Oprogramowanie  /  Artykuł

Polacy zadecydowali. Wolą, żeby rządziła sztuczna inteligencja zamiast polityków

Picture of the author
336 interakcji
dołącz do dyskusji

Większość europejczyków byłaby gotowa zgodzić się na zastąpienie polityków sztuczną inteligencją, a Polacy nawet chętniej niż wiele innych nacji.

Trudno znaleźć w Polsce osoby, które byłyby w pełni zadowolone z działań polityków, skoro często nawet wyborcy danego ugrupowania zgrzytają zębami na myśl o tym, co wyczyniają wybrańcy narodu. Brak zaufania do polityków nie jest w dodatku jedynie naszą cechą, bo przecież jak świat długi i szeroki panuje przekonanie, iż przedstawiciele władzy biorą łapówki, kupczą głosami za np. stanowiska w spółkach skarbu państwa dla siebie i swoich bliskich itp.

W tym kontekście zupełnie nie dziwi, że w corocznym badaniu przeprowadzonym na reprezentatywnej grupie 2769 europejczyków z wybranych państw aż 51 proc. osób byłoby gotowych zastąpić polityków algorytmami. Nietrudno zresztą wyobrazić sobie sytuację, w której teoretycznie niepodatny na korupcję komputer lepiej reprezentowałby interesy obywateli w sejmie, niż ci prawdziwi ludzie z krwi i kości. Co ciekawe im ludzie młodsi, tym chętniej oddawaliby się pod kontrolę SI.

Wedle badań na rządy sztucznej inteligencji zgodziłoby się już ponad 60 proc. mieszkańców Europy w wieku od 25 do 34 lat.

W przypadku grupy wiekowej od 34 do 44 lat wynik na tak również plasuje się powyżej średniej i wynosi 56 proc. Oznacza to, że jedynie starsze osoby są statycznie nieprzekonane do tego pomysłu. Zastanawiam się, czy wynika to z faktu, iż ludzie z wiekiem nabierają podejrzeń, czy winna jest temu… popkultura. Okazuje się, że im dalej na cywilizacyjny zachód, tym mniejsze zainteresowanie oddaniem się pod władzę Skynetu HAL-a algorytmów.

Odpowiedzi na pytanie, czy sztuczna inteligencja powinna zastąpić polityków z podziałek na kraje

Europa nie mówi przy tym jednym głosem. Sztuczna inteligencja wygląda znacznie atrakcyjniej w oczach mieszkańców Hiszpanii (66 proc. za), Włoch (59 proc.) i Estonii (56 proc.) niż Anglii (69 proc. przeciw), Holandii (56 proc.) i Niemiec (54 proc.). Dla porównania w autorytarnych Chinach życzyłoby sobie tego aż 75 proc. obywateli, podczas gdy w przypadku Stanów Zjednoczonych większość, gdyż aż 60 proc. respondentów, jest przeciwko temu, aby SI nami rządziła.

W przypadku Polaków dokładnie 55 proc. obywateli wolałoby widzieć SI u władzy zamiast polityków.

Możliwe jednak, że nie wynika to z faktu ogromnego zaufania do komputerów, tylko z rozczarowania klasą polityczną — efekt jest jednak taki, iż wedle badania silnie zgadza się z pomysłem przekazania władzy maszynom aż 20 proc. mieszkańców naszego kraju. Dla kontrastu silnie przeciwko tej idei jest jedynie 15 proc. z nas, czyli proporcjonalnie mniej niż w Hiszpanii i we Włoszech, które w ogólnym ujęciu są bardziej przychylne takim hipotetycznym zmianom.

Co przy tym ciekawe, Polacy i Włosi jako jedyni nie są za tym, by odbierać władzę cyfrowym gigantom pokroju Google’a, Amazona, Facebooka i Apple’a, a nasz kraj jest pierwszy w kolejce do umożliwienia głosowania w wyborach za pomocą smartfonów. Jest nam też znacznie bliżej niż innym nacjom do Stanów Zjednoczonych niż do Chin i mamy mało wątpliwości co do tego, czy europejskie firmy mogą budować 5G w Chinach (przeważa opinia, iż nie powinny tego robić).

Jest ponad 70 milionów argumentów za tym, żeby głosować przez smartfona

Skynet spotyka Matriksa

Nie zdziwiłbym się przy tym, gdyby rozdźwięk pomiędzy cywilizacjami Wschodu i Zachodu względem SI wynikał z faktu, iż jeszcze w ubiegłym wieku mieliśmy do czynienia ze złotą erą książek oraz (chyba przede wszystkim) filmów z gatunku science fiction, które ostrzegały nas przed oddawaniem władzy maszynom w obawie, że osiągną samoświadomość. W tym miejscu wystarczy wspomnieć Terminatora, Gry wojenne, Obcego, a taką kulminacją takiego kolektywnego strachu był Matrix.

Jeśli sam z kolei miałbym odpowiedzieć na pytanie o to, czy odesłać polityków na emeryturę na rzecz robotów, to chociaż należę do pokolenia 30-latków mieszkających na wschodzie Europy, byłbym przeciwko. Nie chodzi przy tym o to, że np. ufam polityków (nigdy w życiu) lub nie wierzę w obiektywizm maszyn per se (toć to w końcu tylko zera i jedynki). Rzecz w tym, że nigdy nie zaufam politykom, którzy rozpisywaliby przetarg na stworzenie takowych algorytmów.