Nauka  /  Artykuł

Czekają nas burzliwe czasy. Im wyższa temperatura, tym więcej piorunów uderzających w Ziemię

Czekają nas burzliwe czasy. Im wyższa temperatura, tym więcej piorunów

Z najnowszych badań przeprowadzonych na Arktyce wynika, że w region ten uderza obecnie o wiele więcej piorunów niż dekadę temu. Zapytacie pewnie - no fajnie, ale co z tego?

Rosnąca liczba piorunów uderzających w Arktykę potwierdza poniekąd wcześniejsze badania, które w 2014 r. przeprowadził David Romps z University of California w Berkeley i z Lawrence Berkeley National Laboratory, według którego każdy stopień ocieplenia oznacza wzrost występowania piorunów o mniej więcej 12 proc.

Badania przeprowadzone w zeszłym roku na Arktyce przez Roberta Holzwortha, fizyka z University of Washington w Seattle, potwierdzają tę zależność i doskonale ją obrazują - Arktyka to w końcu jeden z najszybciej ocieplających się regionów na naszej planecie.

Burzliwe czasy dla Arktyki, czyli więcej arktycznych pożarów

Rosnąca liczba piorunów, będzie miała ogromny wpływ na arktyczny region. A właściwie to już ma. Wszak przez ostatnie dwa lata na Arktyce zanotowano rekordową liczbę pożarów, którym udało się spalić równie rekordową powierzchnię tamtejszych lasów. Nikt oczywiście nie twierdzi, że wszystkie zaprószenia zostały wywołane przez niewłaściwie umiejscowiony piorun, jednak wraz z rosnącym prawdopodobieństwem występowania wyładowań atmosferycznych rośnie też szansa na kolejne pożary, na skutek których do atmosfery emitowane jest jeszcze więcej gazów i sadzy, które mają wpływ na klimat.

— Widzimy symptomy globalnych zmian klimatycznych - komentuje swoje badania Holzworth.

Błyskawice trafiły na listę zmian klimatycznych

Trafiły tam w 2016 r. za sprawą Światowej Organizacji Meteorologicznej w Genewie, która uznała, że obserwacje wyładowań atmosferycznych mogą pomóc naukowcom w śledzeniu zmieniającego się globalnego klimatu.

Ma to sporo sensu, jeśli zastanowimy się nad genezą tego zjawiska atmosferycznego. Błyskawice powstają bowiem wtedy, gdy kryształki lodu wewnątrz konwekcyjnych chmur burzowych - wypełnione kłębiącymi się prądami powietrza zasilanymi ciepłym powietrzem - zderzają się i przenoszą ładunek elektryczny. Separacja ładunku narasta, aż osiągnie próg i następuje uderzenie pioruna. Niektórzy badacze przewidują, że globalne ocieplenie doprowadzi do większej liczby burz konwekcyjnych i wyładowań atmosferycznych na całym świecie, w miarę wzrostu temperatury powietrza i oceanów.

Ekstremalne zjawiska pogodowe (w tym burze z piorunami) będą nawiedzać nas coraz częściej z powodu coraz szybszego parowania wody z gleby (robi się coraz cieplej) i idąc tym tropem dalej - ocieplająca się atmosfera może pomieścić więcej pary wodnej (co sprzyja z kolei powstawaniu gwałtownych burz). Dlatego też coraz częściej, również na terenie naszego kraju, nawiedzać nas będą ekstremalne zjawiska pogodowe. Obawiam się też, że burze z piorunami nie są najgorszym zjawiskiem pogodowym, z którym będziemy spotykać się regularnie.