REKLAMA
  1. SPIDER'S WEB
  2. technologie
  3. Technologie

Apple Music na drugim miejscu. W świecie muzyki zrobił się nam duopol

Co trzecia osoba płacąca abonament za usługi streamingowe korzysta ze Spotify. Potem jest Apple. Potem Amazon, a potem długo, długo nic. Na rynku serwisów muzycznych zrobił się nam duopol i nic nie wskazuje na to, by ktokolwiek miał go przełamać… przynajmniej w krajach Zachodu. Na wschodzie bowiem wyrasta nowa potęga.

Spotify rządzi, Apple Music drugie. Duopol w świecie muzyki
REKLAMA

Streaming jest dziś najpopularniejszą formą słuchania muzyki. Nieważne, czy mówimy o słuchaniu muzyki z YouTube’a za darmo, czy też korzystaniu z serwisów streamingowych – mało kto kupuje dziś muzykę na własność. A według najnowszego raportu MIDiA, blisko 530 mln ludzi na świecie płaci za korzystanie z aplikacji do słuchania muzyki.

REKLAMA

Spotify najpopularniejszym serwisem streamingowym. Potem Apple Music. Potem długo, długo nic.

Bezwzględnie największym serwisem streamingowym na świecie jest Spotify. Z bazą blisko 160 mln płacących subskrybentów stanowi on aż 31 proc. całości rynku strumieniowania muzyki, a trzeba pamiętać, że Spotify to przecież nie tylko płatny abonament, ale też darmowa aplikacja z reklamami – według oficjalnych danych, z serwisu korzysta ponad 381 mln użytkowników.

Na nieszczęście dla Spotify, od 2019 r. jeden z rywali skutecznie podbiera mu bazę płacących subskrybentów, skutecznie podgryzając jego rynkowe udziały. Mowa oczywiście o Apple Music, który według raportu MIDiA w ubiegłym roku miał już 78 mln płacących abonentów, co daje 15 proc. udziału w rynku. O ile w Polsce popularność Apple Music, takie mam wrażenie, dopiero się przebudza za sprawą niezwykle taniego abonamentu Apple One, tak w Stanach Zjednoczonych – czyli de facto najważniejszym rynku dla obydwu serwisów – Apple już „skrobie marchewki” Spotify.

Źródło: raport MIDiA

Swoistą anomalią jest pojawienie się w zestawieniu Amazon Music, który jest usługą dość… niedorozwiniętą na tle pozostałych serwisów. Wysokie udziały serwisu w rynku łatwo jest jednak wytłumaczyć – dostęp do Amazon Music otrzymują bowiem posiadacze abonamentu Amazon Prime, który jest niezwykle popularny w Stanach Zjednoczonych.

Autorzy raportu zaznaczają, że największym wygranym zestawienia jest YouTube Music – serwis, który zaledwie w rok urósł o 50 proc., co daje mu 8 proc. udziałów. Osobiście jednak trudno mi traktować te dane jako sukces, wszak YouTube Music to następca Google Play Music, usługi, która była na rynku długie lata i pomimo nieprzebranych zasobów finansowych i całego zaplecza Google’a nie zbudowała istotnej popularności. Niewykluczone jednak, że YouTube Music nie podzieli losu GPM, zważywszy na to, jak powszechne jest słuchanie muzyki z YouTube’a. Pytanie, czy serwisowi uda się stworzyć skuteczny „lejek”, który przeniesie słuchaczy z serwisu wideo do serwisu audio.

YouTube Music w Polsce

Ostatnim z liczących się na wschodzie serwisów jest Deezer, który – podobnie jak Tidal, który nawet nie zmieścił się w zestawieniu jako osobna pozycja – zszedł do niszy, gdzie obsługuje najwierniejszych, najbardziej przyzwyczajonych fanów.

Tencent Music. Na Wschodzie wyrasta potęga

Bardzo dużym zaskoczeniem jest jednak potęga wyrastająca na Wschodzie, która niewątpliwie kiedyś dotrze też na Zachód, choć zapewne pod inną nazwą. Mowa o Tencent Music, czyli usłudze należącej do mega big-techa z Chin. Firmy, która zapuszcza swoje macki jeszcze głębiej niż Google i w ostatnich latach rozpoczęła cichą, ale szeroko zakrojoną ekspansję na rynku zachodnim, przede wszystkim za sprawą gier wideo (Tencent jest dziś największym wydawcą gier na świecie, odpowiedzialnym m.in. za League of Legends, Valorant czy Call of Duty Mobile). Chiński jest również NetEase, który pomimo obecności wyłącznie na lokalnym rynku (jak i Tencent Music) zagarnął dla siebie 6 proc. rynku, nieznacznie tylko ustępując YouTube Music.

Czy ktoś zdoła przełamać duopol Apple’a i Spotify?

Spotify i Apple Music nie bez przyczyny dominują rynek. Ten pierwszy kusi najbogatszą ofertą, w tym podcastami, a wkrótce także audiobookami. Spotify miał też więcej czasu, by zapuścić korzenie na rynku i jest dziś dostępny nie tylko na wszystkich wiodących platformach, ale też oferuje integrację z ogromną ilością sprzętu audio.

Apple Music z kolei walczy bardzo agresywną polityką cenową, w tym darmowym abonamentem dla posiadaczy nowych urządzeń Apple’a przez rok od zakupu i oferuje cały katalog w znacznie wyższej jakości dźwięku niż Spotify, bez konieczności opłaty droższego abonamentu.

Osobiście korzystam z obydwu serwisów, bo obydwa oferują unikatowe korzyści. Apple Music kusi jakością dźwięku, zaś Spotify znakomitymi algorytmami układania playlist, dzięki którym nigdy nie muszę się zastanawiać, czego by tu posłuchać, bo aplikacja zawsze ma dla mnie przygotowanych kilka różnych składanek.

REKLAMA

Trudno jednak nie zauważyć, że na rynku zrobił się nam mały duopol. Jeśli pominiemy aberrację w postaci Amazon Prime Music, zostajemy (przynajmniej w krajach Zachodu) z dwoma opcjami do wyboru, YouTube’em dla tych, którzy nie chcą korzystać z nowych aplikacji i Tidalem oraz Deezerem dla garstki zapaleńców. To nie jest korzystna sytuacja ani dla odbiorców, ani tym bardziej dla twórców, którzy są zdani na łaskę i niełaskę dwóch dominujących serwisów, bez realnej alternatywy, która pozwoliłaby im np. lepiej zarobić za odtworzenia ich utworów.

Patrząc na tempo wzrostu, YouTube Music jest jedynym serwisem, który mógłby ten duopol przełamać, lecz osobiście w to nie wierzę, patrząc na to, jak historycznie nieudolne były działania Google’a w zakresie usług rozrywkowych poza YouTube’em samym w sobie. Nie zdziwię się, jeśli dopiero wyjście giganta Tencent Music poza Chiny będzie w stanie zmienić równowagę sił, o ile jest to jeszcze w ogóle możliwe.

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA