Tech  / Artykuł

Naukowcy pracują nad mechanicznymi smartwatchami. Zaraz, co?

Piętą achillesową wszystkich inteligentnych zegarków i jednocześnie jedną z największych przeszkód na drodze ku ich większej popularności jest ich mizerny czas pracy. A co gdyby smartwatch mógł działać jak mechaniczny zegarek?

Przeciętny smartwatch działa na jednym ładowaniu góra dwa dni. Przeciętny kwarcowy zegarek - nawet kilka lat na baterii. Jest jednak jeszcze trzecia kategoria - zegarki mechaniczne, które działają dopóty, dopóki są nakręcane.

Zegarek mechaniczny, zależnie od rodzaju, można albo nakręcać ręcznie, przekręcając koronę zegara, albo po prostu… nosić. Umieszczone w zegarku wahadło lub balans wprawiane są w ruch poprzez ruch naszego ciała. Gdy ruch ustaje, zegarek przestaje generować energię i pracuje tylko tyle czasu, na ile pozostało jej w sprężynie napędowej. Zwykle czas tzw. rezerwy chodu wynosi 48-72 godziny.

Naukowcy z Uniwersytetu Chińskiego w Hong Kongu pracują nad podobnym rozwiązaniem dla smartwatchy.

Smartwatch jak zegarek mechaniczny - działa, dopóki go nosisz.

Naukowcy ze wspomnianego Uniwersytetu próbują opracować mechanizm działający na podobnej zasadzie co napęd w zegarkach mechanicznych. Stosując generator złożony z 10 elementów i ruchomy metalowy element, próbują pozyskać energię wprawiając ów element w ruch poprzez ruch ciała. Działałby więc on na zasadzie wahadła, a generator przetwarzałby ten ruch w energię elektryczną gromadzoną w akumulatorze. W ten sposób powstałby niejako „mechaniczny" smartwatch, działający podobnie do klasycznych czasomierzy.

Garmin Tactix Delta opinie

Rozwiązanie ma być tak niewielkie, iż będzie można je stosować w inteligentnych zegarkach i opaskach. I choć nie wiemy o nim zbyt wiele, tak sama perspektywa jest ekscytująca, bo sukces tego przedsięwzięcia może na dobre rozwiązać problem z ładowaniem inteligentnych zegarków. O ile oczywiście ruch ciała jest w stanie wytworzyć dość energii, by zasilić podzespoły smartwatcha, a tego jeszcze nie wiemy. Być może takie rozwiązanie wystarczyłoby do podtrzymania podstawowych funkcji zegarka i połączenia Bluetooth, zaś zegarki sportowe i te wyposażone we własny moduł GPS nadal musiałyby pracować w oparciu o klasyczne metody ładowania.

Podobny podział istnieje już dziś w świecie zegarków - zegarki, których jedyną funkcją jest mierzenie czasu, mogą pracować w oparciu o komponenty mechaniczne. Zegarki cyfrowe lub hybrydowe, np. G-Shocki, wymagają zasilania bateryjnego.

Załóżmy jednak, że taki wynalazek powstanie - jak zmieniłyby się smartwatche?

Na pewno stałyby się zauważalnie grubsze. Podobnie jak zegarki mechaniczne w zdecydowanej większości są grubsze od kwarcowych odpowiedników, tak i tutaj obudowa musiałaby nieco urosnąć, by zmieścić generator i ruchome wahadło. Chociaż kto wie - dzięki temu rozwiązaniu zegarki mogłyby dysponować mniejszymi akumulatorami, bo wystarczyłoby, żeby zapewniały swoistą „rezerwę chodu” w czasie, gdy nie nosimy zegarka na dłoni. Realistycznie wystarczyłoby, żeby zegarek był stanie podtrzymać działanie przez 24 godziny w trybie czuwania. Możliwe więc, że mniejszy akumulator kompensowałby przyrost grubości związany z generatorem energii.

Przede wszystkim jednak stałyby się o wiele bardziej użyteczne niż są dziś. Czas pracy oferowany przez większość smartwatchy jest nieakceptowalnie krótki. Apple Watch Series 6 dla przykładu z ledwością wystarcza na jeden dzień użytkowania, a przecież Apple zachęca do tego, żeby używać go także w czasie snu. I owszem - zegarek ładuje się szybko, więc możemy uzupełnić energię np. w czasie porannego prysznica, ale co w sytuacjach, gdy jesteśmy w długotrwałej podróży lub chociażby zapomnieliśmy ładowarki? Czas pracy współczesnych smartwatchy nie nastraja optymistycznie na taki scenariusz. Wyjąwszy kilka modeli jest generalnie kiepsko, zwłaszcza w zegarkach z własnym modułem GPS.

Rozwiązanie, na którym pracują chińscy naukowcy może w końcu obalić największy argument przeciwników smartwatchy, wyrównując ich czas pracy z tradycyjnymi odpowiednikami. Nie rozwiązuje jednak innego kluczowego problemu - krótkiego terminu przydatności do użytku.

Komponenty elektroniczne mają to do siebie, że zużywają się po kilku latach. Akumulatory puchną i tracą wydajność energetyczną. W dodatku - czysto teoretycznie - taki akumulator byłby de facto stale podłączony do prądu, więc korzystając z tej samej technologii ogniw co dziś, mechanizm opracowywany w Hong Kongu przyczyniłby się do ich szybszego zużywania.

Rozwiązanie opracowywane w Uniwersytecie Chińskim nie sprawi więc, że smartwatche nagle staną się długowieczną pamiątką, przekazywaną z pokolenia na pokolenie jak klasyczne, mechaniczne zegarki. Jednak zastosowanie mechanizmu wahadła definitywnie może przyczynić się do wzrostu ich popularności i użyteczności, a to mimo wszystko krok w bardzo dobrą stronę.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst