji, które wykorzystywałyby multitasking w zadowalający sposób.

Ale po kolei. Dzięki wielozadaniowości można teraz uruchamiać aplikacje i błyskawicznie przełączać się między nimi, nie spowalniając działania programu na pierwszym planie i nie obciążając niepotrzebnie baterii – głosi slogan Apple’a, a Steve Jobs zdążył już ogłosić wszem i wobec, że to najlepszy sposób implementacji wielozadaniowości w smartfonie. Aby jednak zweryfikować słowa Apple’a należy poczekać kilka miesięcy do czasu pojawienia się aplikacji działających w tle. Na dzisiaj bowiem multitasking w iPhone to? taki dodatkowy pulpit z często odwiedzanymi aplikacjami. Co więcej, to dość denerwujący dodatkowy pulpit, bo nagle ni stąd ni zowąd mamy tam wszystkie aplikacje, które włączyliśmy choćby na sekund kilka. Po chwili, aby dotrzeć do szukanej aplikacji trzeba się nieźle namachać palcem. Wcale nie przyspiesza to procesu w stosunku do tego, jakbyśmy wyłączyli aplikację i przeszli do odpowiedniego pulpitu, aby włączyć kolejną.

Aplikacje, które aktualnie rezydują na pulpicie iPhone’a nie działają w tle.., no bo działanie w tle rozumiem jako aktualizowanie treści nawet wtedy, kiedy dana aplikacja nie jest wyciągnięta na plan pierwszy. Na przykład Analytics nie tylko nie aktualizuje danych po ponownym wyciągnięciu aplikacji na pierwszy plan, ale po prostu włącza aplikację ponownie. Co więcej, nawet fabryczna w końcu przeglądarka Safari nie aktualizuje danych w tle i po powrocie ciągle tkwi w tym samym momencie, w którym została opuszczona (sprawdzałem na webowej wtyczce do Spider’s Web, która zbiera aktualny ruch na blogu). To dwa przykłady, które są tożsame dla wszystkich bez wyjątku aplikacji (nawet tych, które niby były już zaktualizowane do wersji działającej pod iOS4: Evernote i Dropbox – po wybraniu z panelu wielozadoniowości po prostu otwierają się na nowo)?, więc na dzień premiery iOS4 wielozadaniowość to jedynie przełączanie programów pomiędzy sobą. Czy szybsze? Trudno powiedzieć, gdyż w niektórych przypadkach – jak wspomniano powyżej – trzeba nawet więcej ruchów palcem wykonać, aby przejść do szukanej przez nas aplikacji niż poprzednio w oprogramowaniu 3.0 i wzwyż.

Druga najważniejsza nowa funkcjonalność to foldery, czyli możliwość grupowania programów w jednym miejscu za pomocą przeciągnięcia i upuszczenia, aby uzyskać szybszy dostęp do ulubionych pozycji. Dzięki tej funkcji możemy zmieścić nawet 2160 aplikacji na naszym iPhone. Tu za bardzo nie ma się nad czym rozwodzić – foldery są i działają ok, ale żeby byłoby to jakieś nowe super wygodne rozwiązanie, które dramatycznie zmieniałoby sposób używania smartfonu?, to stwierdzić nie sposób.

Dlatego zdecydowanie najważniejszą nowością w przypadku iOS4 to kompletnie nowy klient poczty e-mail. To całkiem nowa aplikacja, która czyni z iPhone’a zdecydowanie lepszym urządzeniem dla biznesu niż kiedykolwiek dotychczas. Przede wszystkim mamy jedną zunifikowaną skrzynkę przychodzących wiadomości, która grupuje wiadomości w wątki. Po kilku dniach używania muszę stanowczo stwierdzić, że to zdecydowanie jedyna nowa funkcjonalność, która zmienia na lepsze iPhone’a z nowym OS. W połączeniu z tym, że można teraz konfigurować więcej niż jedno konto Microsoft Exchange (w końcu mam korporacyjną pocztę Lotus Notes w natywnej aplikacji mail!), które na dodatek działają w technologii push oraz otwierać załączniki w programach zewnętrznych, to nowy klient poczty na iPhone funkcjonuje teraz wcale nie gorzej niż podstawowy dekstopowy kombajn do zarządzania pocztą.

To trzy najważniejsze nowości w iOS4. Zapowiadana wraz z debiutem nowej wersji tego mobilnego systemu aplikacja iBooks na iPhone’a jeszcze nie pojawiła się w AppStore. Pozostałe zmiany, to jedynie kosmetyka, choć należy otwarcie stwierdzić, że w niektórych przypadkach bardzo miła kosmetyka. Cieszyć mogą szczególnie malutkie rzeczy (tzw. „tweaki”), tj. nowy sposób animacji przechodzenia pomiędzy aplikacjami, zdecydowanie przyjemniejsza dla oka prezentacja polskich liter na klawiaturze (te w dodatkowych panelach po wybraniu np. „a”, „o”, czy „e”), nowy interfejs dodawania kontaktów (iPhone sam przesuwa aktywne pola maksymalnie w górę w danej kategorii danych), czy nowy sposób prezentacji listy odtwarzania w iPodzie (pojawiły się informacje o roku wydania słuchanej płyty oraz liczby utworów i czasu odtwarzania) plus nowy, całkiem przyjemny wygląd.

Zdecydowanie ciekawej wygląda teraz aplikacja Zdjęcia, która zyskała nowe zakładki znane z najnowszych wersji iPhoto: Wydarzenia, Twarze oraz Miejsca. Nie zauważyłem jednak, aby iPhone sam rozpoznawał twarze w zdjęciach zrobionych na smartfonie, które nie zostały jeszcze zsynchronizowane i opisane. Aby więc nowe funkcje działały, trzeba wykonać najpierw odpowiednie czynności w iPhoto na Maku.

Z pozostałych nowych udogodnień na wzmiankę zasługuje automatyczne przenoszenie pomiędzy kontami AppStore. Wcześniej, aby przełączyć się np. z konta amerykańskiego na polskie należało wybrać się do ustawień i tam wklepywać na nowo dane. Teraz system przenosi nas pomiędzy kontami automatycznie. To bardzo przydatna zmiana, która zdecydowanie skraca czas działania. Fajnie również, że teraz iPhone zapamiętuje moment, w którym został uśpiony – uśpienie urządzenia np. w aplikacji Twitter po włączeniu pokaże nam dokładnie ten sam moment, w którym nacisnęliśmy przycisk „sleep/wake”.

No i najbardziej istotna kwestia – bateria. Odnoszę wrażenie, że nowe oprogramowanie fabryczne przynosi kilkunastoprocentowy szybszy drenaż baterii w porównaniu do ostatniej wersji z serii iPhone 3. Może to być jednak nieco wypaczona obserwacja zważywszy na to, że w ostatnich dniach testując iOS 4.0 znacznie bardziej intensywnie korzystałem z iPhone’a 3GS. Ciągle jednak mój iPhone wytrzymuje co najmniej 24 godziny, więc nagle jakiegoś dramatu nie ma.

Te małe udogodnienia w aplikacjach natywnych iPhone’a w moim odczuciu znacznie bardziej umilają korzystanie z urządzenia niż szumnie ogłaszana wielozadaniowość oraz foldery. Jedyną potężną nowością, która przypodoba się głównie klientowi korporacyjnemu to kompletnie przemodelowany klient poczty wraz z możliwością synchronizacji wielu kont Microsoft Exchange.

Oficjalna wersja iOS 4.0 ma być dziś do pobrania w iTunes.

AKTUALIZACJA 22.06:  iOS4 już wydany, podobnie jak iBooks. Więcej informacji tutaj

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA