Kosmos  /  News

W umierających gwiazdach znaleźli związki organiczne. Miało ich tam nie być

Picture of the author
872 interakcji
dołącz do dyskusji

W ostatnich momentach swojego życia, Słońce będące w stadium czerwonego olbrzyma, zacznie zrzucać z siebie zewnętrzne warstwy, odsłaniając przy tym niezwykle gorące jądro. Pozostałość po gwieździe stanie się białym karłem, natomiast odrzucone powłoki utworzą jasną, aczkolwiek krótkotrwałą mgławicę planetarną.

Taki los dotyczy wszystkich gwiazd podobnych do Słońca, których w Drodze Mlecznej są setki miliardów. Czego jednak nikt się nie spodziewał to to, że w materii tworzącej mgławice planetarne będzie znajdowała się materia złożona, nie mówiąc już o organicznej.

Tymczasem astronomowie obserwujący mgławice planetarne w zakresie radiowym zarejestrowali w emitowanym przez nie promieniowaniu wyraźne sygnały pochodzące od związków organicznych. O sile tego odkrycia wskazuje fakt, że nie było to bynajmniej odkrycie jednostkowe. Naukowcy odkryli sygnały tego typu pochodzące z trzech różnych organicznych związków chemicznych (HCN, HCO+, CO) w pięciu różnych mgławicach planetarnych (M2-48, M1-7, M3-28, K3-45 oraz K3-58) wewnątrz Drogi Mlecznej.

Co w tym dziwnego?

Astronomowie byli przekonani, że żadne związki organiczne nie są w stanie przetrwać w otoczeniu silnego promieniowania mgławicy planetarnej. Jeżeli jednak jest inaczej, to całkowicie zmienia to naszą optykę na procesy powstawania i ewolucji układów planetarnych.

Jeżeli obłoki molekularne, z których mogą tworzyć się nowe gwiazdy i układy planetarne zawierają już takie związki chemiczne, a nie składają się jedynie z pojedynczych atomów, to pod względem chemicznym nowe układy planetarne mogą ewoluować znacznie szybciej niż się wydawało.

Dodatkowe zdziwienie?

Droga Mleczna ma 150 000 lat świetlnych średnicy. W jej centrum znajduje się supermasywna czarna dziura. Nasz układ planetarny - Układ Słoneczny - znajduje się 27 000 lat świetlnych od centrum. Powszechnie przyjmuje się, a właściwie przyjmowało się, że już trochę dalej za Układem Słonecznym, kończy się tak zwana ekosfera galaktyczna, czyli region, w którym teoretycznie możliwe byłoby powstanie i przetrwanie życia.

Problem jednak w tym, że wszystkie powyższe mgławice planetarne znajdują się dużo za tą sferą (42 000 - 76 000 lat świetlnych), a mimo to materii organicznej jest tam pod dostatkiem. Konieczne zatem będzie także zrewidowanie naszej wiedzy o tym gdzie we wszechświecie może powstać życie. Warto jednak tutaj zaznaczyć, że sama obecność związków chemicznych zawierających węgiel (czyli materii organicznej) w żaden sposób nie oznacza, że jest tam jakiekolwiek życie. Fakt ten wskazuje jedynie na to, że hipotetyczne życie miałoby z czego tam powstać. I to jest ważne odkrycie.