Tech  / Relacja

Po 10 godzinach w konsolowym Night City nie zjadły mnie bugi. Cyberpunk 2077 na Xboksie nie jest idealny, ale jest grywalny

Picture of the author
693 interakcji
dołącz do dyskusji

Z pierwszych recenzji w polskiej i zagranicznej prasie wynika, iż Cyberpunk 2077 to bardzo dobra gra, ale pełną błędów i niedoróbek. Liczba bugów wychodzi daleko poza akceptowalną skalę, a według wielu CDP RED potrzebuje przynajmniej pół roku, aby wszystko załatać. Po pierwszych 10 godzinach spędzonych w konsolowym Night City stwierdzam jednak, że nie jest tak tragicznie.

WAŻNE: Poniższego materiału nie należy traktować jako recenzji. To aktualizowana na bieżąco publikacja koncentrująca się na jednym aspekcie gry, jakim są błędy utrudniające komfortową zabawę.

„Avengers level threat“ - tak odniósł się do skali błędów, bugów i niedoróbek jeden z czołowych recenzentów w zachodniej prasie. Ostrzeżenia przed stanem technicznym gry Cyberpunk 2077 znajdziemy również w polskich mediach. Redaktor Komputer Świata już w tytule podkreśla „absurdalną liczbę błędów”. Wszystko to konsekwencja oddania w ręce mediów spóźnionego testowego buildu, pozbawionego premierowej aktualizacji.

Skala błędów i niedoróbek okazała się tak wielka, że zdaniem wielu nawet łatka przygotowana na dzień debiutu nie jest w stanie naprawić wszystkiego. Cyberpunk 2077 borykał się bowiem z bugami fundamentalnymi, wszytymi głęboko w rozgrywkę. Główny bohater gubił broń, martwi wrogowie potrafili ostrzegać towarzyszy o naszym położeniu, opcje dialogowe pojawiały się z opóźnieniem bądź nie pojawiały się wcale, przechodnie zapadali się w całości pod ziemię, a licznie występujące w grze windy wypowiedziały władzom Night City powszechny strajk.

Żadnego z tych błędów jeszcze nie uświadczyłem, grając w Cyberpunk 2077 na konsoli Xbox Series X.

Korzystam z przedpremierowej kopii gry dostarczonej redakcji przez CDP RED. Zdaje się, że edycja dla Xboksa otrzymała już aktualizację na dzień debiutu. Trudno inaczej wytłumaczyć fakt, że po ponad 10 godzinach rozgrywki mój awatar napotkał zaledwie kilka wyraźnych, ordynarnych bugów. Do tego trzy z tej samej kategorii: gubienia przedmiotów trzymanych w dłoniach przez postaci NPC znajdujące się w pobliżu.

Pierwszy bug zobaczyłem stosunkowo szybko, bo zaraz po zakwaterowaniu w Night City. Jedna z nastolatek scrollowała smartfon, siedząc na osiedlowej ławce niedaleko wieżowca mieszkalnego. W pewnym momencie postanowiła wstać i się przejść. Na skutek zmiany położenia bądź zmiany animacji jej telefon nagle został wbity w oparcie ławki. Jedna z tez zakłada, że chłopak zerwał z nią przez Messengera i młoda dama nieco się zdenerwowała. Swoje pieniądze stawiam jednak na błąd w grze.

Kilka misji później ten sam bug został poniekąd zreplikowany w innym miejscu i przez innego NPC. Wszystko miało miejsce w jednej z przejętych przez gang fabryk. Wraz z inną spluwą do wynajęcia przeczesywaliśmy teren, gdy pojawiła się przed nami drabinka prowadząca w dół. Mój towarzysz broni - wyposażony w dwa pistolety dumnie trzymane w dłoniach - zaczął schodzić po szczeblach. Jego spluwy pozostały jednak przed drabinką, dumnie lewitując w powietrzu. W powietrzu zawisła także spluwa trzymana przez policjanta, gdy ten zaczął badać zwłoki przy pomocy tabletu.

Za silniejszy, wprawiający w dyskomfort bug uznaję ezoteryczną formę jednego z mini-bossów czających się w windzie. Ten z jakiegoś powodu zaczął migotać, jak gdyby jednocześnie był i nie było go na piętrze budynku. Seria w kierunku wroga potwierdziła jednak materialność najemnika, który padł pod wpływem ołowiu. Będąc przy znikaniu, pewien drobny sprzedawca w Night City prowadzi handel, wystawiając swoje towary na niewidzialnych półkach. Można by pomyśleć, że lewitują.

Wszystkie bugi zostały udokumentowane na widocznych wyżej zrzutach ekranu. Mówimy o błędach stosunkowo łatwych do wyeliminowania. Nie uniemożliwiają one prowadzenia rozgrywki, eksploracji czy wykonywania misji. Jednocześnie zaznaczam, że w grach typu open world istnieje tak pokaźna liczba zmiennych, że moja skromna garść bugów nie musi oddawać faktycznego stanu gry. Inny gracz w ciągu tego samego czasu może napotkać ich znacznie więcej... a może nie napotkać wcale.

Chociaż bugów nie jest przerażająco dużo, wiele rzeczy powinno zostać poprawionych.

Nie podoba mi się zwłaszcza system odpowiedzialny za rozdysponowywanie mieszkańców Night City wokół gracza. Rozwiązanie napisane przez CDP RED czasami nie pokrywa się w pełni z polem widzenia w perspektywie pierwszej osoby. Co za tym idzie, możemy dostrzec, jak w rogach ekranu magicznie pojawiają się znikąd ludzie, którzy potem idą dziarsko przed siebie. Trochę jak świetnie zorganizowane, sekretne społeczeństwo czarodziejów, korzystających z magicznych teleportów pod nosem niczego nieświadomych Mugoli.

