Kosmos  /  News

Łazik Curiosity zrobi wszystko, aby jechać dalej. Może nawet odgryźć sobie nogi

Picture of the author
202 interakcji
dołącz do dyskusji

To znaczy... koła.

Raczej nigdy do takiej konieczności nie dojdzie, ale mimo to inżynierowie z NASA sprawdzili, czy da się coś zrobić, jeżeli dojdzie do całkowitego zniszczenia kół łazika jeżdżącego po powierzchni Marsa. Wszak jak na razie żadnego serwisu wulkanizacyjnego tam nie ma.

Informacji z Marsa ci u nas pod dostatkiem ostatnio. Na początku roku na Marsa dotarła cała flota nowych aparatów wysłanych z Ziemi. Na orbicie znalazła się pierwsza arabska oraz pierwsza chińska sonda marsjańska. Na powierzchnię Marsa dotarł także łazik Perseverance z helikopterem Ingenuity. W ciągu kilku najbliższych dni na powierzchni może także znaleźć się pierwszy chiński łazik marsjański Zhurong. Naprawdę jest o czym pisać. De facto można pisać tak dużo o tych wszystkich nowych misjach, że gdzieś w cieniu znikają wszystkie inne misje wciąż realizowane na Czerwonej Planecie, takie jak, chociażby misja łazika Curiosity.

Curiosity, starszy brat łazika Perseverance

Łazik Curiosity: selfie z Marsa

Łazik Curiosity wylądował na Marsie w sierpniu 2012 roku. Pierwotnie jego misja planowana była na dwa lata. Obecnie mija dziewiąty rok misji i łazik wciąż eksploruje okolice Aeolis Mons w poszukiwaniu śladów wody na Marsie.

Urządzenie o masie niemal tony porusza się po skalistej powierzchni planety na sześciu kołach wykonanych z cienkiego na 0,75 mm aluminium przeplatanego grubszym bieżnikiem. Inżynierowie projektujący podwozie łazika zakładali od razu, że z czasem koła będą się zużywały z uwagi na brak równych, czystych dróg asfaltowych na powierzchni Marsa. Jak się okazało, koła zaczęły się zużywać nieco szybciej, niż przewidywano. Pierwsze pęknięcia cienkiego aluminium pojawiły się już w pierwszym roku pracy łazika, a pierwsze elementy wzmacniające bieżnika pękły w 2017 roku, pięć lat i 16 km od początku misji.

Każde koło wyposażone jest w 19 takich poprzecznych elementów wzmacniających. Jak zauważają inżynierowie, pęknięcie dwóch czy trzech nie będzie stanowiło większego problemu, ale jeżeli doszłoby do pęknięcia większości, problem mógłby być spory. Gdyby koło pękło na dwie części, to wewnętrzna część koła niebezpiecznie zaczęłaby się zbliżać do okablowania łazika, co mogłoby prowadzić np. do zerwania kabli łączących koło z łazikiem. Stąd też w zespole inżynierów pojawił się pomysł sprawdzenia, czy łazik jest w stanie sam pozbyć się pękniętej części koła.

Stan na dzień dzisiejszy

Warto w tym momencie podkreślić, że raczej nigdy do tak poważnej sytuacji nie dojdzie. W obecnym tempie zużywania kół, do takiej sytuacji mogłoby dojść w okolicach 2034 r., a do tego czasu zapewne łazik przestanie działać z innych powodów. Nie zmienia to faktu, że w siedzibie JPL postanowiono opracować plan awaryjny na wszelki wypadek.

Jak dotąd łazik przejechał po powierzchni Marsa łącznie nieco ponad 25 km. Na przednich i tylnych kołach jak na razie żaden z elementów wzmacniających nie uległ pęknięciu. Co ciekawe na kołach środkowych pękły odpowiednio 3 i 1 taki element.

Środkowe koło na początku misji (po lewej) oraz 4 kwietnia 2021 r. (po prawej).

Wystarczy ostry kamień

Odrzucona, uszkodzona część koła. Źródło: JPL

Korzystając z kopii łazika na Ziemi, inżynierowie sprawdzili, czy w przypadku uszkodzenia większej ilości wzmocnień, np. 14 z 19, da się od łazika oddzielić całkowicie wewnętrzną część koła i pojechać dalej. Okazało się, że w ten sposób można usunąć nawet dwie trzecie szerokości koła, pozostawić je za sobą i pojechać dalej. Wystarczy uszkodzonym kołem najechać na ostrą krawędź kamienia i odłamać dwa dodatkowe wzmocnienia. Takie odłamywanie koła zajęłoby co prawda około dwóch miesięcy na koło, ale pozwoliłoby kontynuować misję.

Przyznam szczerze, że mam cichą nadzieję, że JPL będzie musiało skorzystać kiedyś z tej nowej wiedzy. Jakby nie patrzeć, będzie to oznaczało, że Curiosity wciąż będzie jeździł po Marsie w 2034 roku.