lokowanie produktu

Czas na cybersuwerenność. Polskie firmy po pandemii powinny ruszyć zagranicę

Picture of the author

Co zmieniła pandemia w polskiej branży technologicznej? Z jednej strony niewiele, ale z drugiej otworzyła szanse, które w końcu powinniśmy wykorzystać. - Nie możemy mówić o nadziei na ekspansję międzynarodową. Powinniśmy mówić o agresywnym rozwoju i wchodzeniu na nowe rynki - twierdzi Nikodem Bończa Tomaszewski, prezes Exatela.

Polska - jak większość krajów zachodnich - z każdym tygodniem zbliża się do osiągnięcia odporności stadnej na koronawirusa. Duże grono osób czeka już na drugą dawkę. Niedługo z twarzy zdejmiemy maseczki. To najwyższy czas na szukanie odpowiedzi, co pandemia zmieniła nie tylko w codziennym życiu, ale i gospodarce, szczególnie tej cyfrowej. O przyspieszeniu i rozwoju usług, przeniesieniu życia do sieci wszyscy wiedzą, ale jak się ma polski rynek po ponad roku od pierwszego oficjalnego zakażenia nad Wisłą?

- Jeśli chodzi o sektor bezpieczeństwa, pandemia niewiele zmieniła. Ci, którzy o cyberbezpieczeństwo dbali, dbają o nie nadal, a ci, którzy je zaniedbywali, nadal to robią. Wydatki na cyberbezpieczeństwo - mimo takich bodźców jak RODO czy Krajowy System Cyberbezpieczeństwa - traktują jako dopust boży, więc gdy wypuszczamy jakiś produkt, to z myślą o rynkach zagranicznych przede wszystkim - stwierdził wprost Bończa Tomaszewski podczas panelu dyskusyjnego „Cyberbezpieczeństwo – wnioski i wyzwania po okresie pandemii” na Kongresie 590.

Polska branża tech ma potencjał, tylko trzeba wyjść poza granice

A wie, o czym mówi, bo Exatel to nie tylko operator telekomunikacyjny, ale i dostawca usług cyberbezpieczeństwa. Bończa Tomaszewski ma więc spojrzenie z dwóch perspektyw na raz. I właśnie dzięki tej dywersyfikacji działalności widzi, że… polskie firmy - jak twierdzi - nie wykorzystują nie tylko potencjału własnego, ale także tego, który daje branża technologiczna - działania ponad granicami państw. Co zresztą pandemia tylko rozwinęła.

To nie pierwszy raz, gdy prezes Exatela apeluje, by zmieniać modele biznesowe w polskiej branży tech: zamiast wynajmować usługi, lepiej samemu je tworzyć. Specjalnie na tę okazję Bończa Tomaszewski używa pojęcia cybersuwerenności.

I wbrew pozorom nie chodzi tutaj tylko o cyberbezpieczeństwo, choć to oczywiście jeden z fundamentów. Równie ważne jest to, by Polska oraz rodzime firmy mogły jak najbardziej polegać na własnych rozwiązaniach. Z punktu widzenia gospodarczego, to równie istotna podstawa, co bezpieczeństwo. Logika tego podejścia jest prosta: skoro mamy coś swojego i z tego korzystamy, to nie musimy za to płacić komuś innemu. - Kreując własne rozwiązania w dziedzinie cyberbezpieczeństwa, telekomunikacji i IT, budujemy zyski dla gospodarki. Marża zostaje bowiem u nas. W tej chwili jednak sektor IT, a sektor telco jeszcze bardziej rozwija się w modelu usługowym - importujemy technologie z zewnątrz, świadczymy w oparciu o nie usługi i dzięki temu jesteśmy w stanie osiągnąć jakieś zyski. Ale jest to model, który się kończy, bo te marże są coraz niższe - wyjaśnia Bończa Tomaszewski.

Zwraca też uwagę, że szczególnie branża telekomunikacyjna - a więc ta, w której działa Exatel - musi zmieniać swój model. Wzrost popytu na takie usługi jest bowiem tak samo nieustanny, jak… zjazd opłat za nie. Pandemia zaś - jak zauważa prezes Exatela - “nie była żadną bonanzą dla sektora telekomunikacyjnego”.

Przepis na zyskanie cybersuwerenności - na szczęście - też teoretycznie skomplikowany nie jest. Według Bończy-Tomaszewskiego potrzebne są do tego cztery elementy. Pierwszy, czyli doskonałych inżynierów, Polska ma - i to w dużych ilościach dzięki świetnemu kształceniu technicznemu nad Wisłą. Drugi - zdolności produkcyjne - także nasz kraj posiada. Przykładem tego może być choćby coraz większe zaplecze przemysłowe tworzone w naszym kraju, z którego korzystają firmy zachodnie, by skracać łańcuchy dostaw. Trzeci element to system grantów NCBR, w którym możliwe jest zdobycie dotacji nawet na poziomie 70 proc. kosztów inwestycji.

Tylko jednego polskim firmom brakuje. - Zdolności szybkiej globalizacji, wchodzenia na zagraniczne rynki ze swoimi rozwiązaniami. Nie umiemy tego i problem ten dotyczy i małych, i średnich, i dużych firm. Musimy tylko złożyć te elementy i ruszyć do przodu - podsumowuje prezes Exatela.