Zostałem również ofiarą systemu dialogowego pozbawionego wyraźnego przycisku zakończenia rozmowy. Podczas jednej z misji fabularnych rozmawiałem z ważnym i wpływowym przedstawicielem korporacji. Opierałem się dziarsko o framugę drzwi, próbując wykorzystać konwersację do zdobycia cennych informacji. Podczas rozmowy odsunąłem się zaledwie o krok do tyłu. Delikatne muśnięcie analoga. Mój rozmówca uznał jednak, że chcę w ten sposób zakończyć pogawędkę i ruszył w dalszą drogę. Nie miałem żadnej możliwości, aby na nowo rozpocząć rozmowę. Konieczne było wczytanie stanu zapisu.

Podczas spacerów po Night City widziałem wiele drobnych niedoskonałości. Policjant mówił coś do mnie, patrząc na początku w zupełnie przeciwnym kierunku. Mój samochód wezwany w trybie automatycznego dojazdu do kierowcy taranował barierki i rozbijał się o ściany. To wszystko grzeszki charakterystyczne dla gier z wielkim otwarty światem i zdaję sobie sprawę, jak trudno je wyeliminować. Z drugiej strony, ich natężenie wydaje się większe niż w przypadku wielu innych gier open world.

Cyberpunk 2077 posiada kiepsko zaprojektowane elementy - jak działanie miejskiej policji z jej nadpobudliwością i niezwykłą dbałością o wytyczone linie, których przekraczać nie wolno. Trudno jednak nazwać tego typu skomplikowane systemy, które można zrealizować lepiej, bugami w tradycyjnym rozumieniu. To bardziej obszary do poprawy, które wymagają znacznej pracy, ponieważ dotykają jednocześnie wielu aspektów rozgrywki.

Cyberpunk 2077 na konsolach jest jak najbardziej grywalny. Ale...

Jeśli zamówiliście grę w wersji na PlayStation 4 czy Xboksa One, to raczej nie musicie się obawiać o to, czy dotrzecie do napisów końcowych. W porównaniu do problemów opisywanych w mediach podczas testów przedpremierowego builda na PC, konsolowa edycja wypada stabilniej (ale oczywiście daleko jej do ideału). Być może w niedalekiej przyszłości natrafię na błąd uniemożliwiający mi dalszą zabawę. Jeśli tak się stanie, na pewno zaktualizuję ten wpis. Po raz kolejny podkreślam także, że liczba napotkanych błędów w grach typu open world jest zależna od działań gracza.

U każdego z nas doświadczenie może być inne. Wystarczy, że skręcimy w inną aleję, podejmiemy inną decyzję fabularną, chwycimy za różne bronie, spojrzymy w innym kierunku bądź wybierzemy inne opcje dialogowe. Podczas mojej rozgrywki miałem wrażenie podróżowania po wielkim i skomplikowanym świecie, klejonym nieco pospiesznie na taśmę. I chociaż ta taśma trzyma, ktoś inny może nie mieć tyle szczęścia. Przed premierą trudno cokolwiek stwierdzić z całkowitą pewnością.

Co do "ale" w nagłówku... Chciałbym zaznaczyć, że chociaż Cyberpunk 2077 jest już teraz grywalny na konsolach, osobiście rekomenduję poczekać na szereg aktualizacji usprawniających grę. A już najlepiej na natywną wersję dla PS5/XSX jeżeli posiadacie którąś z nowych konsol. Nawet grając bez przytłaczających błędów opisywanych przez recenzentów buildu PC, nie czuć, aby Cyberpunk 2077 był produktem dopieszczonym i doszlifowanym. Grze ewidentnie brakuje kilku dodatkowych miesięcy, w trakcie których CDP RED mógłby się zająć sztuczną inteligencją, ulepszeniem ruchu drogowego, działaniem policji czy zróżnicowaniem modeli NPC. No i oczywiście bugami.

Osobnym tematem jest ograniczona moc siedmioletnich konsol, które już na premierę nie były demonami wydajności.

Gdy gram na Xboksie Series X w trybie ulepszonej grafiki (wyższa rozdzielczość), Cyberpunk 2077 wydaje się bardzo mozolny i ociężały. Te 30 klatek na sekundę dotyka tytuł znacznie mocniej niż bardziej liniowe produkcje pokroju God of War czy The Last of Us Part II. Grze w 30 klatkach brakuje odpowiedniej zrywności i dynamizmu. Jestem przekonany, że po czasie przyzwyczaiłbym się do rozgrywki w tym trybie, ale o wiele bardziej preferuję alternatywny performance mode.

Za sprawą performance mode gra odczuwalnie przyspiesza. Staje się płynniejsza i zrywniejsza. Czuć to zwłaszcza podczas ruchu kamerą, gdy patrzymy na obiekty drugiego i trzeciego planu. Jak zaznacza jeden z Czytelników, PlayStation 5 nie ma możliwości wyboru między trybem wydajności i grafiki. Na nowej konsoli Sony CP77 działa tylko z niższą rozdzielczością. W mojej ocenie to praktyczniejszy tryb, ale zawsze lepiej mieć wybór niż go nie mieć. Na ten moment suwak wyboru jest dostępny wyłącznie na Xboksie, co stanowi pewną ofertową przewagę konsol Microsoftu. Byłoby miło, gdyby z czasem stosowna możliwość pojawiła się także na platformie Sony.

Jeśli macie jakieś pytania dotyczące rozgrywki na konsoli, śmiało zadawajcie je w komentarzach. Tymczasem wracam do futurystycznego Night City, aby przygotować wam wizualne porównanie trybu grafiki oraz trybu wydajności na konsoli Xbox Series X.

przeczytaj następny tekst