Ekologia  /  News

Już słyszę płacz mięsożerców. Wygląda jak jajko, smakuje jak jajko, a to kolejny wegański wymysł

wegańskie jajko
358 interakcji
dołącz do dyskusji

Jeszcze nie opadł kurz po bitwach, czy roślinny kotlet może być nazywany burgerem, a napój sojowy to mleko, a już szykuje się nam bitwa o nazewnictwo pierwszego wegańskiego jajka, które wygląda jak prawdziwe. Co ma swoje dobre i złe strony.

Uprzedzając podstawowe pytanie: dlaczego weganie i wegetarianie chcą jeść produkty, które wyglądają i smakują jak te odzwierzęce, skoro tak bardzo nie lubią mięsa lub/i nabiału? To proste – komuś może smakować mielony albo jajecznica z cebulą, ale nie podoba mu się fakt, w jaki „pozyskuje” się te produkty. Roślinne alternatywy coraz lepiej odwzorowują nie tylko smak, ale i konsystencję, więc rezygnacja z mięsa jest dużo prostsza.

Ma to też swoje złe strony. Sam mam coraz większy problem, że roślinne zamienniki poszły tak do przodu, że niektóre burgery wyglądają jak zbitka mięsa. Łatwiej przyciągnąć mięsożerców, ale np. mnie do mięsa zniechęciła nie sama „ideologia”, lecz też sam wygląd surowego składnika. Dlatego cieszę się, że weganie i wegetarianie mają naprawdę ogromny wybór, ale sam wolę zjeść odpowiednio przyprawionego buraka, selera czy kalafiora, jeśli najdzie mnie na kotletopodobne danie.

Wspominam o tym nie przez przypadek, bo oto w Singapurze powstało wegańskie jajko OsomeEgg, które wygląda jak prawdziwe. I co równie ważne, tak też smakuje, przynajmniej według autorów i osób, które miały okazję już go posmakować. Głównym składnikiem jest mykoproteina, którą wykorzystuje się też do produkcji wegańskiego mięsa. To właśnie jej obecność sprawia, że produkt zawiera odpowiednie aminokwasy.

Wegańskie jajko jest drogie, a ja wam zdradzę, jak uzyskać jajeczny posmak znacznie taniej

Oczywiście weganie już dawno znaleźli sposób na to, jak cieszyć się smakiem podobnym do tego jajecznego. Wprawdzie przygotowanie jajka na twardo w wersji wegańskiej jest niemożliwe – co OsomeEgg zmienia, więc jest szansa na prawdziwie wegańskie święta wielkanocne – ale i tak jakoś można sobie sprytnie poradzić.

Jajecznice zastępuje tofucznica albo jajecznica z cieciorki. Kluczem jest kurkuma, która odpowiednio zabarwia przyprawę, ale przede wszystkim czarna sól, gwarantująca właśnie ten typowy jajeczny posmak. Już po otwarciu opakowania z solą i spróbowania szczypty poczujecie się tak, jakbyście właśnie zjedli kawałek jajka.

Dodając ją do tofu, ciecierzycy, sałatek i past możemy sprawić, że te smakują podobnie do swoich jajecznych oryginałów. Czarna sól jest tańsza niż wegańskie jajko i rzecz jasna znacznie bardziej dostępna, bo póki co OsomeEgg dostępne jest tylko w Azji. I kosztuje w przeliczeniu ponad 40 zł, więc to droga zabawa. Spróbujcie więc czarnej soli, a nie pożałujecie.