1. SPIDER'S WEB
  2. Gry
  3. Tech

The Ancient Gods, czyli DLC do Doom Eternal - to coś nowego i jeszcze więcej tego samego

doom eternal the ancient gods

Bethesda udostępniła już drugą część rozszerzenia kampanii fabularnej w Doom Eternal o tytule The Ancient Gods. Wcielamy się w nim w Doom Slayera, który chce raz na zawsze przegonić z ziemi piekielne pomioty.

Posiadacze gry Doom Eternal w edycji Deluxe oraz przepustki sezonowej mogą już pobrać obie części dodatku The Ancient Gods. Jeśli tylko jesteście fanami tego uniwersum, a także ikonicznego Doom Slayera, to zdecydowanie powinniście to zrobić. Opowiedziana tutaj historia to typowy epilog, który rzuca sporo światła na wydarzenia zarówno z podstawki, jak i z poprzedniej odsłony serii.

doom eternal the ancient gods dlc dodatek

The Ancient Gods to przy tym całkiem spore DLC na tle dodatków do innych gier; ba, jest dłuższe niż wiele gier z kategorii AAA! Przejście każdej z dwóch części zajęło mi po około pięć godzin (aczkolwiek należy tutaj zaznaczyć, że w tym drugim przypadku naprawdę sporo czasu spędziłem na walce z ostatnim bossem, który okazał się wyjątkowo wymagający).

Doom Eternal: The Ancient Gods — co się udało?

W zasadzie wszystko jest na swoim miejscu, a udało się przede wszystkim to, co najważniejsze, czyli utrzymać wysoki poziom oryginału. Dotyczy to zarówno estetyki (odwiedziliśmy liczne nowe lokacje, bo dostaliśmy po trzy spore misje na każdą część dodatku), jak i rozgrywkę. Co prawda po kilkunastu godzinach spędzonych z podstawką wiedziałem, jak radzić sobie z większością wrogów i umiałem posługiwać się broniami, ale id Software przygotowało kilka niespodzianek.

doom eternal the ancient gods dlc dodatek

W dodatkach wróciły bronie i demony z podstawki, ale dodano też całkiem sporo zupełnie nowych, a część z maszkar ma teraz dodatkową, nieco zmodyfikowaną wersję. Bardzo często gra wymaga stosowania określonej taktyki w walkach z nimi — często tylko np. jeden rodzaj broni jest skuteczny w walce z danym monstrum. Pojawiła się też zupełnie nowa mechanika, czyli poruszanie się po mapie za pomocą łańcucha z hakiem montowanego w shotgunie, co zwiększa mobilność Slayera.

The Ancient Gods wprowadza łącznie aż osiem nowych typów wrogów.

Wśród nich są stacjonarne Wieżyczki, w które najlepiej strzelać ze snajperki, przy czym trzeba się spieszyć, bo ich oczy - przypominające nieco Saurona - chowają się, gdy patrzymy na nie zbyt długo. Do tego dochodzą widma, które wzmacniają inne demony, a po ich pokonaniu mamy chwilę, by unicestwić je karabinem plazmowym, zanim znajdą inną ofiarę. Do tego dochodzi Krwawy Maykr, który przyjmuje obrażenia tylko wtedy, gdy sam atakuje (i ładnie kładą go headshoty).

doom eternal the ancient gods dlc dodatek

Oprócz tego atakują nas Wrzaskuny, czyli zombie, które w chwili śmierci wzmacniają wrogów i warto celować tak, by nie wykończyć ich zbyt wcześnie. Sporym zagrożeniem jest też Opancerzony Baron, który ma odnawiającą się zbroję oraz Przeklęty łowca, który może nałożyć na nas klątwę zmniejszającą nasze możliwości bojowe (a zdjąć można ją wyłącznie poprzez zabicie stwora). Do tego dochodzą Kamienny Diablik, Żołnierz Prewencji i Demoniczny Wojak…

W dodatku The Ancient Gods do Doom Eternal zabrakło mi natomiast progresji.

Jak się okazało, obie części DLC są osobnymi pozycjami w menu Doom Eternal i nie przenoszą postępów z podstawowej wersji gry (ani nawet między sobą). Deweloperzy uznali, że w ramach The Ancient Gods od samego początku odblokują nam wszystkie bronie wraz z ulepszeniami, runy itp. To dobra wiadomość dla osób, które straciły save’a lub chcą zagrać w DLC na innej platformie, albo takich graczy, którzy w podstawce nie odblokowali wszystkiego.

doom eternal the ancient gods dlc dodatek

Niestety tak jak cieszy mnie, że mogłem zagrać w pełni rozwiniętym Doom Slayerem, tak zabrakło tutaj króliczka, którego moglibyśmy gonić. Szkoda też, że nie otrzymaliśmy w zasadzie żadnej nowej broni dystansowej, a jedyną nowością, jeśli chodzi o dodatki typowe ofensywne, jest młot bojowy, który pojawia się dopiero pod koniec drugiej części The Ancient Gods. Domyślam się jednak, że dodanie kolejnej giwery mogłoby mieć negatywny wpływ na balans rozgrywki.

W zasadzie jedyne moje poważne zastrzeżenie tyczy się finałowej walki.

Obie części dodatku mają bardzo wyśrubowany poziom trudności i wymagają od gracza wykorzystywania wszystkich mechanik uzupełniania zdrowia, pancerza i amunicji poprzez nie tylko strzelanie, ale również ataki wręcz, zabójstwa chwały, zamrażanie wrogów, rzucanie granatami i podpalanie demonów. Zdarzało mi się dość często ginąć, ale na szczęście na konsoli Xbox Series X ponowne ładowanie gry jest błyskawiczne, a checkpointy usiane są dość gęsto.

doom eternal the ancient gods dlc dodatek

Fragmentem, który zaczął mnie w końcu irytować, była walka z końcowym bossem (spokojnie, nie mam zamiaru spoilować, kto nim jest), przy którym spędziłem… bite dwie godziny. Pod koniec byłem już nie tylko wykończony i bolały mnie palce, ale po prostu się znudziłem, bo pojedynek został podzielony na pięć niemalże identycznych faz, ale na szczęście to tylko drobne potknięcie programistów w drodze do mety i taka łyżka dziegciu w beczce miodu.

Polecam dodatek do Doom Eternal wszystkim graczom, którzy dobrze bawili się przy podstawce, bo tak jak faktycznie trochę się zmieniło i dodano wspomniany system poruszania się na haku, tak na dobrą sprawę to DLC to „jeszcze więcej tego samego”. Nie jest to też bynajmniej skok na kasę i The Ancient Gods jest warte pieniędzy, jakie życzy sobie za nie wydawca. Niektóre produkcje AAA mają krótszą kampanię niż obie części tego DLC razem wzięte…

PS The Ancient Gods to przy tym znacznie bardziej liniowe doświadczenie niż bazowa kampania. Nie wracamy pomiędzy misjami na statek, a tak jak można je potem powtarzać, to wykonujemy je po prostu jedna po drugiej, nie oglądając się za siebie. Nie ma też zbyt wielu sekretów do odkrycia, aczkolwiek gra premiuje zaglądanie pod przysłowiowy każdy kamień strzępami informacji na temat lore serii Doom oraz np. dodatkowymi życiami.