REKLAMA
  1. SPIDER'S WEB
  2. Sprzęt
  3. Technologie

Próbowałem rozładować kamerę do monitoringu. Oto, jak się to skończyło

Kamera do monitoringu z własnym źródłem zasilania brzmi jak doskonały pomysł. Żadnych przewodów, żadnych ograniczeń w kwestii montażu. Nic, tylko wybrać odpowiedni punkt, zamontować i cieszyć się stałym podglądem wybranego obszaru. Tylko jedno może psuć tę teoretyczną idyllę.

Eufy SoloCam S40 - test kamery z panelem fotowoltainczym
REKLAMA

Tym, czym jest oczywiście fakt, że kamerę ze wbudowanym akumulatorem co jakiś czas trzeba ładować. Może i niezbyt często, ale w końcu przyjdzie ten moment, trzeba się będzie wdrapywać, demontować kamerę, ładować ją, wdrapywać, montować i tak dalej.

REKLAMA

Rozwiązaniem - całkiem zresztą skutecznym - są panele fotowoltaiczne, najczęściej oferowane w postaci osobnego modułu, który trzeba osobno zamontować i podłączyć.

A gdyby tak wszystko było w jednym pakiecie?

Eufy SoloCam S40 chce być właśnie takim "wszystko w jednym"

Tak, kamera jest trochę brudna. Jak każda kamera, która przez kilka miesięcy przebywała na dworze.

W jednej - dosyć sporej - obudowie zamknięto tutaj kamerę do monitoringu o rozdzielczości 2K (kąt widzenia - 130 stopni), lampę doświetlającą (600 lm), spory akumulator (13 400 mAh) oraz, w górnej części urządzenia, panel fotowoltaiczny.

Nie jest on przesadnie wielki, ale tak, jest wszystko w jednym zestawie, gotowe do zamontowania za jednym zamachem:

Uwaga: do zestawu dołączony jest dość standardowy uchwyt montażowy w kolorze białym. Miałem już zamontowany niemal taki sam, ale czarny, więc skorzystałem z tego już zamontowanego.

Wystarczy więc naładować na start kamerę, w tym czasie zainstalować uchwyt montażowy w wybranym miejscu, potem nakręcić na niego naładowaną kamerę i już - gotowe. Trzeba tylko jeszcze sprawdzić, czy w wybranym przez nas miejscu mamy zasięg WiFi (2,4 GHz), bo w ten sposób kamera komunikuje się ze światem i - przede wszystkim - z aplikacją (Eufy Security).

Od razu trzeba niestety wspomnieć o tym, że kamera Eufy SoloCam S40 nie współpracuje z Eufy HomeBase i nie oferuje opcji przesyłania nagranych materiałów do chmury. Wszystkie dane przechowywane są lokalnie we wbudowanej pamięci (8 GB, dostępne odrobinę mniej). Zamontujcie więc SoloCama lepiej tak, żeby ktoś go nie odkręcił i nie uciekł z waszymi nagraniami.

Ale przejdźmy do najważniejszego:

Ile wytrzyma Eufy SoloCam S40 na jednym ładowaniu?

Pogoda przez ostatnie tygodnie była akurat idealna, żeby to sprawdzić. Mocne słońce, średnie słońce, słabe słońce, prawie ciemno, niekończące się deszcze. Idealny miks.

I przy tym trwającym naprawdę długo miksie, po pierwszym naładowaniu akumulatora do 100 proc., w momencie, kiedy PR już naprawdę nalega na zwrot testowej kamery, aplikacja zarządzająca kamerą wskazuje, że akumulator... nadal naładowany jest na 100 proc. Tak, po wielu tygodniach nagrywania (najwyższa czułość wykrywania, najdłuższy czas każdego nagrania, ok. 20 wykryć w dzień, 2-3 wykrycia w nocy plus świecenie wbudowaną lampką) akumulator w Eufy SoloCam S40 nadal jest pełny po brzegi.

Co oczywiście nie oznacza, że każdego dnia tak było.

Przez kilka deszczowych dni, kiedy słońca było niewiele, zysk z energii słonecznej był pomijalny albo nie było go w ogóle. Aplikacja Eufy pokazuje, że w jednym z takich dni udało się uzupełnić np. 12 mAh, czyli właściwie tyle, co nic. Albo przez trzy dni w ogóle nie udało się doładować kompletnie nic. Zero.

Jak duże zużycie pierwotnie zgromadzonej w akumulatorze energii to powoduje? Minimalne - według aplikacji moje użytkowanie, które określiłbym jako umiarkowanie intensywne, pochłania dziennie około 1 proc. zapasów. Czyli, licząc w bardzo prosty sposób, 3 miesiące udałoby się w taki sposób podziałać, przy założeniu, że ani przez chwilę na niebie nie pojawi się sensowne słońce. Producent deklaruje wprawdzie 4 miesiące, ale pewnie liczone dla mniejszej liczby dziennych wykryć i nagrań.

Wystarczy jednak jeden słoneczny dzień, żeby wszytko wróciło do normy. I tak po kilku dni solidnych opadów z rzędu, stan naładowania kamery spadł do okolic 96-97 proc. Następnego dnia wyszło już słońce i dorzuciło kamerze 417 mAh. Kolejnego - 153 mAh. Trzeciego naliczanie zostało zatrzymane, bo kamera ponownie miała 100 proc. naładowania, a nie jest w stanie naładować się na zapas.

Dodam przy tym, że kamera Eufy SoloCam S40 wcale nie jest u mnie zamontowana w jakiś przesadnie dobrym miejscu. Słońce jest tam tylko przez jakąś część doby, do tego częściowo przysłonięte gałęziami sporego drzewa. A mimo to za każdym razem udawało się wrócić na 100 proc.

Za mały minus można uznać natomiast fakt, że nawet jeśli chcielibyśmy podłączyć SoloCam S40 do stałego zasilania, to nie mamy takiej opcji. To kamera tylko i wyłącznie zasilana z akumulatora wspomaganego panelem fotowoltaicznym i tyle.

Plus przyznaję natomiast za odporność na wysokie temperatury

Osobny panel ma tę zaletę - poza opcją ustawienia w idealnym miejscu pod względem nasłonecznienia, niezależnie od położenia kamery - że można ukryć kamerę przed ekstremalnymi temperaturami. Tutaj takiej opcji nie mamy, ale na szczęście problemów z ewentualnym przegrzewaniem się urządzenia też nie powinniśmy mieć.

Testowałem to w sposób odrobinę ekstremalny, kładąc kamerę na wystawionym bezpośrednio na słońce blaszanym parapecie - gorącym tak, że nie dało się go dotknąć - i... czekając, co się stanie. Stało się - wliczając w to nawet te ostatnie, naprawdę gorące dni - dokładnie nic.

Zachowane było zarówno nagrywanie, jak i ładowanie solarne. Nie było widać w żadnym stopniu wzmożonego zużycia energii ani też pogorszenia się np. systemu wykrywania ruchu.

Czyli szczęśliwie udało się wybronić przede wszystkim tym, co mogłoby być problemem w przypadki zintegrowanego panelu fotowoltaicznego i kamery.

Eufy SoloCam S40 - co trzeba wiedzieć poza tym?

Że Eufy SoloCam S40 jest po prostu dobrą kamerą i dobrą lampą np. do oświetlania średniej wielkości podjazdu czy drogi do domu. Jasność lampy można przy tym regulować (ma to wpływ na zużycie energii), podobnie jak temperaturę barwową światła.

Lampa wykorzystywana jest też w sytuacji, kiedy wybierzemy "kolorowe wideo nocne", zapewniając nam może nie taki sam obraz jak w dzień, ale na tak uzyskiwane materiały zdecydowanie nie można narzekać. Jeśli wolimy oszczędzać energię, możemy zdecydować się na nagrania doświetlane diodą IR.

Jak wygląda różnica? Mniej więcej tak:

Wideo nocne z wykorzystaniem lampki:

Wideo nocne z IR:

Wideo dzienne:

Z poziomu aplikacji można - głównie dla oszczędności miejsca - wybrać rejestrację 1080p, ale nie wiem, czy jest to niezbędne w standardowym użytkowaniu. 8 GB to sporo miejsca na nagrania, a i 2K w tym przypadku jest rozdzielczością, z której wolałbym nie rezygnować.

Co jeszcze można ustawić w aplikacji Eufy Security?

Między innymi to, czy nagrywany ma być każdy ruch, czy tylko ludzi. Wybrałem tę drugą opcję i spisywała się wzorowo na kilkaset razy, kiedy ktoś przechodził przed kamerą, tylko raz nie doszło do wykrycia. Trudno jednak winić za to kamerę. Leżała niezbyt wysoko i przechodząca osoba przeszła kilkanaście centymetrów od niej, więc w obiektywie kamery była tylko chwilowym zaćmieniem. Przy prawidłowym montażu skuteczność w promieniu ok. 5 m była właściwie 100-procentowa. Prawidłowo spisywały się też konfigurowalne strefy wykluczone z powiadomień.

Z tego miejsca możemy też włączyć i wyłączyć nagrywanie dźwięku oraz wbudowany głośnik, ewentualnie zmienić głośność tego drugiego. Jeśli ktoś planuje używać kamery jako interkomu to tak, jest to możliwe, choć nasz głos - przynajmniej przy mojej sieci WiFi - ma dość zauważalne opóźnienie.

Eufy SoloCam S40 - warto czy nie?

Jeśli chodzi o obietnicę kamery, którą prawdopodobnie wystarczy raz w życiu naładować, zamontować, a potem cieszyć się jej działaniem, to tak - Eufy SoloCam S40 dowozi. Możliwe, że w ciemniejsze miesiące poziom naładowania spadnie bardziej niż u mnie w trakcie miesięcy testowych, ale potem, gdy wróci słońce, pewnie uda się odzyskać odpowiednio dużo energii.

Z bycia po prostu kamerą SoloCam S40 też wywiązuje się jak trzeba. Może i nie ma porażających opcji konfiguracji, ale... po prostu działa i to skutecznie, a jakość wideo jest całkowicie zadowalająca.

W skrócie: dostajemy kamerę z panelem fotowoltaicznym, sporym akumulatorem, głośnikiem, mikrofonem, rozdzielczością 2K, wbudowaną pamięcią i to wszystko za około 990 zł. Nie jest to może najtańsza opcja na rynku, ale nie brzmi to też szaleńczo drogo.

REKLAMA

Z drugiej strony - SoloCam S40 nie w każdej sytuacji będzie idealna. Dla niektórych montaż osobnego panelu fotowoltaicznego nie będzie problemem, za to da więcej opcji w kwestii lokalizacji czy rozmiaru samego panelu. Trochę też brakuje możliwości rozszerzenia wbudowanej pamięci (choćby dla samej możliwości) czy opcji zgrywania materiałów na HomeBase.

Ale jeśli najbardziej zależy nam na prostocie instalacji i tym, żeby wszystko potem działało jak trzeba - to może warto przymknąć na te kwestie oko.

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA