Tech  / Artykuł

Spędziłem tydzień z Xiaomi Mi 10T Pro. To taki flagowiec, ale ze średnim aparatem

Od niemal tygodnia mam okazję korzystać z najnowszego Xiaomi Mi 10T Pro. Chiński producent postanowił iść utartą ścieżką i zaproponować użytkownikom urządzenie o jak najlepszym stosunku jakości do ceny, ale z dosyć średnim aparatem.

Chyba każdy fan technologii pamięta niefortunną wycenę Mi 10 oraz Mi 10 Pro, która nie pasowała do dotychczasowej polityki cenowej chińskiego producenta. Dlatego warto już na wstępie powiedzieć, że Xiaomi Mi 10T Pro będzie kosztował minimum 599 euro, co powinno przełożyć się na polską cenę w okolicach 2700-2800 zł. To sporo w porównaniu z zeszłorocznym modelem Mi 9T Pro, ale niewiele w odniesieniu do sztandarowych urządzeń najpopularniejszych producentów, w tym samego Xiaomi.

Teraz Xiaomi wraca na właściwe dla siebie tory.

Mi 10T Pro jest bowiem modelem, który dobitnie przedstawia politykę tworzenia urządzeń przez Xiaomi stosowaną w ostatnich latach. Brzmi ona następująco: urządzenie na papierze i w pierwszym kontakcie ma się wydawać się niezwykle opłacalne, wycenione wręcz na nieprzyzwoitym poziomie. I w tym przypadku faktycznie tak jest. Specyfikacja urządzenia obejmuje jeden z najszybszych procesorów mobilnych na rynku - Snapdragona 865 od Qualcomma wspieranego przez 8 GB RAM-u (LPDDR5) oraz 128 lub 256 GB pamięci wewnętrznej (UFS 3.1), której nie da się rozszerzyć za pomocą kart microSD. Do tego dochodzi chłodzenie cieczą. Trudno znaleźć tu słaby punkt.

Równie dobrze prezentuje się zestaw dostępnych standardów łączności. Smartfon wspiera nie tylko LTE, ale też 5G NSA (SA nie jest obecnie używane), Dual SIM, Wi-Fi 6 oraz Bluetooth 5.1. Nie zabrakło tu też NFC do płatności zbliżeniowych oraz emitera podczerwieni, który jest w stanie zmienić nasz smartfon w pilot od telewizora albo innego sprzętu AGD lub RTV. Do ładowania urządzenia służy port USB-C, ale zabrakło tu wyjścia słuchawkowego. Dla niektórych osób może to być problem.

Idźmy zatem dalej i weźmy smartfon w dłoń. 

Jest on dosyć ciężki (218 g) i duży (165.1mm x 76.4mm x 9.33mm), a robi się jeszcze większy, jeżeli zabezpieczymy go za pomocą silikonowego etui dołączonego do zestawu. Z tego powodu kupno Xiaomi Mi 10T Pro polecałbym bardziej rosłym mężczyznom, a nie kobietom o drobnych dłoniach. Przód i tył smartfona zostały pokryte szkłem Corning Gorilla Glass 5, zaś ramki wykonane z aluminium, a nie stali. Mamy zatem pierwszą, acz drobną oszczędność. 

Kolejną jest panel IPS zamiast AMOLED-a. Jest to bezpośrednia przyczyna braku czytnika linii papilarnych w ekranie, który zamiast tego należało umieścić w przycisku bocznym. Nie jest to jednak wada. W mojej opinii czytniki w przyciskach są łatwiej wyczuwalne i lepsze od tych montowanych pod wyświetlaczami. Ktoś może przyczepić się do otworu w ekranie, który skrywa aparat do selfie, ale to rynkowy standard.

Na sam wyświetlacz też trudno narzekać, bo cechuje się on naprawdę dobrym poziomem jasności (typowa - 500, maksymalna - 650 nitów), a także odpowiednią szczegółowością (rozdzielczość 2400 x 1080 pikseli) oraz niezłym odwzorowaniem barw. To ostatnie potwierdza wsparcie gamutu P3 oraz certyfikat HDR10, który, tak samo jak głośniki stereo, docenią fani kinematografii. Najważniejsze jednak jest, że ekran ma maksymalną częstotliwość odświeżania 144 Hz. Jest ona jednak adaptacyjna i w trosce o żywotność akumulatora nie można jej ustawić na sztywno.

A skoro przy tej kwestii jesteśmy, warto pochwalić też ogniwa o pojemności 5000 mAh, które swobodnie starczają na cały dzień pracy. Kilka razy zdarzyło mi się rozładować Mi 10T Pro w ciągu dnia, ale jestem osobą bardzo (momentami nawet za bardzo) intensywnie korzystającą z urządzeń mobilnych. Jednak dzięki temu miałem okazję przetestować dołączoną do zestawu ładowarkę o mocy 33W, która jest w stanie naładować od 0 do 100% te spore ogniwa w nieco ponad godzinę. To naprawdę dobry wynik.

Na czym zaoszczędzono?

Największym rozczarowaniem w Xiaomi Mi 10T Pro są aparaty. Mamy tuż trzy obiektywy, czyli aparat główny (108 MP, f/1,69), ultraszeroki (13 MP, f/2.4) oraz makro (5 MP, f/2.4). Główny aparat pozwala też na nagrywanie wideo w rozdzielczości 8K i płynności 30 klatek na sekundę lub rozdzielczości 4K i płynności 60 klatek na sekundę. Z kolei możliwości aparatu szerokokątnego kończą się na rozdzielczości 4K i płynności 30 klatek na sekundę. 

W wielkim skrócie: aparat odstaje od reszty smartfonu. Robione zdjęcia są średnie i wyglądają jak z urządzeń kosztujących mniej niż 2000 zł. Obrazek prezentuje się dobrze dopiero po otrzymaniu naprawdę solidnej i równomiernej dawki światła. Wideo wygląda znośnie, ale stabilizacja jest też daleka od ideału. Jeżeli chcesz robić zdjęcia od czasu do czasu i tylko w dzień, możliwości tego aparatu powinny cię zadowolić. Jeżeli ciągle pstrykasz fotki oraz nie stronisz od wieczornych plenerów, poszukaj czegoś innego.

Nie podoba mi się też oprogramowanie, które jest pełne takich małych niechlujstw jak animacja szybkiego ładowania i niepasujące do niej napisy. Irytuje mnie też, że ściągając ekran w dół nie widzę ekranu szybkich ustawień i powiadomień. Zamiast tego ściągając ekran z lewej strony widzę powiadomienia, z prawej zaś szybkie ustawienia. Ktoś tu próbował zerżnąć coś z iPhone’a, ale nie zauważył, że u Apple'a taka konstrukcja gestów wynika z obecności całkiem sporego notcha, którego tu nie ma.

Co sądzę po tygodniu, że Xiaomi Mi 10T Pro warto kupić?

To porządny smartfon dla fanów wysokiej wydajności, którzy chcą w kieszeni mieć coś porządniejszego niż Pocophone F2. W tym przypadku mamy do czynienia z lepszą jakością wykonania, generalnie z lepszym smartfonem, ale przez średni aparat nie da się nazwać go pełnoprawnym flagowcem. Xiaomi postąpiło tutaj nadzwyczaj wyrachowanie i stworzyło sprzęt, który na papierze dorównuje najlepszym, a w codziennym użytkowaniu… też jest naprawdę znośny, ale jego aparat odstaje od konkurencji. Tak po prostu.

Nie do końca wiem, dla kogo jest to sprzęt. Fani dobrych zdjęć wybiorą bowiem modele konkurencji lub starszego Huaweia P30 Pro, zaś zwolennicy czystej wydajności pójdą w stronę Pocophone F2. Niemniej jeżeli jednak lubisz smartfony Xiaomi, szukasz naprawdę dobrej (ale nie doskonałej) jakości wykonania, wysokiej wydajności i dużego akumulatora, to Xiaomi Mi 10T Pro może być czymś dla ciebie. Jeżeli jednak nie pasujesz do podanego wyżej opisu - po prostu poszukaj czegoś lepszego.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst