Kosmos  /  News

Gdzieś na Ziemi spadnie kilkadziesiąt ton żelastwa. Chińczycy stracili kontrolę nad własną rakietą

Picture of the author
949 interakcji
dołącz do dyskusji

Kilka dni temu Chiny świętowały wyniesienie na orbitę pierwszego modułu własnej załogowej stacji kosmicznej Tiangong. Moduł Tianhe trafił na swoją orbitę, rozpoczynając zaplanowany na dwa lata proces budowy całej stacji. Gorzej miewa się natomiast rakieta, która wyniosła Tianhe na orbitę.

W ciągu najbliższych dwóch lat w kierunku Tianhe poleci jeszcze jedenaście innych misji. Najpierw na orbitę trafi jeszcze kilka modułów, następnie poleci sprzęt i zapasy, a tuż po nich cztery misje załogowe. Jeżeli faktycznie uda się ten plan zrealizować, to będzie to ogromny krok do przodu dla chińskiego programu kosmicznego.

Naprawcie najpierw swoje rakiety

Człon rakiety Długi Marsz 5B, który wyniósł Tianhe na orbitę, po zakończeniu swojej misji miał skierować się w stronę atmosfery ziemskiej, gdzie miał przynajmniej częściowo spłonąć w atmosferze i wpaść do oceanu. Tak się jednak nie stało.

Zamiast planowanego wejścia w atmosferę, astronomowie odkryli, że 30-metrowej długości fragment rakiety koziołkuje po orbicie, naprzemiennie zbliżając się do Ziemi na odległość 170 km i oddalając się na 375 km. Owa orbita stopniowo ewoluuje i w ciągu najbliższych kilku, kilkunastu dni sprowadzi rakietę ostatecznie w ziemską atmosferę.

Niestety aktualnie nie ma możliwości ustalenia, w którym miejscu na Ziemi do tego dojdzie, a tym samym nie wiadomo czy stanie się to nad oceanem, czy nad lądem. Skąd taki problem z ustaleniem gdzie dojdzie do wejścia w atmosferę? Grubość atmosfery bezustannie się zmienia, przez co górna warstwy atmosfery, których opór może sprowadzić rakietę na Ziemię, bezustannie faluje, to unosząc się, to opadając w zależności od wielu czynników takich jak aktywność słoneczna. Tymczasem rakieta na obecnej orbicie okrąża całą Ziemię w ciągu zaledwie 90 minut. Oznacza to, że błąd określenia momentu wejścia w atmosferę rzędu kilku minut oznacza, że do zdarzenia dojdzie kilka tysięcy kilometrów dalej.

Czy rakieta spadnie mi na głowę?

Spokojnie. Szansa na to, że rakieta spadnie na człowieka znajdującego się na powierzchni Ziemi, szacowana jest na jeden do kilku bilionów.

To nie pierwszy taki numer w wykonaniu Chin

Dokładnie rok temu, w maju 2020 r. niekontrolowane wejście w atmosferę kilkudziesięciotonowego członu rakiety zakończyło się lądowaniem szczątków częściowo w oceanie, a częściowo nad terenem Wybrzeża Kości Słoniowej. Pozostaje mieć nadzieję, że tym razem fragmenty Długiego Marszu wylądują ostatecznie w oceanie i skończy się tylko na strachu.

Aktualizacja

9 maja o godzinie 4:24 polskiego czasu człon rakiety wszedł w ziemską atmosferę i po kilku minutach jego fragmenty, które nie uległy spaleniu, spadły nad Oceanem Indyjskim na północ od Malediwów.

przeczytaj następny tekst