1. SPIDER'S WEB
  2. RTV
  3. Tech

To telewizor skazany na sukces. Widziałem, jak działa 75-calowy Xiaomi Mi TV Q1

To nie ściema, to potencjalny hit. Xiaomi Mi TV Q1 - pierwsze wrażenia

Xiaomi do tej pory oferowało telewizory dla zdecydowanie mniej wymagających klientów. Model Q1 ma być tym lepszym. Sprzętem, który zadowoli miłośników jakości obrazu i dźwięku. Jest też podejrzanie tani. Ale wiecie co? Mi TV Q1 na pierwszy rzut oka nie brakuje niczego. Absolutnie niczego.

75-calowy telewizor z matrycą QLED, zgodny z HDMI 2.1 i w cenie 5000 zł? Gdy po raz pierwszy zapowiedziano ten sprzęt byłem wysoce podejrzliwy. Zwłaszcza że pierwsze telewizory Xiaomi, które są już obecne na rynku, raczej – kolokwialnie rzecz ujmując – z kapci nie wycinały. Najłaskawsze co można o nich napisać to to, że są odpowiednio wycenione. Tani telewizor średnio-niskiej klasy? Xiaomi było niezłym wyborem.

Model Q1 ma być jednak modelem premium. No, przynajmniej na standardy Xiaomi, bowiem trudno mu będzie mierzyć się z telewizorami OLED czy Mini LED od koreańsko-japońskiej konkurencji. Jest on jednak dostępny w przedsprzedaży w cenie raptem 5000 zł. Gdy wejdzie w najbliższy poniedziałek do sklepów cena wzrośnie do 6500 zł. To nadal niedrogo, biorąc pod uwagę jego bardzo wysoką przekątną i teoretyczne możliwości techniczne.

75-calowy Xiaomi Mi TV Q1 – pierwsze wrażenia.

Jak tylko polski oddział Xiaomi otrzymał pierwsze egzemplarze, które mógł pokazać dziennikarzom – nie mogłem przegapić okazji i nie obejrzeć tego cuda na żywo. Miejcie proszę na uwadze, że niniejsza relacja nie ma nic wspólnego z testem bądź recenzją – to tylko pierwsza opinia z pokazu prasowego. Jestem jednak pod wrażeniem. Mi TV Q1 nie jest raczej urządzeniem, które bym polecił każdemu konsumentowi. Nawet na pierwszy rzut oka na prezentowanych materiałach widziałem pewne niedociągnięcia, których trudno szukać w topowych modelach konkurencji. Biorąc jednak pod uwagę cenę – z pokazu wyszedłem pozytywnie zaskoczony.

Już sam wygląd telewizora sugeruje sprzęt wyższej klasy. Telewizor zamknięty jest w metalowej obudowie, ma bardzo cienkie, niemal niewidoczne ramki. Pewnie też stoi na dużej, eleganckiej stopie ze szczotkowanego aluminium. Zdecydowanie ma prezencję produktu wysokiej klasy. Nie jest może najsmuklejszy – ale też zdecydowanie jego grubość powinna mieścić się w tolerancji estetów.

Spodobał mi się również pilot. Lekki, pewnie leży w dłoni, z przyciskami wykonanymi z materiału wysokiej klasy. Z pewnym i miłym klikiem przycisków. Trudno się przyczepić do czegokolwiek.

Mi TV Q1 w kwestii obrazu zdecydowanie imponuje.

Jak wspominałem, trudno na pokazie prasowym mówić o jakimś bardziej wyszukanym teście. Miałem do dyspozycji podłączone do telewizora PlayStation 5 oraz konto na Netfliksie. Bardzo szybko wyłapałem pewne problemy – w tym drobne błędy systemu kompensacji ruchu, przez co momentami widać było przez ułamki sekund artefakty.

Trudno też mówić o doskonałym kontraście – matryca Mi TV Q1 to podświetlenie typu FALD z 384 LED-ami i 192 strefami wygaszania. Jednak tak zwany blooming – czyli poświata widoczna wokół jasnych elementów na ciemnym tle – był widoczny właściwie tylko przy białych napisach na czarnym tle i też nie było to szczególnie rażące.

Wrażenie zrobiły za to na mnie pozostałe parametry obrazu. Telewizor w teorii zapewnia 95-procentowe pokrycie palety DCI-P3 oraz szczytową jasność 1000 nitów. I wiele wskazuje na to, że obietnica jest spełniona. Obraz jest jasny, klarowny, jednorodnie podświetlony.

Uruchomiłem na tym telewizorze pięknie nakręcony miniserial Nasza Planeta na Netfliksie, masterowany w Dolby Vision. I byłem pod jeszcze większym wrażeniem. W ujęciach z arktycznej zmarzliny widoczny był każdy szczegół na znajdującej się tuż przy kamerze fakturze śniegu – a jasna biel nie wykazywała żadnych przebarwień. Q1 świetnie też sobie poradził w scenach z dżungli – mieniące się wszystkimi kolorami tęczy ptactwo nie przeszkadzało telewizorowi Xiaomi wyciągać szczegółów w zacienionych miejscach w kadrze. Nie powiem – byłem zdziwiony, że jest tak dobrze.

Do Netflixa i do PlayStation 5 czy Xbox Series jak znalazł.

Telewizor jest zgodny zarówno z Dolby Vision, jak i z HDR10+. Dodatkowo, według danych technicznych wyposażony jest w 10-bitową, 120-hercową matrycę i złącze HDMI 2.1 z obsługą ALLM i eARC. Graczy rozczarować może brak obsługi VRR, ale niewykluczone, że ta zostanie dodana w jednej z przyszłych aktualizacji oprogramowania. Warto też mieć na uwadze, że tylko jedno złącze obsługuje HDMI 2.1 – pozostałe są w standardzie HDMI 2.0 z ARC.

Przedstawiciel Xiaomi deklarował na pokazie, że telewizor ten ma być stale usprawniany przez odpowiedzialnych za niego inżynierów. Aktualizacje – jeśli będzie taka konieczność – będą częste i będą usuwać zgłaszane przez recenzentów i użytkowników niedociągnięcia. W teorii więc to, co można wyciągnąć programowo z tego telewizora, może w nieokreślonej przyszłości ulec istotnej poprawie. Póki co Mi TV Q1 pracuje pod kontrolą Android TV 10 – bez interfejsu Google TV.

Cieszy obsługa Miracast, co nie jest oczywiste w telewizorach z Android TV, które zazwyczaj polegają tylko na Chromecast. Również to, że telewizor wyposażony jest w kierunkowy mikrofon – nie trzeba szukać pilota, by porozumieć się z Asystentem Google. Rzeczony mikrofon można wyłączyć.

Właściwie jedyne, gdzie poczułem taniość tego telewizora, to system audio. Co prawda dekoduje on zarówno Dolby Audio, jak i DTS-HD MA – jednak para 15-watowych pierdzioszków (wybaczcie, ale głośników brzmi zbyt dumnie) nadaje się raczej do telewizyjnych telenowel niż do gier czy filmów akcji. Jest znośnie, ale warto dokupić do Mi TV Q1 soundbar lub kolumny.

W tej cenie? Nie mam pytań. Xiaomi może zawojować polskie sklepy RTV.

Muszę jeszcze raz z całą stanowczością podkreślić – to nie jest test ani recenzja. Niewykluczone, że telewizor ten ma więcej wad niż wychwyciłem podczas pokazu prasowego. Jednak już dziś mogę potwierdzić, że jest to co najmniej produkt dobry. A w kontekście swojej ceny i rozmiaru – bardzo dobry, jeśli nie rewelacyjny.

Poprosiłem o wypożyczenie Mi TV Q1 do testów. Jestem bardzo ciekawy ich wyniku. Na pokaz jednak szedłem spodziewając się ściemy i taniej elektroniki z Chin w ładnym opakowaniu. Wyszedłem wiedząc, że jest tu dużo więcej na rzeczy. Dużo więcej dobrego.