Oprogramowanie  /  News

W Redmond zwariowali. Chcą przekształcić Microsoft Store w niebezpieczny śmietnik

Picture of the author

Sklep z aplikacjami dla Windowsa, delikatnie rzecz ujmując, nie odniósł spodziewanego komercyjnego sukcesu. Planów naprawczych było kilka i były całkiem niezłe. Najnowszy brzmi jak zaoranie całej usługi.

To prawdopodobnie Windows 8 skutecznie zniechęcił użytkowników Windowsa do korzystania z Microsoft Store. Kontrowersyjny i mocno optymalizowany pod tablety system Microsoftu oferował w swoim repozytorium głównie proste, przygotowane pod dotyk aplikacje. Czyli zupełnie nie te, których szukała większość użytkowników.

Dziś Microsoft Store w niczym nie przypomina swojej pierwotnej formy. Oferta jest nieporównywalnie bogatsza i nie mam na myśli tylko xboxowych gier. Repozytorium aplikacji dla Windowsa oferuje wiele różnych rodzajów programów, w tym tych dla zawodowców i tych określanych jako aplikacje klasyczne bądź Win32. Zapewnia przy tym pełne bezpieczeństwo, izolację piaskownicy i ujednolicony mechanizm serwisowania (aktualizacji) aplikacji.

Wszystko pięknie i ładnie, więc czas to zaorać. Microsoft Store ma całkowicie zmienić swoją formę.

Repozytorium oprogramowania od Microsoftu z pewnością jest jeszcze dalekie od ideału – zarówno w kwestii funkcjonalności samej usługi, jak i oferty. Jest jednak nieporównywalnie lepiej, jak było. Większość aplikacji na moim PC pochodzi właśnie z tego źródła, od drobiazgów w formie Facebook Messengera czy Spotify, aż po narzędzia pracy, jak Lightroom czy Slack. Mimo tego nadal mało który użytkownik Windowsa zagląda do Microsoft Store.

Jak wynika z reportażu Zaca Bowdena, kolejnym z pomysłów Microsoftu ma być – w mojej subiektywnej ocenie – krok, który co prawda zwiększy atrakcyjność oferty w kwestii różnorodności, ale też który tym bardziej odbierze powód do zaglądania do usługi. Różnice między szukaniem oprogramowania w Microsoft Store a szukaniem go w przeglądarce internetowej zostaną zatarte.

Microsoft Store ma się otworzyć na wszystkie aplikacje. Ich twórcy nie będą musieli w żaden techniczny sposób modyfikować swoich tworów. Mechanizm aktualizacji spoza Microsoft Store? Żaden problem. Brak czasu na dostosowanie aplikacji do działania w bezpiecznej piaskownicy? Nie ma sprawy. Ma zniknąć nawet obowiązek hostowania pakietu instalacyjnego przez Microsoft Store – deweloper na życzenie będzie mógł odsyłać użytkownika do swojej witryny celem pobrania jego apki.

To nie brzmi jak plan na ulepszenie Microsoft Store. To złożenie broni.

Rzecz jasna Microsoft Store nie straci swoich dotychczasowych możliwości. Nadal więc będzie mógł hostować i serwisować izolowane w piaskownicy, bezpieczne aplikacje. Tyle że te będą stanowić tylko część oferty tego repozytorium, prawdopodobnie od strony witryny sklepowej będąc nieodróżnialnymi od reszty.

Cały wic App Store’a, Sklepu Play czy im podobnych polega na tym, że choć w tych repozytoriach nie znajdziemy wszystkich możliwych programów – czy to ze względu na ograniczenia techniczne repozytorium, czy jego regulamin – jednak użytkownik może być pewien, że instalowane z nich oprogramowanie nie wpłynie negatywnie na pracę używanego urządzenia.

Teraz Microsoft przestanie być gwarantem jakości i niezawodności – ta rola wraca do twórcy aplikacji. Z pewnością dzięki temu zabiegowi asortyment Microsoft Store ulegnie zwiększeniu. W tym jednak momencie nie widzę już zbyt wielu powodów, by tam zaglądać. Więcej znajdę w Wyszukiwarce Google. A przecież innych różnic w zasadzie już nie będzie.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst