Gry  / Felieton

Nowe gry w Xbox Game Pass upewniły mnie w przekonaniu, że Xbox Series X to był dobry zakup

Picture of the author

Rzut oka na listę gier, które trafią w grudniu do usługi Xbox Game Pass, ostatecznie zniechęcił mnie do kupowania gier na premierę. Jednocześnie utwierdził mnie w przekonaniu, że zakup konsoli Xbox Series X był z kolei świetną decyzją.

Pisałem niedawno, że „Xbox jest jak Netflix, a PlayStation jest jak kino” i po pierwszych dwóch tygodniach spędzonych z konsolami nowej generacji swoje zdanie podtrzymuję. Wiedziałem zresztą od miesięcy, że PS5 sprawię sobie na premierę, bo gier na wyłączność Sony nie umiałbym sobie odmówić.

Od zakupu nowej konsoli świetnie bawię się przy Marvel’s Spider-Man: Miles Morales i platformowym Sackboyu, a także klnę jak szewc przy remake’u Demon’s Souls. Microsoft utwierdził mnie jednak właśnie w przekonaniu, że dokupienie Xbox Series X jako drugiej konsoli było również strzałem w dziesiątkę.

Katalog gier w ramach Xbox Game Pass na grudzień 2020 r. z Control na czele robi wrażenie.

Obecność tej konkretnej produkcji w bibliotece usługi Xbox Game Pass jest przy tym niemałym zaskoczeniem. Alan Wake i Quantum Break, czyli poprzednie hity studia Remedy, były co prawda grami wydanymi ekskluzywnie na odpowiednio Xboksa 360 i Xboksa One, ale pamiętajmy, że Control okazał się w przeciwieństwie do nich grą multiplatformową.

Jakby tego było mało, posiadacze konsol z rodziny PlayStation otrzymali w Control na tę platformę nawet bonusową misję (i to z samym Hideo Kojimą), ale mimo to Microsoftowi udało się zgarnąć tę produkcję do siebie. Ta świeża jeszcze gra jest teraz dostępna w usłudze abonamentowej Xbox Game Pass i to jedynie nieco rok po swojej premierze.

Control to jednak tylko wierzchołek góry lodowej nowości w abonamencie Xbox Game Pass.

Microsoft przygotował listę aż 17 pozycji, które trafią do usługi Xbox Game Pass w tym miesiącu (aczkolwiek warto tutaj zauważyć, że część z nich pojawiła się tutaj ponownie, gdyż teraz trafiła na inne platformy, w tym na smartfony z Androidem w ramach streamingu xCloud). Na liście wraz z datami, kiedy zostaną udostępnione, znalazły się następujące tytuły:

  • Control (Xbox, xCloud) — 3 grudnia;
  • Doom Eternal (PC) — 3 grudnia;
  • Haven (Xbox, PC) — 3 grudnia;
  • Rage 2 (xCloud) — 3 grudnia;
  • Slime Rancher (Xbox, xCloud) — 3 grudnia;
  • Va-11 Hall-A: Cyberpunk Bartender Action (PC) — 3 grudnia;
  • Yes, Your Grace (Xbox, xCloud, PC) — 3 grudnia;
  • Dragon Quest XI S: Echoes of an Elusive Age – Definitive Edition (Xbox, PC) — 4 grudnia;
  • Call of the Sea (Xbox, xCloud, PC) — 8 grudnia;
  • Monster Sanctuary (Xbox, xCloud) — 8 grudnia;
  • Starbound (PC) — 8 grudnia;
  • Unto The End (Xbox, PC) — 9 grudnia;
  • Assetto Corsa (Xbox, xCloud) — 10 grudnia;
  • Gang Beasts (Xbox, xCloud) — 10 grudnia;
  • GreedFall (Xbox, xCloud, PC) — 10 grudnia;
  • Superhot: Mind Control Delete (Xbox, xCloud) — 10 grudnia;
  • Yooka-Laylee and the Impossible Lair (Xbox, xCloud, PC) — 10 grudnia.

Z wymienionych wyżej gier na największą uwagę zasługuje moim zdaniem Superhot: Mind Control Delete. Jeszcze świeża kontynuacja świetnego Superhota jest takim nietypowym połączeniem strzelaniny i gry logicznej, w której akcja przedstawiona jest z perspektywy pierwszej osoby, a czas płynie tylko wtedy, gdy gracz się porusza.

Sam z pewnością sprawdzę, jak wygląda w praktyce sterowanie na padzie, bo w nowego Superhota grałem na myszy.

Nieco pluję sobie też w brodę, bo mogłem poczekać z zakupem zarówno tej pozycji, jak i wielu innych gier. Rage’a 2, Dooma Eternal, Control i Superhot: Mind Control Delete łączy w końcu nie tylko to, że trafiają do Xbox Game Passa naraz, ale również fakt, że… wszystkie te gry sprawiłem sobie wcześniej, a nie miałem czasu ich skończyć (Doom) lub wręcz uruchomić (Control).

W przypadku Control na pojawienie się gry w bibliotece Xbox Game Pass czekaliśmy przy tym jedynie nieco ponad rok, ale już np. Doom Eternal i Superhot: Mind Control Delete trafiły do abonamentu zaledwie kilka miesięcy po swoich premierach. Głównie z tego powodu abonament od Microsoftu zmienił moje spojrzenie na kupowanie gier.

Płacenie za grę 250-350 zł tylko po to, żeby zagrać w nią na kilka miesięcy przed innymi, nie ma sensu.

W przeszłości kupowałem wiele gier w ciemno, ale w samym 2020 r. mógłbym zaoszczędzić kilkaset złotych, gdybym tylko wykazał się cierpliwością. Z tego powodu od teraz na premierę planuję kupować już wyłącznie gry na wyłączność od Sony oraz takie produkcje jak Cyberpunk 2077, w którego muszę zagrać (po pierwszym pokazie byłem polską produkcją wprost zauroczony).

Nie oszukujmy się jednak — hitów pokroju nowej gry CD Projekt RED pojawia się garstka, a na wszystkie pozostałe produkcje mogę przecież poczekać te kilka miesięcy albo nawet lat, by albo ograć je w ramach abonamentu, albo kupić na przecenie. Moja kupka wstydu i tak rośnie, zamiast maleć, a na brak produkcji do ogrania nie będę pewnie już narzekać i tak do końca życia.

Czytaj także: Aktualizacja Windows 10 dla Xbox Series X|S wprowadza wstępne pobieranie gier z usługi Xbox Game Pass

Jedyne, z czym trzeba się pogodzić, to z tym, że Xbox Game Passowi jest paradoksalnie bliżej do klasycznej telewizji niż do „Netfliksa dla gier”. Dojdzie zaraz do tego, że jako posiadacze Xboksów będziemy grać nie w to, na co akurat najdzie nas chęć, tylko w to, co akurat „wleciało” na platformę. No ale kto wie — może zaczniemy o grach gadać tak, jak drzewiej o serialach?

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst