REKLAMA
  1. SPIDER'S WEB
  2. Kosmos
  3. Nauka

Odliczanie trwa. Rakieta Space Launch System wkrótce poleci w stronę Księżyca

Już w poniedziałek, 29 sierpnia o godzinie 14:33 polskiego czasu z Przylądka Canaveral na Florydzie w pierwszą misję programu Artemis poleci rakieta SLS oraz statek Orion. To zdecydowanie najważniejsze wydarzenie sektora kosmicznego 2022 roku.

statek orion
REKLAMA

Ponad pół wieku temu cały świat obserwował jak potężne rakiety Saturn V wynosiły w kosmos astronautów lecących na powierzchnię Księżyca. Po raz ostatni Saturn V wzbił się w maju 1973 roku. Od tego czasu całe pokolenia nie miały okazji zobaczyć startu tak potężnej rakiety. Nic zatem dziwnego, że jak tylko NASA poinformowała, że Artemis I wystartuje 29 sierpnia, momentalnie zniknęły wszystkie miejsca hotelowe w okolicy Przylądka Canaveral, a władze zaczęły przygotowywać się na przyjęcie nawet 200 000 osób, które będą chciały zobaczyć start SLSa, rakiety silniejszej (aczkolwiek niższej) od Saturna V.

REKLAMA

To może być początek czegoś wielkiego

Fakt, że od zakończenia misji Apollo 17 pięćdziesiąt lat temu żaden człowiek nie wrócił na Księżyc sprawił, że coraz więcej osób sądzi, że tak naprawdę Amerykanie nigdy nie byli na Księżycu, a cały program Apollo był jedną wielką mistyfikacją. Po części nawet rozumiem tę logikę. Jakby nie patrzeć dzisiejszy świat jest superzaawansowanym technologicznie światem w stosunku do poziomu rozwoju technologii z końca lat sześćdziesiątych. Jakim zatem cudem skoro wtedy udało się kilkukrotnie bezpiecznie dolecieć na Księżyc i z niego wrócić, teraz jest z tym jakikolwiek problem. Można wręcz pomyśleć, że skoro wtedy udało się polecieć na Księżyc, to z dzisiejszą technologią powinniśmy już latać na Marsa jak taksówką. Tymczasem, nie dość, że wciąż na Marsa nie polecieliśmy, to mamy ogromny problem z… powtórzeniem wyczynu sprzed pół wieku.

Trwająca od 2011 r. budowa rakiety Space Launch System (SLS) to jedno wielkie pasmo opóźnień i przekroczeń budżetu. Mimo tego, że pod wieloma względami jest to rakieta przestarzała i w dużej mierze bazuje na rakiecie Saturn V oraz komponentach pochodzących z programu wahadłowców kosmicznych, to jej stworzenie wymagało ponad dwudziestu miliardów dolarów i napotkało na niemal wszystkie możliwe problemy. Można jednak powiedzieć, że się opłacało. Jakby nie patrzeć rakieta stoi na stanowisku startowym i gotowa jest do lotu. Problem jednak w tym, że aktualnie koszt startu jednego SLSa szacowany jest nawet na 4 miliardy dolarów. Nawet jeżeli misja Artemis I okaże się sukcesem, to nie wiadomo jak długo NASA będzie upierała się przy korzystaniu z tak kosztownej rakiety. Cały program Artemis opiera się na założeniu realizacji regularnych załogowych lotów na Księżyc. Pytanie, czy NASA oraz Kongres USA będą chętne do finansowania tak drogich lotów co rok czy dwa lata. Każdy taki lot będzie pochłaniał znaczącą część budżetu NASA.

A jak coś pójdzie nie tak?

