1. SPIDER'S WEB
  2. Nauka
  3. Kosmos

Rosjanie zaliczyli wtopę. Ciężka rakieta Angara A5 wystartowała, ale ładunek spadnie gdzieś na Ziemi

Rosja, niegdyś potęga sektora kosmicznego, jeden z dwóch hegemonów eksploracji przestrzeni kosmicznej nie ma lekko w ostatnich latach. Rosyjski sektor kosmiczny zalicza klęskę za klęską. Sądząc po poniedziałkowym starcie rakiety Angara A5, pech nie opuszcza Roskosmosu.

Rakieta Angara A5 wystartowała, ale ładunek spadnie na Ziemię

Początkowo wszystko wyglądało dobrze, odkładany od dawna lot demonstracyjny w początkowej fazie wyglądał bardzo dobrze. W ramach misji rakieta miała wynieść ładunek testowy na tak zwaną orbitę cmentarną znajdującą się kilkaset kilometrów za orbitą geostacjonarną znajdującą się 35 786 km nad powierzchnią Ziemi. To właśnie na orbitę cmentarną kieruje się typowo satelity, które zakończyły już swoje zadania na orbicie.

Problem pojawił się w momencie drugiego (z zaplanowanych trzech) odpalenia silnika górnego stopnia rakiety, do którego przyczepiony był ładunek. Silnik wyłączył się w zaledwie 2 sekundy po uruchomieniu. W efekcie górny stopień rakiety wraz z ładunkiem został na niskiej orbicie parkingowej.

Ładunek wraz z górnym członem rakiety ma masę ok. 4 ton i w najbliższym czasie oba komponenty wejdą w atmosferę. Naukowcy przekonują, że fragmenty ładunku mogą przetrwać lot przez atmosferę i dotrzeć do powierzchni Ziemi. Jak na razie nie wiadomo kiedy i gdzie mogłoby dojść do wejścia w atmosferę i ewentualnego lądowania szczątków.

Szansa na to, że szczątki będą jakkolwiek znaczące i że wylądują na lądzie, a nie w wodzie jest niewielka. Nie zmienia to jednak faktu, że opinia publiczna nie przepada za takimi niekontrolowanymi incydentami. Wystarczy tutaj przypomnieć przypadek rakiety Długi Marsz 5B, która osiem miesięcy temu także spłonęła w ziemskiej atmosferze po nieudanym starcie.

Jeszcze tydzień temu inżynierowie rosyjscy mieli nadzieję choć zakończyć rok jakimś udanym startem. Jak się jednak okazało 2021 rok Rosjanie mogą spisać na straty. Wystarczy przypomnieć, że w tym roku rosyjski moduł Nauka dostarczony po latach opóźnienia na orbitę po podłączeniu do Międzynarodowej Stacji Kosmicznej wskutek niekontrolowanego uruchomienia silników obrócił stacją o 540 stopni powodując poważne zagrożenie i sporo zamieszania. Kilka miesięcy później to samo, aczkolwiek w mniejszym stopniu zrobił statek Sojuz. Jeżeli doliczymy do tego idiotyczny test broni antysatelitarnej kilka tygodni temu, który doprowadził do powstania chmury odłamków, która teraz zagraża m.in. stacji kosmicznej jak i satelitom konstelacji Starlink, to zdecydowanie nie można tego roku zaliczyć do udanych. Porażka testu rakiety Angara 5 tylko to potwierdza.