Misja Artemis I jest jednocześnie pierwszym lotem programu Artemis, ale też pierwszym w historii lotem rakiety SLS. Skoro jest to pierwszy lot zupełnie nowej rakiety, istnieje ryzyko, że coś pójdzie źle. Omawiając swoje rakiety Elon Musk wielokrotnie wskazywał, że wiele elementów lotu da się symulować i testować wirtualnie. Zawsze jednak istnieją komponenty lotu, których nie da się przetestować nie uruchamiając rakiety. Istnieje zatem ryzyko, że SLS zawiedzie podczas startu i ostatecznie nie wydostanie się poza ziemską atmosferę. Co wtedy?

W udzielonym niedawno portalowi Ars Technica wywiadzie była zastępczyni administratora NASA Lori Garver przyznała, że optymizm oraz zasłona PR-owa towarzysząca pierwszemu startowi rakiety to tylko część rzeczywistości. Według Garver jest to po prostu lot testowy, który może się skończyć niemal na każdym etapie misji. Co ważne, NASA tak naprawdę nie ma żadnego planu awaryjnego na wypadek awarii podczas startu.

Można zatem powiedzieć, że NASA idzie va banque. Aktualnie plan jest taki, że dwa lata po zakończeniu misji Artemis I, w taki sam lot poleci kolejny SLS, tym razem z astronautami na pokładzie. Co się jednak stanie, jeżeli SLS zawiedzie podczas lotu 29 sierpnia? Garver przekonuje, że w NASA nikt takiego problemu nigdy nie rozważał. Może zatem być tak, że na skutek nieudanej misji Artemis I agencji posypie się cały program księżycowy. Rakieta przeznaczona do misji Artemis II będzie musiała powtórzyć misję Artemis I, co z kolei sprawi, że Artemis II się opóźni o kilka lat i o lądowaniu na powierzchni Księżyca będziemy w 2026-27 będziemy mogli zapomnieć. Tutaj warto pamiętać, że Chińczycy już teraz mówią o potencjalnym chińskim załogowym lądowaniu na Księżycu w 2028 roku.

W poniedziałek trzymamy kciuki

Na razie jednak należy odłożyć na półkę wszystkie te pesymistyczne rozważania, zacisnąć kciuki i liczyć na udany start. Jak na razie prognozy pogody na przylądku Canaveral są przychylne i nic startowi nie grozi. NASA rozpocznie swoją relację na kanale YouTube (oraz w oknie poniżej) o godzinie 12:30 polskiego czasu. Do samego końca nie będzie jednak wiadomo czy rakieta wystartuje. Otwierające się o 14:33 okno startowe pozostanie otwarte przez dwie godziny. Jeżeli w tym czasie rakieta nie wystartuje, lot zostanie przełożony na 2 lub 5 września.

REKLAMA

Gdyby jednak rakieta wystartowała prawidłowo, przez najbliższe kilka tygodni NASA będzie miała pełne ręce roboty. Podczas lotu inżynierowie przetestują zdolność rakiety do dostarczenia statku Orion w okolice Księżyca oraz działanie samego Oriona w głębokiej przestrzeni kosmicznej. Pod koniec misji natomiast przetestowana zostanie osłona termiczna statku Orion, która będzie musiała stawić czoła temperaturom rzędu 2800 stopni Celsjusza, gdy statek wtargnie w ziemską atmosferę z prędkością rzędu 40 000 km/h. Na pokładzie statku znajduje się ponad 1000 czujników, które będą monitorowały i zapisywały każdy komponent lotu. Jeżeli misja przebiegnie prawidłowo, naukowcy będą analizowali wszystkie dane z tych czujników zanim zdecydują się na jego pokładzie posadzić astronautów, którzy polecą w misję Artemis II.

Cała misja Artemis I zaplanowana jest na 42 dni. W tym czasie statek doleci do Księżyca, przeleci 97 km nad jego powierzchnią, po czym wyleci aż 60 000 km za Księżyc i rozpocznie podróż w kierunku Ziemi. Jeżeli zatem nie będzie opóźnień, Orion powinien wrócić na Ziemię 13 października 2022 r.

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA